Walka o kapitał

Firma BEST SA z Gdyni zwyciężyła w drugiej edycji naszego rankingu TOP TSR, zapewniając najwyższą stopę zwrotu z kapitału wśród spółek z warszawskiej giełdy w ostatnich pięciu latach.

Firma BEST SA z Gdyni zwyciężyła w drugiej edycji naszego rankingu TOP TSR, zapewniając najwyższą stopę zwrotu z kapitału wśród spółek z warszawskiej giełdy w ostatnich pięciu latach.

W okresie 2003 - 2007 we wzroście TSR liderów rankingu największy udział miała wartość fundamentalna, a w szczególności wzrost przychodów. W przypadku niektórych spółek istotną rolę odegrał również wzrost marży EBITDA. Dotyczy to takich spółek, jak MCI, TUP, KOPEX. W BEST zmiana marży EBITDA była niewielka, ale przy rosnących przychodach zostało to zrekompensowane dużym wzrostem mnożnika wyceny. Spółka z Gdyni od pięciu lat realizuje swą nową strategię, co przyniosło jej wzrost przychodów i zysków. Zostało to docenione przez inwestorów.

Zobacz również:



Best to jedna z czołowych firm windykacyjnych na polskim rynku usług finansowych. Windykuje portfele wierzytelności i świadczy usługi windykacyjne na zlecenie. Swoją ofertę kieruje do banków, instytucji finansowych, firm telekomunikacyjnych oraz innych podmiotów gospodarczych świadczących usługi na masową skalę. Od 1997 r. BEST jest największą spółką z branży windykacyjnej notowaną na GPW.

O strategii spółki BEST rozmawiamy z jej prezesem, Krzysztofem Borusowskim.

Spółka BEST wygrała nasz ranking TSR, który obejmuje ostatnie pięć lat. Stąd też pytanie, czy zmieniała się strategia firmy, zwłaszcza w ostatnich pięciu latach, czyli w czasie, odkąd jest Pan prezesem BEST SA?

- Mój wspólnik i ja pojawiliśmy się w giełdowej już wówczas spółce BEST w 2002 r. I rzeczywiście, tak się składa, że ranking "CEO Magazynu Top Menedżerów" dotyczy okresu, gdy już bez zmian personalnych tworzyliśmy dwuosobowy zarząd firmy.

Weszliśmy do spółki z nowym pomysłem na jej działalność. Wcześniej firma była pośrednikiem kredytowym w grupie kapitałowej BRE Banku. I popadła w poważne tarapaty finansowe. Gdy ją przejmowaliśmy, suma bilansowa spółki zamykała się kwotą minus 70 mln zł i wymagała radykalnych działań. Nasz pomysł na biznes opierał się na przekształceniu tego, co dotychczas było słabością spółki, w jej najmocniejszą stronę.

Firma popadła w tarapaty, bo generowała portfel kredytów, nie dbając o jego jakość i o windykację. Zaproponowaliśmy, aby skoncentrowała się na windykacji, rozumianej jako działalność natury finansowej, a nie tylko jako odzyskiwanie długu. Windykacja to dużo szersze zagadnienie niż tylko odzyskiwanie pieniędzy, windykację należy traktować jako zarządzanie wierzytelnościami - i to zrobiliśmy w BEST.

W raporcie rocznym BEST za 2007 r. napisał Pan, że to był szczególnie dobry rok dla spółki. Co się na to składało? To istotne, bo zwłaszcza dzięki wynikom 2007 r. spółka wygrała nasz ranking.

- To nie był rok rekordowych zysków. Był wyjątkowy ze względu na skalę rozwoju firmy, pod względem organizacyjnym i jej zasobów kapitałowych oraz operacyjnych. Otworzyliśmy nowe centrum usług w Elblągu. Pracuje tam już ponad 250 osób. Skutecznie realizowaliśmy strategię, dlatego w następnych latach oczekujemy korzyści z podjętych inwestycji, także w postaci wzrostu zysku netto.

