Wojny cenowe Agory

Kończy się najsłynniejsza wojna cenowa na polskim rynku, którą można interpretować, wykorzystując teorię gier.

Kończy się najsłynniejsza wojna cenowa na polskim rynku, którą można interpretować, wykorzystując teorię gier.

Wojna cenowa prowadzona była pomiędzy wydawcami Gazety Wyborczej i Dziennika. O strategii wydawcy Gazety Wyborczej miesięcznik CEO rozmawia z Wandą Rapaczyńską, prezesem Agory SA.

Zobacz również:



Jakie znaczenie dla Agory ma obecność na londyńskiej giełdzie? Jakie były powody debiutu w Londynie i jakie korzyści z tego wynikają?

- Były dwa powody, dla których zdecydowaliśmy się na notowanie GDR-ów na LSE. Pierwszy był techniczny: dziesięć lat temu dla zagranicznych inwestorów bezpośrednie inwestowanie w akcje na warszawskiej giełdzie było niesamowicie skomplikowane. GDR-y były znacznie wygodniejszym instrumentem i zabezpieczały ryzyko kursowe, które wtedy było większe. Ten powód w dużej mierze jest już dziś nieaktualny, bo wiele z tych biurokratycznych przeszkód przestało istnieć. Ale był też drugi powód: obecność na zagranicznej giełdzie, w naszym przypadku londyńskiej, z jednej strony zmusza do większej przejrzystości, do przyjęcia międzynarodowych standardów sprawozdawczości i ładu korporacyjnego, z drugiej strony podnosi profil spółki. W sumie poszerza się grono inwestorów i są oni bardziej zróżnicowani. A im więcej inwestorów, tym większy popyt na walory spółki.

Czy GDR-y straciły na znaczeniu, odkąd Polska jest w UE, a w Unii dla giełd obowiązuje zasada "jednolitego paszportu"? Czy w takiej sytuacji nie lepiej GDR-y zastąpić akcjami?

- GDR-y straciły na znaczeniu już wcześniej, kiedy znikły utrudnienia dla inwestorów zagranicznych związane z inwestowaniem w akcje notowane na WGPW. Co więcej, od tego czasu znacznie wzrosła płynność naszej giełdy. Natomiast wprowadzenie notowania akcji na zagranicznych giełdach, moim zdaniem, byłoby bez sensu dla naszej spółki - taka zmiana pochłonęłaby nasz czas i pieniądze. Np. notowanie w USA byłoby bardzo kosztowne i bardzo skomplikowane proceduralnie, ze względu na proces regulacyjny. Notowanie akcji na zagranicznych giełdach ma sens dla spółek z ogromną kapitalizacją.

Czy Agora rozważa wycofanie się z londyńskiego parkietu, podobnie jak to zrobił Bank Millennium, który wycofał swe GDR-y?

- Na razie nie planujemy wycofania GDR-ów z LSE. Delisting to kłopot i koszty. Nie martwią nas natomiast koszty pozostawania na zagranicznym parkiecie, te akurat są niskie, bo londyńska giełda należy do przyjaznych dla inwestorów.

To tylko takie są motywy tego, że Agora pozostaje na London Stocks Exchange?

- Podoba mi się dyscyplina, do której zmusza nas obecność na zagranicznej giełdzie. Poza tym dzięki temu spółką interesuje wiele zagranicznych biur maklerskich, które publikują rekomendacje na temat Agory.

Czy teraz jest to obecność bardziej typu wizerunkowego?

- To kwestia profilu i kreowania popytu.

Strategia Agory

Jaka jest strategia konkurencyjna Agory?

- To zależy od segmentu, bo na rynku funkcjonujemy w wielu segmentach. W niektórych jesteśmy liderami, w innych małymi graczami. Tam, gdzie jesteśmy liderami, musimy tak działać, aby pozostać na pierwszym miejscu. Bo jeżeli jest się liderem, to samobójstwem byłoby taką pozycję stracić. W mniejszych przedsięwzięciach nasza obecność ma charakter bardziej taktyczny. Chcemy być obecni w tych segmentach rynku, z kilku powodów. Na rynku reklamy ta obecność pozwala nam budować ofertę multimedialną, której życzą sobie duzi ogłoszeniodawcy. W rozwoju nowych mediów to istotne źródło zawartości. A poza tym mogą być użyteczne w procesie konsolidacyjnym. Działamy tak, aby maksymalizować wartość naszych aktywów bezpośrednio i pośrednio, tzn. przez wspólną sprzedaż czy wzajemną promocję.

Jesteśmy liderem w biznesie gazetowym, także w segmencie gazet bezpłatnych, gdzie właśnie niedawno udało nam się wypłoszyć z rynku Metro International. Jesteśmy też liderem w reklamie zewnętrznej.

Internet to przyszłość, każda spółka medialna musi być aktywna w tym obszarze. Następuje przepływ pewnych aktywów (czyli źródeł wpływów) z gazet do internetu. Jednym z celów strategicznych, defensywnych, jest więc ochrona tych aktywów, aby pozostały z nami, wytwarzając zysk. Drugi istotny cel strategiczny jest ofensywny, tzn. rozwijanie nowych pól aktywności opartych na możliwościach internetu. To może oznaczać wiele mniejszych przedsięwzięć. W samej naturze dystrybucji elektronicznej zawiera się wymóg wąskiego targetowania grup. Trzeba budować wiele usług, które w sumie tworzą wartość. Celem Agory jest wejście do ścisłej czołówki w polskim internecie.

<hr size="1" noshade>

Dossier: Wanda Rapaczyńska

Wanda RapaczyńskaWanda RapaczyńskaWykształcenie: Doktor psychologii City University of New York. Absolwentka Yale University, School of Organization and Management - Master of Private & Public Management.

Przebieg pracy: Prezes Agory, przewodnicząca rady nadzorczej AMS SA. (spółki zależnej). Związana Agorą od początku lat 90., najpierw jako doradca i reprezentant zarządu. W latach 1984-1992 jako wiceprezes w Citibanku na kierowała działem rozwoju nowych produktów. Wcześniej przez dwa lata była dyrektorem projektu badawczego poświęconego telewizji na Yale University. W latach 1977-1979 pracownik naukowy Educational Testing Service w Princeton, New Jersey. Karierę zawodową zaczynała jako wykładowca psychologii na uniwersytetach w Nowym Jorku i Connecticut.

Laury i wyróżnienia: W rankingu Financial Times Europe's Top 25 Women in Business opublikowanym w 2005 r. zajęła 7., a rok wcześniej 8. miejsce. W 2003 r. zdobyła tytuł Najlepszego Prezesa Spółki Publicznej w Dziedzinie Relacji Inwestorskich w międzynarodowym konkursu IR Magazine Eurozone Awards 2003 dla spółek Europy Środkowej i Wschodniej. Dwukrotne wyróżniona w rankingach Wall Street Journal Europe: w 2002 r. jako jedna z 25 Kobiet w Europie, które odniosły sukces w biznesie, natomiast rok wcześniej - jako jedna z 30 najbardziej wpływowych kobiet w Europie. W rankingu Business Week w 2001 r. znalazła się na liście 50 Stars of Europe. W listopadzie 2001 r. w magazynie Fortune znalazła się na 26. miejscu w rankingu najbardziej wpływowych kobiet w świecie biznesu poza USA.

<hr size="1" noshade>