Kalejdoskop: Pochwała pragmatycznej niesubordynacji

Zarządzanie przez cele stanowi charakterystyczny dla hierarchicznej organizacji przykład metodologii, mającej dawać wyraz pragmatyzmowi i zdyscyplinowaniu przywództwa oraz wykonawców.

Zarządzanie przez cele stanowi charakterystyczny dla hierarchicznej organizacji przykład metodologii, mającej dawać wyraz pragmatyzmowi i zdyscyplinowaniu przywództwa oraz wykonawców.

Ten pragmatyzm, który w ekonomii wydał na świat liczne potomstwo w rodzaju rozmaicie definiowanych zysków dla udziałowca czy wskaźników budowania bogactwa, stawia się chętnie na piedestale i czci. To ma być ojciec sukcesu firm, społeczności, narodów. Działania pragmatyczne przechodzą jednak często w pragmatyzm werbalny (co zresztą z historycznego punktu widzenia jest doskonałym przykładem, jak rewolucja może przyswoić sobie główne cechy ancien régime). W przypadku zarządzania przez cele przejawia się to w karykaturalnie realizowanym etapie określania tych celów, zwoływaniem narad w ostatniej chwili przed upłynięciem terminu, "aby móc odhaczyć punkt w planie zadań". Wówczas tak pojmowany pragmatyzm pozwala określać sobie i innym na podstawie nieprzygotowanych i wyciskanych na siłę informacji i "refleksji" cele zakrojone na rok czy dwa lata.

Zobacz również:



słowa słowa słowa
Dr Burkhard Schwenker, CEO w Roland Berger Strategy Consultants, postuluje w artykule opublikowanym przez "Financial Times Deutschland": więcej humanistyki dla studentów kierunków biznesowych. Dotychczas, jak zauważa, wiadomości z dyscyplin humanistycznych nie były w poważaniu adeptów szkół biznesu, jako niezbyt pomocne w robieniu kariery. Teraz jednak okazuje się, że mogą dać pewne przewagi, wiadomości techniczne bowiem bardzo szybko się dezaktualizują. Do zrozumienia złożonych kwestii myślenie analityczne i zdolność do refleksji są często bardziej pomocne niż wąsko specjalizowana wiedza. Wiedza ta, zwłaszcza w międzynarodowym środowisku, wymagającym pracy z ludźmi i komunikacji międzykulturowej, staje się jedną z najważniejszych umiejętności. Jak podsumowuje Burkhard Schwenker, wydaje się też, że z absolwentów kierunków humanistycznych wyrastają lepsi menedżerowie.

"Dopóki nie dysponuje się wiedzą z szerokiego zakresu dyscyplin, dopóty nie można podejmować złożonych problemów, przed którymi staje firma. (...) Włączenie nowych kierunków humanistycznych jest z naszej strony próbą odpowiedzi na wyzwania nowego świata, przed którymi stają przedsiębiorstwa. Zapewne włączenie kursu filozofii byłoby niejasnym posunięciem w latach 80., ale obecnie, kiedy wiedza ma coraz większe znaczenie, potrzeba refleksji, uzyskania szerszej perspektywy stają się coraz ważniejsze. Dobrym przykładem jest także antropologia, zwłaszcza gdy mowa o próbie wprowadzenia w firmie innowacyjności na podstawie doświadczeń i potrzeb użytkowników" - w taki sposób Finn Junge-Jensen, prezydent Kopenhaskiej Szkoły Biznesu, wyjaśnia w wywiadzie dla zimowej edycji "European Business Forum" zatrudnienie wykładowców z psychologii, filozofii i antropologii.


