Kalejdoskop: Sardynki i zaświadczenie o inteligencji

Odruchy stadne pojawiają się w odpowiedzi na kryzys albo wynikają z potrzeby zmiany. Odruchy te stanowią szansę dla pozostających na obrzeżu na silniejsze zamanifestowanie (chęci) przynależności do grupy. Ale uwaga: zmiany mód są nieuchronne, cykliczne i... w dużej mierze przypadkowe.

Odruchy stadne pojawiają się w odpowiedzi na kryzys albo wynikają z potrzeby zmiany. Odruchy te stanowią szansę dla pozostających na obrzeżu na silniejsze zamanifestowanie (chęci) przynależności do grupy. Ale uwaga: zmiany mód są nieuchronne, cykliczne i... w dużej mierze przypadkowe.

Badacze z Durham University zastanawiali się nad fenomenem tak absurdalnych zjawisk, jak moda na filmy i piosenki "crazy frog". Mody te są arbitralnie przyjmowane przez część populacji, która w swoich decyzjach opiera się nie na jakości produktu, ale raczej na obserwacji działań innych członków grupy. Z publikacji zamieszczonej w "Evolution and Human Behaviour" wynika, że takie "trendy" zyskują na popularności, ponieważ społeczeństwo stale poszukuje zmian. Gdy jednak staje na rozdrożu - przyjąć czy odrzucić nowinkę - kierować się będzie zachowaniem sąsiada, a nie rozsądkiem i własną refleksją.

Zobacz również:



Tempo zmian mód podąża przy tym - według tezy dr. Alana Bentleya i współpracowników, którzy publikują na ten temat we wspomnianym periodyku - zgodnie z określonym wzorem. Ludzie przenoszą swoją uwagę na nowość, gdy odczuwają znudzenie poprzednim "hitem". Nie ma wówczas znaczenia, co jest potencjalnym zamiennikiem, po prostu nadszedł czas na zmianę. Zamiast dokonać racjonalnego wyboru spośród możliwych nowych mód, większość konsumentów podąży tropem "innowatorów", statystycznej wpływowej mniejszości, złożonej z przywódców grupy, gwiazd, autorytetów. Pomysły te, niczym memy z teorii Richarda Dawkinsa, swój sukces zawdzięczają nie jakości "ładunku", ale skuteczności reprodukcji, przeskakiwania z osoby na osobę.

słowa słowa słowa
"Zazwyczaj porównujemy się ze Stanami Zjednoczonymi i innymi partnerami albo konkurentami pod względem wielkości nakładów z budżetu Unii Europejskiej i budżetów krajowych na edukację. Ale różnica w wielkości wydatków pomiędzy nami nie wynika z małego wsparcia administracji publicznej, tylko przedstawicieli sektora prywatnego" - stwierdził Jan Figel, unijny komisarz do spraw edukacji, w wywiadzie dla wiosennego wydania European Business Forum. W konsekwencji - dowodzi Figel - Europa nie jest w stanie wykonywać porównywalnej liczby badań użytecznych komercyjnie i jej uniwersytety oraz uczelnie wyższe coraz bardziej oddalają się od gospodarki.


Tempo zmian jest według badaczy z Durham University skorelowane z liczbą innowatorów: im jest ich więcej, tym szybsze zmiany. Ponieważ jednak zakładany jest losowy dobór, nie sposób określić, jaka moda zastąpi aktualną. Na podstawie analizy Billboard Top 200 z 30 lat pomiędzy rokiem 1950 a 1980, badacze określili stałe tempo zmian na tej liście przebojów. Liczba nowych płyt wchodzących na listę to przeciętnie 5,6% w ciągu miesiąca - i takie tempo utrzymywało się przez cały objęty badaniem okres. Podobna prawidłowość wystąpiła w innych przypadkach, choćby zmian popularności imion nadawanych dzieciom. Stałe tempo nie było uzależnione od wielkości populacji: większa populacja oznacza co prawda większą liczbę nowych pomysłów, ale też i większą konkurencję o przeforsowanie "swojego" trendu.

Irracjonalne kopiowanie nie byłoby zapewne niczym strasznym, gdyby ograniczało się do mody na głupią fryzurę albo słabego wykonawcę muzyki pop. Mechanizm działa jednak także w życiu publicznym, czego dowodzą na przykład stale zmieniające się programy polityczne. Zmiany wskazują, że politycy nawzajem kopiują "dobrze brzmiące" pomysły, zamiast wysilić się na samodzielne myślenie.

Stadne zachowanie, które obejmuje rytuał skrzykiwania się, wzajemnego pohukiwania i poklepywania, łatwo zaobserwować w życiu publicznym. Takie zgrupowanie występuje na przykład w związku z modą na inteligencję i wykształcenie. Istnieje kanon zagadnień, do których stosunek ma określać przynależność lub nie do tej potencjalnie atrakcyjnej grupy. Prosty test pozwala uniknąć kłopotliwej, długiej i wyboistej drogi samodzielnych wyborów, wynikającej ze "starej" definicji, która zakłada udowadnianie każdego dnia, każdym zachowaniem czy opinią niezależności poglądów, posiadania zdolności do formułowania własnych sądów, poczucia odpowiedzialności za wykonywaną pracę, za siebie i za społeczność. Zamiast tego, łatwo uzyskać zaświadczenie o inteligencji poprzez proste hołdowanie modzie.

liczby liczby
70 od ponad roku około 70% dorosłych Amerykanów, obawia się, że w przy-szłości padnie ofiarą "kradzieży tożsamości", a więc posłużenia się przez osoby trzecie ich danymi. Od początku rejestracji tego specyficznego indeksu przez Ponemon Institute, tj. od sierpnia 2004 roku, odsetek obawiających się kradzieży swojej tożsamości nie był niższy niż 40%.


