Czy okazja czyni złodzieja?

Rzadko zostają podniesione kwestie: dlaczego przestępstwa gospodarcze są popełniane? dlaczego pracownicy i kontrahenci decydują się na oszukanie firmy? jakimi motywami się kierują?

Rzadko zostają podniesione kwestie: dlaczego przestępstwa gospodarcze są popełniane? dlaczego pracownicy i kontrahenci decydują się na oszukanie firmy? jakimi motywami się kierują?

Kilka lat temu jeden z zagranicznych koncernów tekstylnych postanowił otworzyć zakład produkcyjny w Polsce. Aby uniknąć kłopotów związanych z małą znajomością polskich realiów oraz barierami językowymi, koncern powierzył proces zakładania spółki osobie z Polski, która nawiązała współpracę z inwestorem.

Zobacz również:



Chciwość, przekonanie o własnej niewinności, presja, zawód...

Operacja została przeprowadzona sprawnie, wiec osobę tę mianowano głównym menedżerem polskiej fabryki. Rozwój firmy przebiegał płynnie, zwiększano produkcję i rozważano rozbudowę zakładu. Zachodni udziałowcy obdarzali polskiego menedżera coraz większą autonomią w podejmowaniu decyzji oraz szeregiem przywilejów. Uzyskał między innymi bezpośredni dostęp do rachunku bankowego firmy oraz pensję przekraczającą średnie wynagrodzenie na podobnym stanowisku. Jednocześnie zmniejszała się kontrola udziałowców nad sytuacją panującą w zakładzie. Rzadkie wizyty w Polsce uniemożliwiały im poznanie skłonności menedżera do uzurpowania sobie prawa do traktowania firmy jako własności i postrzegania siebie jako osoby w pełni decyzyjnej. Do udziałowców dotarły informacje o wysokich wydatkach realizowanych przez niego przy pomocy firmowej karty płatniczej. Jednorazowe wypłaty z bankomatów sięgające kilku tysięcy złotych oraz wysokie koszty paliwa zaniepokoiły zachodnich partnerów. Wewnętrzne śledztwo wykazało, że w ciągu kilku miesięcy przedstawiciel z Polski systematycznie opłacał prywatne zakupy środkami firmy. Dodatkowo wykryto wiele fikcyjnych transakcji pomiędzy zakładem a spółką będącą "jego własnością". W efekcie wykrytych defraudacji na kwotę kilkuset tysięcy złotych inwestorzy podjęli decyzję o natychmiastowym usunięciu polskiego menedżera z firmy.

Nie bez powodu opisany powyżej przypadek przytaczam w pierwszej kolejności. Według badania PricewaterhouseCoopers z 2007 r., w 57% przypadków przestępstw gospodarczych popełnianych na świecie chciwość była głównym motywem. Opisany polski menedżer, pomimo wysokich zarobków i znaczącej pozycji, zdecydował się na kradzież. Możemy również domyślać się, że traktowanie spółki jako własności sprawiło, iż nie postrzegał swoich działań jako niezgodnych z prawem. Brak przekonania o czynieniu zła w 40% przypadków jest wymieniany jako istotna przyczyna przestępstw gospodarczych.

Przyjrzyjmy się kolejnemu przypadkowi nadużycia. Jedna ze spółek będących częścią globalnego koncernu medialnego działającego w Polsce notowała bardzo dynamiczny rozwój. Znikoma konkurencja w kraju w połączeniu z wysokiej jakości produktami i usługami oraz znakomitą koniunkturą na rynku owocowały znaczącym wzrostem przychodów firmy. W najlepszym okresie swojej dotychczasowej działalności spółce udało się podwoić przychody w porównaniu do roku poprzedniego. Menedżerowie polskiej firmy cieszyli się ogromnym uznaniem wśród członków globalnego zarządu. Pasmo sukcesów spółki-córki sprawiało, że cele wyznaczane przez właścicieli stawały się coraz bardziej ambitne. Jednak po kilku latach działalności w Polsce firmę zaczęły dotykać problemy związane z ustabilizowaniem rynku i wzrostem konkurencji. Osiąganie pożądanych wyników okazało się dużo trudniejsze, zaś ambicje udziałowców pozostały niezmienione. Polscy menedżerowie, pomimo doskonałych relacji z globalnym zarządem, nie zdołali przekonać strategów o konieczności urealnienia stawianych przed nimi celów. Aby sprostać wymaganiom spółki-matki co do osiąganych przychodów, zarząd zdecydował się na dokonanie operacji księgowych poprawiających wyniki organizacji. Firma poprzez wystawianie fikcyjnych faktur sprzedaży pod koniec roku rozrachunkowego zwiększała swój przychód, aby zbliżyć się do wyznaczonych odgórnie celów. Operacjom tym nie towarzyszył obrót towarów ani płatności, a same faktury były korygowane w kolejnym roku rozrachunkowym. Skala fikcyjnej sprzedaży była trudna do oszacowania, gdyż niektóre korekty faktur następowały nawet kilka lat po wystawieniu pierwotnych dokumentów. Jednorazowe transakcje sięgały setek tysięcy złotych, a przeprowadzenie ich było możliwe dzięki bliskim relacjom z dystrybutorami, którzy godzili się na akceptowanie fikcyjnych faktur.

Powyższy przykład ukazuje motywy odmienne od opisanych wcześniej. Wynagrodzenia członków zarządu nie były w tym przypadku uzależnione od wyników osiąganych przez spółkę, więc nie czerpali oni materialnych korzyści z popełnionego nadużycia. Z rozmów z osobami, które zainicjowały i dały przyzwolenie na dokonanie manipulacji księgowych, wynika, że ulegli oni bardzo silnej presji ze strony koncernu oraz nie chcieli sprawić zawodu globalnemu zarządowi. Można również przypuszczać, że ulegli obawom przed ewentualnym zwolnieniem, wynikającym z braku realizacji postawionych przed nimi celów.

Z jeszcze innymi motywami mogliśmy się zetknąć w przypadku pewnej dyrektor finansowej w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Osoba ta rozpoczęła swoją karierę zawodową w przedsiębiorstwie państwowym i systematycznie awansowała w strukturze firmy przez kilkanaście lat, zostając wreszcie członkiem zarządu. Spośród innych menedżerów wyróżniała się doskonałą znajomością przedsiębiorstwa, a przede wszystkim ludzi w nim zatrudnionych. Dzięki długoletniej karierze miała niezwykle silną pozycję w firmie, a jej polecenia wykonywane były przez pracowników bezkrytycznie. Kariera pani dyrektor zakończyła się jednak, gdy rada nadzorcza przedsiębiorstwa zaniepokoiła się wysokimi kosztami związanymi z konserwacją i utrzymaniem infrastruktury w przedsiębiorstwie. Przeprowadzone śledztwo ujawniło, że firma zlecała wybranym firmom wykonanie prac konserwacyjnych budynków i regularnie za nie płaciła, jednakże prace nigdy nie były przeprowadzone.

Zleceniobiorcy byli nieformalnie powiązani ze wspomnianą dyrektor finansową, i to ona akceptowała bądź polecała swoim podwładnym akceptację zleceń oraz realizację płatności za niewykonane usługi.

Wydaje się, że w tym przypadku głównym motorem było poczucie frustracji. Można przypuszczać, że dyrektor finansowa nie czuła się wystarczająco wynagradzana za lata przepracowane w firmie. Dodatkowo własność państwowa nadal bywa traktowana jako niczyja, co rozgrzesza z kradzieży.