Policzkiem dla pragmatycznego, utylitarnego czy po prostu instrumentalnego podejścia jest fakt, że tak wiele prawdziwych korzyści i sukcesów ludzkości rodzi się w obszarze, który nie został poddany twardym i precyzyjnym regułom określania celów i koncentrowania się na zysku. Nadużyciem jest przywoływanie znanych anegdot z życia naukowych geniuszy, potwierdzających fakt, jak wiele cudownych pomysłów, rozwiązań przychodziło im do głowy w chwilach błogiego lenistwa czy pozornego myślenia o niczym. Może jednak niekoniecznie trzeba iść aż tak daleko i np. zarządzać obowiązkowe godziny kreatywnego lenistwa. To także ciekawość cechująca nasz gatunek jest źródłem udoskonaleń i odkryć. Zaskakujący dowód przyniosła swego czasu ankieta przeprowadzona wśród brytyjskich studentów medycyny. Spośród kilkunastu najważniejszych ich zdaniem odkryć wykorzystanych w walce z chorobami, ponad połowa powstała z badań wynikających z czystej ciekawości badawczej, a nie ukierunkowanych postępowań i badań.

liczby liczby
9.481.828.970 - ziarenek ryżu uzbierali (stan na 19.12.2007) internauci odwiedzający stronę www.freerice.com. Ryż jest przeznaczony dla głodujących w krajach Trzeciego Świata. Freerice.com to strona z testem języka angielskiego, każda poprawna odpowiedź to 20 ziarenek ryżu, które sponsorzy strony - bogate firmy - zakupią dla potrzebujących. Strona jest pomysłem Organizacji Narodów Zjednoczonych, działa od 7 października br. i jest siostrzaną stroną portalu Poverty.com. Cele są proste: strona umożliwa darmową naukę języka angielskiego i za darmo zapewnia ryż potrzebującym.


Właśnie nauka jest obecnie polem otwartego konfliktu pomiędzy promoto-rami badań tego, co instrumentalne, i pozostającymi w defensywie naukowcami z dziedzin i gałęzi, które prowadzą badania nieinstrumentalne. Takiego podziału dokonał podczas forum poświęconego sprawom wolności badań naukowych i zadaniom nauki wobec społeczeństw brytyjski fizyk John Zimand. Pierwszą grupę stanowią badania zorientowane na jasno określony finansowo (czy inaczej) cel. Ten nurt jest w coraz większym wymiarze finansowany ze środków korporacyjnych, niepublicznych. To zarazem nurt ekspansywny, żądający dla siebie więcej miejsca i większego znaczenia. Dlatego - jak zauważył Zimand - większość brytyjskich instytutów naukowych stara się zawrzeć w deklarowanych celach działania tworzenie bezpośrednich korzyści w postaci zysku dla gospodarki. Badania nieinstrumentalne mają tymczasem kłopot - jak uzasadniać opinii publicznej, że są potrzebne? Zwolennicy prostego myślenia nie dostrzegą znaczenia badań podstawowych. Potrzebna jest zatem, postuluje Zimand, promocja wiedzy o nauce i wiedzy o jej znaczeniu, nie tylko jako katalizatora efektywności obrotu pieniądzem w gospodarce, ale jako źródła poznania.

Inaczej wszystko obróci się znowu w wyklepywany pragmatyzm, tak nudny jak nudne jest życie akolitów tego typu ideologii. Analogia do obszaru biznesu jest uprawniona. Inaczej nawet tak beztroskie stwierdzenie, że "najlepsze pomysły przychodzą mi pod prysznicem", może zostać przekute w "dobrą praktykę": rano nie opuszczaj kabiny prysznicowej, zanim nie ustalisz co najmniej trzech dobrych rozwiązań tych problemów w firmie, które najbardziej dręczyły cię w nocy. To kolejna zasłyszana anegdota. Niestety, niewiele przez autora tych słów ubarwiona.

mieszanka firmowa
Chiny mniejsze niż myślano

Według nowych obliczeń Banku Światowego, wartość chińskiej gospodarki to około 5,33 bln dolarów, 40% mniej niż przyjmowano wcześniej. Pomimo korekty jej wartości, nadal utrzymuje 2. pozycję na świecie. Największą gospodarkę świata mają Stany Zjednoczone, raport ocenia ją na 12 bln dolarów. Przy obliczaniu wartości gospodarek poszczególnych państw zastosowano parytet siły nabywczej. W ubiegłych latach nie kalibrowano danych dotyczących wielkości gospodarek przy użyciu parytetu siły nabywczej, ponieważ ekonomiści Banku Światowego uważali, że nie dysponują aktualnymi i pełnymi danymi na temat cen w Chinach. Tym razem uznali, że dane wreszcie spełniają wymogi. Nowe ustalenia oznaczają m.in., że chińska gospodarka nie wyrośnie na największą gospodarkę świata do 2012 r.

