Forwardy, opcje, kontrakty - transakcje walutowe bez ryzyka

Zabezpieczanie ryzyka walutowego w firmie nie jest proste i wymaga dobrej znajomości nie tylko własnej sytuacji finansowej, ale także wiedzy o instrumentach zabezpieczających ryzyko oraz realiach funkcjonowania polskiego systemu bankowego.

Zabezpieczanie ryzyka walutowego w firmie nie jest proste i wymaga dobrej znajomości nie tylko własnej sytuacji finansowej, ale także wiedzy o instrumentach zabezpieczających ryzyko oraz realiach funkcjonowania polskiego systemu bankowego.

Kurs polskiej waluty w ciągu ostatnich czterech lat mógł przyprawić eksporterów o zawał serca. Zyski ze sprzedaży produktów za granicę systematycznie spadały, a ich produkty były coraz mniej konkurencyjne. Umacniająca się polska waluta sprawiła, że wiele firm musiało zamknąć działalność. Przetrwali ci, którzy odpowiednio wcześnie zdołali zrestrukturyzować swoją produkcję lub efektywnie wykorzystywali techniki zabezpieczeń kursów walutowych. Można więc powiedzieć, że wiele firm wykorzystując zabezpieczenia kursowe, uratowało swoją rację bytu.

Zobacz również:



Bez banku ani rusz - linia kredytowa

Pierwszym krokiem, który każda firma prowadząca wymianę z zagranicą powinna zrobić, jest otwarcie linii kredytowej pod transakcje na instrumentach pochodnych. Uruchomienie takiej linii nie jest związane z kosztami, jednak na początku wymaga spełnienia kilku warunków. Bank dokładnie przyjrzy się sytuacji w firmie pod kątem jej stabilności finansowej. Jeżeli nie doszuka się ryzyka niewypłacalności, możliwość zawierania transakcji zostanie przyznana. Linia kredytowa polega na tym, że bank określa, na jaką maksymalną stratę się zgadza i do jakiej wysokości nie będzie wymagał jej pokrycia przed upływem planowanej transakcji. Linia kredytowa w wysokości 100 tys. zł. powinna wystarczyć do zawierania transakcji zabezpieczających w wysokości 1 mln euro. Jeżeli bank uzna, że sytuacja firmy jest niepewna, może zażądać kilkuprocentowego depozytu zabezpieczającego.

Bierne i aktywne postawy

Kiedy jest już linia kredytowa, należy zastanowić się, jakie podejście do zabezpieczeń rynkowych firma planuje zastosować. Do wyboru są dwie możliwości: podejście bierne lub aktywne. Bierne polega na tym, ze firma zabezpiecza wszystkie planowane transakcje lub ich część na przewidywalny okres (niezależnie od ceny), zgodnie z kursem budżetowym. Ten sposób zabezpieczenia ma tę zaletę, że przedsiębiorstwo od razu wie, jaki będzie kurs wymiany.

Minusem biernego zabezpieczania jest fakt, że w przypadku korzystnych ruchów cenowych firma nie zawsze będzie mogła w nich uczestniczyć. Jeżeli planuje w bardziej efektywny sposób wykorzystać zmiany cenowe, może zastosować aktywne techniki zabezpieczeń, czyli wyłapywać wahnięcia kursów. Importer będzie więc oczekiwał na chwilowe umocnienie się polskiej waluty, natomiast eksporter na jej osłabienie.

Chociaż aktywne zarządzanie ryzykiem wygląda zdecydowanie bardziej interesująco, a wiele firm w ten właśnie sposób podchodzi do zabezpieczania ryzyka, trzeba pamiętać, że przewidywanie kursu jest wyjątkowo trudną sztuką. Dlatego też bierny sposób zabezpieczania jest zdecydowanie lepszy dla osób, które dopiero rozpoczynają swoje doświadczenie z tego typu transakcjami, a na śledzenie sytuacji rynkowej po prostu nie mają czasu.

Mając określony sposób zabezpieczeń, znając także kwoty, które chcemy zabezpieczać, należy wybrać instrument, który najlepiej odpowiada naszej sytuacji oraz poziomowi akceptacji ryzyka. Wybór, który banki nam zaproponują, jest ogromny. Powinno się jednak pamiętać, że czasami najprostsze narzędzia są najskuteczniejsze. Instrumenty zabezpieczające z reguły są bardziej skomplikowanymi transakcjami niż zwykłe transakcje wymiany walutowej, dlatego banki często starają się przemycić przy tego typu transakcjach większą marżę, niż wynikałoby to z sytuacji rynkowej. Jeśli zatem firma nie jest w stanie oszacować kosztów transakcji samodzielnie, by nie dopuścić do takiej sytuacji, powinna uruchomić linię kredytową w więcej niż jednym banku. Wtedy ma możliwość porównania oferowanych przez banki poziomów zabezpieczeń.

Forwardy i opcje

Najpopularniejszymi instrumentami są forwardy, czyli instrumenty, które ustalają na sztywno kurs wymiany walutowej w konkretnym dniu. Należy jednak pamiętać, że kurs terminowy będzie się nieznacznie różnił od bieżącego kursu spotowego, ponieważ będzie skorygowany o koszt pieniądza w czasie. Na przykład kurs terminowy dla pary EUR/PLN będzie wyższy od kursu spotowego, bo terminowe stopy procentowe w Polsce są wyższe od terminowych stóp procentowych w strefie euro. Można więc powiedzieć, że ta sytuacja jest dla eksportera korzystna, bo pozwala mu sprzedać walutę z datą przyszłą po wyższym, od bieżącego, kursie.

Odwrotnie sytuacja wygląda dla importera rozliczającego się w euro, czy też w amerykańskim dolarze, który decydując się na tego typu transakcję, musi zgodzić się na nieznacznie wyższy kurs od bieżącego. Jeżeli jednak spodziewane zmiany kursowe mają być znaczące, ta niewielka strata może nie być istotna.

Kolejnym rodzajem transakcji są instrumenty oparte na opcjach. Są nieco trudniejsze w konstrukcji, ale dają firmie większą swobodę. Wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje opcji: opcja kupna przeznaczona dla importerów oraz opcja sprzedaży przeznaczona dla eksporterów. Od forwardów różnią się tym, że dają firmie prawo, ale nie obowiązek, kupna lub sprzedaży wcześniej określonej kwoty waluty po ustalonej cenie w ustalonym dniu.

Są to więc instrumenty, które pozwalają z jednej strony zabezpieczyć ryzyko, z drugiej zaś uczestniczyć w ruchach cenowych, które są dla firmy korzystne. Jednak te instrumenty kosztują, a opłatę za takie zabezpieczenie trzeba uregulować już na samym początku. Bank, który jest drugą stroną transakcji, gotowy jest za początkową premię opcyjną przejąć ryzyko zmiany kursu.

Wiele firm ze względu na koszty dosyć niechętnie podchodzi do tego typu zabezpieczeń. Zdecydowanie popularniejsze wśród nich są instrumenty zerokosztowe.