Prawdziwe kłopoty jednak dopiero przed nami. Bynajmniej nie z Księżyca wzięte wydają się rozważania Petera Huanga z katedry prawa Uniwersytetu Pensylwania. W artykule "Herd Behavior in Designer Genes" zastanawia się nad wpływem mechanizmów zachowań stadnych na wybór genów przez rodziców, których realizację chcieliby widzieć w postaci swojego dziecka. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w społeczeństwie przyszłości rodzice będą mogli kształtować genotyp przyszłego potomka. Presja społeczna i stadne zachowania mogą prowadzić rodziców do określonych wyborów, przez co na przykład ze społeczeństwa wykluczone zostaną "niemodne" geny. Może to doprowadzić do mody na geniuszy, wzmacniać obecność w puli genowej populacji udział "pozytywnych" i zarazem modnych genów, prowadzić do ich nadwyżki.

Niepokój autora budzi kierunek dążący do rozszerzenia puli genów, z których rodzice montują dziecko, dodając geny. Może to spowodować, że powstaną ludzie ze skrzelami albo pokryci łuską. Być może człowiek-sardynka pozostałby tylko niezrealizowanym potencjałem, paradoksalnie - taka dosłowna realizacja zbyt odbiegałaby od efektów stadnego dostrajania się do modnych wzorców fizycznych i psychicznych. Spodziewany jest bowiem wzrost nietolerancji dla różnorodności genowej.

mieszanka firmowa
To świat jest zły

Nieprzychylne informacje ukazujące się w mediach, katastrofy i awarie oraz niekorzystne decyzje władz - to według polskich firm przebadanych przez Zakład PR Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie najczęstsze przyczyny sytuacji kryzysowych, w jakie popadają. Niemal dwie trzecie badanych firm (60%) przyznało, że przechodziły kryzys opisywany w mediach. Analiza występowania kryzysów w 10 zbadanych sektorach wykazała, że branżą najbardziej narażoną na kryzys jest górnictwo. Wewnętrzne przyczyny sytuacji kryzysowych to według respondentów: katastrofy i awarie (30%), błędy lub przestępstwa pracowników (29,6%, w tym kadry kierowniczej - 7,8%) oraz wypadki przy pracy (24,2%). Częściej przyczyn sytuacji kryzysowych polskie firmy doszukują się jednak na zewnątrz swych struktur. Według badanych są to nieprawdziwe informacje podawane w mediach (42,1%), niekorzystne decyzje władz administracyjnych, regulacyjnych i kontrolnych (29,6%) oraz problemy wywołane przez partnerów biznesowych, dostawców, zleceniobiorców, dealerów etc. (28,1%).

Afryka rozpoczyna pogoń?

Afrykańska gospodarka rośnie najszybciej od 20 lat, ale nadal zbyt wolno, aby zrealizować swoje podstawowe cele rozwojowe. Wzrost gospodarczy w Afryce sięgnie w 2007 r. 6% - będzie najwyższy od 20 lat, stwierdza raport opracowany wspólnie przez Afrykański Bank Rozwoju (AfDB) oraz Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Zdaniem cytowanego w raporcie szefa AfDB, pomimo szybszego wzrostu, założenia przyjęte w ramach Milenijnych Celów Rozwoju, w tym obniżenia do 2015 r. o połowę odsetka osób żyjących w nędzy, nie są możliwe do zrealizowania. Aby sprostać tym wyzwaniom, wzrost PKB powinien wynosić w ciągu najbliższych ośmiu lat 7-8% rocznie. Do rekordowego tempa wzrostu gospodarczego w głównej mierze przyczynia się popyt ze strony Chin i innych szybko rozwijających się krajów na surowce mineralne, takie jak ropa naftowa, przy jednoczesnym utrzymywaniu się wysokich cen tych surowców. Symptomy przyspieszenia wzrostu widoczne są już w wynikach za rok ubiegły, w którym według szacunków AfDB tempo wzrostu PKB wyniosło 5,5%.

Powszechne wycieki danych

Według badania przeprowadzonego przez Ponemon Institute na zlecenie Scott&Scott, 85% amerykańskich przedsiębiorstw doświadczyło naruszenia bezpieczeństwa swoich danych. Pomimo częstych kłopotów z bezpieczeństwem, 46% firm nie wdrożyło rozwiązań szyfrujących, a 82% nie zasięgnęło porady prawnej przed rozpoczęciem naprawiania szkód, chociaż nie posiadało planu postępowania w takich sytuacjach. Oto inne wybrane wyniki badania:
  • 95% firm, które zostały dotknięte włamaniem, było zobowiązanych do poinformowania o utracie danych osoby lub podmioty trzecie;
  • 37% respondentów twierdzi, że ich firmy rozesłały po wydarzeniu powiadomienie o treści ogólnej;
  • 74% utraciło swoich klientów;
  • 59% było narażonych na pozwy;
  • 33% było narażonych na wypłacenie odszkodowań;
  • 32% odnotowało spadek notowań swoich akcji.
Jednocześnie, pomimo częstego występowania przypadków włamań, 42% badanych twierdzi, że wydatki na dział bezpieczeństwa pozostaną w br. bez zmian. Blisko 100% stwierdziło, że dokładna analiza utraconych danych doprowadziła ich do konkluzji, iż straty poniesione wskutek wycieku przez tych, których informacja wyciekła, były niewielkie lub zgoła żadne. Co z kolei autorów raportu prowadzi do konkluzji, że w interesie biznesu i klientów potrzebna jest zmiana trybu i zakresu powiadomień rozsyłanych poszkodowanym w wyniku utraty przez firmę danych.