Rzeka kapitału

Kapitał w zasadzie płynie na Wschód. Jego wyrazem są fuzje i przejęcia dokonywane w układzie transgranicznym.

Kapitał w zasadzie płynie na Wschód. Jego wyrazem są fuzje i przejęcia dokonywane w układzie transgranicznym.

Jako kraj doświadczaliśmy tego od lat, ale ostatnio w coraz większym stopniu sami zaczynamy brać w tym udział. Proces, zdawałoby się jednostronny, takim jednak nie jest. W naszym regionie wyjątkiem jest Rosja, której zagraniczne inwestycje kapitałowe zorientowane zostały akurat przeciwnie, bo na Zachód. Na świecie takich wyjątków jest więcej.

Zobacz również:



Przepływ kapitału to zjawisko znane od niepamiętnych czasów, chociaż poddawane rozlicznym regulacjom i ograniczeniom, nie tylko narodowym. Ale tak jak w rzece nie da się trwale zahamować przepływu, tak i kapitał w tej czy innej postaci zostanie wytransferowany w obliczu występującej nierównowagi. Kierunek i zwrot tego przepływu, inaczej niż przepływ wody, jest kształtowany przez inwestorów alokujących kapitał swój lub powierzony oraz kapitał uczestników obrotu handlowego. Tu proste prawa fizyki nie mają zastosowania. A ponieważ w jedną stronę płyną pieniądze a w drugą towary lub usługi - ewentualny brak równowagi może być korygowany zmianą kursu waluty, w której prowadzi się rozliczenia. A gdy i to nie wystarczy, można jeszcze sięgnąć po stopy procentowe bądź ograniczyć ruch kapitału w sposób administracyjny. Skala, znaczenie i trudność kontroli tych operacji zbijają sen z powiek politykom i ekonomistom po dzień dzisiejszy. A kapitał płynie. Warto więc zwrócić uwagę na charakterystyczne cechy i konsekwencje tego procesu w obszarze fuzji i przejęć kapitałowych, czyli tam, gdzie ów przepływ budzi szczególne emocje.

Kiedy patrzymy na przejęcie Możejek przez PKN Orlen, łatwo ulec złudzeniu, że największe transakcje w regionie to domena polskich firm. W rzeczywistości jest jednak inaczej, bo ta sfera została w zasadzie zdominowana przez rosyjskie giganty paliwowe. W transakcjach z udziałem polskich firm kluczową rolę grają natomiast fuzje i łączenia o relatywnie małej wartości. Mniejsze transakcje występują tylko w Słowenii. Jednak spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w Polsce takich transakcji jest najwięcej w regionie, poza Rosją. Statystycznie w naszym kraju przypada więcej niż jedna fuzja bądź przejęcie dziennie. Dla rozwoju rynku kapitałowego jest to o wiele ważniejsze niż parę choćby największych transakcji o porównywalnej łącznie wartości. Podobne znaczenie ma też duże zróżnicowanie branżowe fuzji i przejęć - tak w Polsce, jak i w całym regionie. Jednak inaczej niż w poprzednim stuleciu, nie daje to podstaw do myślenia o transakcjach kapitałowych w kategoriach branżowych, kiedy to fuzje i przejęcia - przetaczając się jak fale na niektórych bardziej rozwiniętych rynkach - stanowiły o kierunku rozwoju gospodarki w poszczególnych dekadach. Obserwowana równowaga branżowa transakcji pośrednio też wskazuje na w miarę harmonijny rozwój Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Polityczna spektakularność fuzji i przejęć w sektorze energetycznym, skala ich jednostkowych wartości nakręcanych wzrostem cen ropy i gazu zdają się mówić o dominacji tej branży w operacjach kapitałowych naszego regionu. Tak jednak nie jest. Mimo wielu dramatycznych sytuacji, głównie z udziałem firm rosyjskich bądź z nimi w tle, udział branży energetycznej w torcie wszystkich omawianych transakcji w regionie stanowi mniej niż 10%. Ale dynamicznie rośnie. Pytanie tylko, czy dynamika tego wzrostu będzie większa niż innych branż? Wtedy teza o szczególnie gorącej - nie tylko dlatego, że energetycznej - części rynku może okazać się prawdziwa.

Na razie jednak spróbujmy się ochłodzić, wracając do rzeki płynącego kapitału. Ta przybiera wszędzie tam, gdzie wystąpi trwała nadwyżka w bilansie handlowym. W efekcie wzrostu cen ropy i gazu w naszym regionie takim krajem stała się Rosja. I ta rzeka musi wylać. Ale tu proste prawa fizyki nie działają i ewentualna powódź nie musi mieć miejsca w bezpośredniej okolicy. To czyni nadzieję, że tym razem nas nie zaleje, bo kapitał popłynie tam, gdzie go alokują inwestorzy. Chociaż pewne niebezpieczeństwo podtopienia występuje zawsze, zwłaszcza tam, gdzie występują nierównowaga i niedobór kapitału. A tego akurat doświadczamy, podobnie jak i cały region, od szeregu już lat będąc importerem kapitału netto. Lecz po powodzi rzeka wraca do starego nurtu lub tworzy nowy i nastaje okres quasi-równowagi. Do następnej wiosny.

Problem w tym, że może też trafić się susza.

Autor jest wykładowcą Warsaw Illinois Executive MBA University Of IllinoIs i Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownikiem naukowym WSPiZ im. L. Koźmińskiego.