Dlaczego spowalnia?

Wydarzenia gospodarcze drugiego kwartału nie pozostawiają wiele wątpliwości: mamy spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce.

Wydarzenia gospodarcze drugiego kwartału nie pozostawiają wiele wątpliwości: mamy spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce.

Zaskakująco wysoki wzrost PKB w pierwszym kwartale (o 7,4%) rozbudził oczekiwania utrzymania się dobrej koniunktury przez cały rok 2007. Można jednak wysunąć wiele argumentów wskazujących na brak makroekonomicznych podstaw do realizacji tak optymistycznego scenariusza. Z tego też powodu praktycznie wszystkie prognozy ośrodków prognostycznych wskazują na spodziewane zauważalnie niższe tempo wzrostu PKB w roku 2008 niż w roku 2007.

Zobacz również:



Nie ulega wątpliwości, że otoczenie gospodarcze Polski, zaliczanej do "emerging markets", sprzyja dobrej koniunkturze. Od kilku lat gospodarka światowa rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Decydującym czynnikiem są jednak korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej, prowadzące do uruchamiania mechanizmu konwergencji. Polscy przedsiębiorcy w umiejętny sposób wchodzą na silnie konkurencyjne, ale chłonne rynki unijne i znajdują tam tańsze źródła zaopatrzenia. Do Polski płynie szeroki strumień bezpośrednich inwestycji zagranicznych, a patrząc na rezultaty pierwszego półrocza, 2007 r. ma szanse być rekordowy pod tym względem.

Powoli rozwiązuje się problem nadmiernego bezrobocia, aczkolwiek lepszy od emigracji zarobkowej wykwalifikowanej siły roboczej byłby szybszy wzrost zatrudnienia i wydajności pracy w kraju. Powroty na większą skalę emigrantów z Unii nastąpią dopiero wtedy, kiedy Polsce uda się powtórzyć sukces Irlandii, czyli w najlepszym przypadku za kilkanaście lat.

Złoty wykazuje skłonności aprecjacyjne. Wbrew utyskiwaniom nielicznych niezadowolonych z silnego złotego i powszechnemu błędnemu przekonaniu, silny złoty nie stanowi zagrożenia dla eksportu, o czym przekonują doświadczenia z lat ubiegłych. Wynika to ze względnie stabilnego poziomu kursu wymiany złotego. Silny złoty wymusza na eksporterach poprawę wydajności i efektywności gospodarowania.

Mniej korzystnie niż uwarunkowania zagraniczne na wzrost gospodarczy wpływają czynniki krajowe. Obok okoliczności sprzyjających wzrostowi istnieją także liczne czynniki wzrost ten spowalniające.

Korzystny jest wzrost popytu krajowego. Wynika on z poprawy nastrojów inwestorów, a także z poprawy klimatu konsumenckiego. Po kilku latach niskiej skłonności do inwestowania nastąpił przełom i teraz polska gospodarka notuje dwucyfrowe tempo wzrostu inwestycji. Ten boom nie jest jednak w stanie wyeliminować niekorzystnych skutków regresu inwestycyjnego z lat 2001 - 2003. Na początku dekady notowaliśmy spadek realnych rozmiarów inwestycji, a stopa inwestowania (relacja nakładów inwestycyjnych do PKB) spadła do niepokojąco niskiego poziomu 18,1% w roku 2004. Powstałe zaległości są przyczyną nienadążania w niektórych gałęziach przemysłu podaży za popytem, a także niezdrowego zjawiska maksymalnego wykorzystywania zdolności produkcyjnych. Stanowi to ważną przyczynę zmniejszania się tempa wzrostu eksportu.

Brak prowadzenia przez rząd wyrazistej polityki makroekonomicznej i wstrzymywanie reform rynkowych opóźnia wzrost w dłuższym terminie. Można postawić hipotezę, że w 2007 r. doświadczamy punktu krytycznego działania takiego mechanizmu. Inaczej mówiąc, na skutek braku reform pojawiają się trudności z utrzymaniem wysokiego tempa wzrostu gospodarczego w kolejnych latach.

Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że sukces polskiej gospodarki z pierwszego kwartału, przedstawiany jako niebywałe osiągnięcie, blednie na tle krajów Unii Europejskiej. Eurostat podaje, że w pierwszym kwartale 2007 r. wyższe tempo wzrostu PKB niż Polska osiągnęło pięć nowo przyjętych krajów Wspólnoty oraz Irlandia. We wszystkich tych krajach konsekwentnie reformuje się gospodarki. Reformy polegają między innymi na poprawianiu dyscypliny budżetowej poprzez redukcję wydatków na cele socjalne i wprowadzaniu podatku liniowego w przypadku krajów naszego regionu. Wydarzenia w polskim parlamencie wskazują na realizowanie odmiennych koncepcji. Zamiast dążyć do redukcji bądź eliminacji deficytu budżetowego, zatrzymano się na tzw. kotwicy wysokości 30 mld zł, nawet w sytuacji zwiększających się przychodów w wyniku lepszej koniunktury, niż zostało to przyjęte w założeniach ustawy budżetowej.

Polskiej gospodarce w żadnym wypadku nie grozi recesja, natomiast nie można się spodziewać tempa wzrostu gospodarczego porównywalnego z liderami regionu.

Autor jest wiceprezesem instytutu Bbadań nad gospodarką rynkową, wcześniej był m.in.prezesem GUS.