Pokłady optymizmu na wyczerpaniu

W sondażu przeprowadzonym przez magazyn "CFO" we współpracy z holenderskim Uniwersytetem w Tilburgu oraz amerykańskim Uniwersytetem Duke'a udział wzięło 1200 finansistów. W Europie liczba pesymistów odnośnie perspektyw gospodarczych przewyższa czterokrotnie liczbę optymistów. Tylko 13% CFO z krajów europejskich deklarowało, że jest na temat przyszłości lepszej myśli niż w ub. kwartale, podczas gdy 56% badanych ma myśli coraz czarniejsze. Odsetek optymistów spadł blisko o połowę, tyle samo wzrósł odsetek pesymistów. Tradycyjnie nieco więcej słońca przebija z wypowiedzi CFO na temat własnych firm. Jednak bez euforii - odsetek optymistów co do perspektyw rodzimej firmy jest zbliżony do odsetka pesymistów (37% do 34%).

Ale to nic w porównaniu z bezmiarem pesymizmu, jaki reprezentują CFO amerykańscy. W ich gronie pesymistów przewidujących w 2008 r.u recesję jest 37% - ośmiokrotnie więcej niż optymistów.

Rynek pracownika

W 2006 r. wzrost wynagrodzeń w Polsce był powszechny i w niektórych branżach sięgnął 20% - dowodzą wyniki 10. edycji badania TCM przeprowadzonego przez Hewitt Associates. W 10. edycji polskiej Bazy Danych Wynagrodzeń Całkowitych TCM 2007 Hewitt Associates uczestniczyło 146 firm z całej Polski, reprezentujących 17 branży. Średnioroczne podwyżki wynagrodzeń w latach 2004 - 2005 wyniosły ok. 4 - 5%. W roku 2006 średnioroczny wzrost wynagrodzeń wyniósł 6 - 8%, a na niektórych stanowiskach w branży produkcyjnej nawet 20%. TCM 2007 pokazuje, że świadczenia, które w poprzednich latach były atrakcyjne, obecnie stają się normą. Dziś samochód służbowy, telefon komórkowy czy opieka medyczna są standardem dla wyższych menedżerów. Badanie wskazuje, że pracodawcy chcą płacić pracownikom więcej, ale oczekują w zamian wysokiej wydajności. Stąd 63% uczestników badania TCM wiąże składniki wynagrodzenia z wynikami pracy.

Studenci prawa chcą być prawnikami

Polscy studenci prawa nadal liczą na zmiany ułatwiające dostęp do zawodów prawniczych - wynika z badania przeprowadzonego przez Europejskie Stowarzy-szenie Studentów Prawa ELSA Poland. Podobnie jak w ub. roku, przytłaczająca większość ankietowanych opowiada się za wprowadzeniem dalszych zmian w dostępie do zawodów prawniczych. Zwracają uwagę na zbyt wysokie koszty obecnych egzaminów na aplikację i niedostateczną ingerencję władzy państwowej w ich przeprowadzanie. Wśród studentów prawa największym prestiżem cieszy się zawód sędziego, a najbardziej pożądaną ścieżką kariery jest profesja adwokata. 43% ankietowanych planuje po studiach karierę adwokacką, 34% ma zamiar zostać radcą prawnym, a 25% sędzią. Zdaniem 69% badanych przy zdobywaniu pracy najważniejsze są wysokie kwalifikacje. 31% ankietowanych uważa, że decydują układy nieformalne.