W poszukiwaniu wartości dla akcjonariuszy

Zwycięstwo w naszym rankingu BEST SA zawdzięcza wzrostowi kursu akcji. Inne czynniki mające wpływ na TSR, takie jak dywidenda, okazały się nieistotne. Jak Pan interpretuje tak wysoki wzrost kursu akcji w latach 2003 - 2007?

- Mam konserwatywne podejście do prowadzenia biznesu. Dla mnie liczą się fundamenty spółki, a nie marketing finansowy. Wysoka wycena naszych akcji wynika z tego, że inwestorzy widzą perspektywy dla rozwoju działalności rynkowej BEST, a naszą strategię oceniają jako skuteczną. Przyznaję, wycena jest na bardzo wysokim poziomie, jako zarząd zrobimy wszystko, co możliwe, aby wyniki spółki jeszcze bardziej uzasadniały optymizm inwestorów. Kurs naszych akcji potrafi rosnąć właśnie wtedy, gdy spada dla większości spółek. Trudno o jednoznaczne uzasadnienie. Najprawdopodobniej wynika to z zakresu naszej działalności, bo gdy rynek "siada", my prowadzimy swoją działalność, korzystając z tego, że możemy kupować wierzytelności, których pojawia się coraz więcej w okresach bessy i na rynku są one tanie. Gdy gospodarka się rozwija, gdy jest hossa, windykujemy to, co wcześniej kupiliśmy. Wykorzystujemy tę acykliczność.

Jak budować wartość firmy dla akcjonariuszy? Czy okres bessy sprzyja budowaniu wartości?

- Okres bessy może być wykorzystywany przez nas do dalszego rozwijania skali działania spółki BEST. W budowaniu wartości firmy dla akcjonariuszy szczególnie istotna jest koncentracja na budowaniu przewagi konkurencyjnej, opartej na kluczowych umiejętnościach i kompetencjach. Bez poszukiwania na siłę nowych obszarów aktywności.

Kto jest największym graczem w tej branży i kto najlepiej wykorzystuje swą przewagę konkurencyjną?

- Jest stabilna czołówka. Pod względem obsługiwanej wielkości portfela kredytów liderem prawdopodobnie jest teraz KRUK SA. W ścisłej czołówce jesteśmy my i Ultimo SA. Przed 2006 r. aspirowaliśmy do udziału w ścisłej czołówce, teraz już w niej jesteśmy. To także dzięki temu, że w 2006 r. przeprowadziliśmy największą jak dotąd transakcję w historii naszej branży.

Krzysztof Borusowski - Dossier
Wykształcenie: Wydział Nauk Społecznych (kierunek: Ekonomia) Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dyplom MBA Harvard Business School

Przebieg pracy zawodowej: Wieloletnie doświadczenie w szeroko rozumianym sektorze usług finansowych. Jako dyrektor zarządzający Kouri Capital Poland Ltd. oraz BBH Capital Partners sp. z o.o. prowadził projekty typu M&A z zakresu bankowości inwestycyjnej w następujących instytucjach: Polsko-Amerykański Bank Hipoteczny SA, BWR SA, BWR Bank Secesyjny SA oraz Cuprum Bank SA. W 2002 r. zakończył z sukcesem projekt polegający na zbudowaniu grupy finansowej wokół Dominet SA, obejmujący zakup Cuprum Banku SA i wprowadzenie inwestora finansowego z grupy Merrill Lynch. Pracował jako konsultant w Bain & Company w Bostonie oraz jako menedżer w Schröder Polska. Reprezentował Skarb Państwa w Radzie Nadzorczej BPH SA do czasu jego prywatyzacji.

Wiek: 43 lata

Ulubiony sposób spędzania urlopu: wędrówki po górach; w najbliższych planach wyprawa w Andy

Ulubione miejsce: Kilimandżaro i wschód słońca nad Afryką widziany z tego szczytu