Platforma dialogu

Ludzie, którzy uczestniczą w naszych spotkaniach, pragną dzięki zdobytej wiedzy poprawić albo zrewidować swoje założenia biznesowe - stwierdza w rozmowie z CFO Nenad Pacek, dyrektor Economist Intelligence Unit na obszar CEEMEA.

Ludzie, którzy uczestniczą w naszych spotkaniach, pragną dzięki zdobytej wiedzy poprawić albo zrewidować swoje założenia biznesowe - stwierdza w rozmowie z CFO Nenad Pacek, dyrektor Economist Intelligence Unit na obszar CEEMEA.

Nenad Pacek jest ekspertem w zakresie realizacji strategii biznesowych, zagadnień związanych z rozwojem gospodarczym oraz perspektyw dla rynków rozwijających się. Pacek jest regularnie angażowany w strategiczne spotkania planistyczne wielkich korporacji. W wolnym czasie jest wykładowcą szkoły biznesu Uniwersytetu Webster w Wiedniu, gdzie wykłada ekonomię oraz biznes międzynarodowy. Wykłada również gościnnie w London School of Economics, na Uniwersytecie w Wiedniu, Essec MBA we Francji oraz prowadzi zajęcia w ramach programu studiów za granicą dla studentów Uniwersytetu St. Lawrence w Wiedniu. W rozmowie z CFO opowiada o celach i atmosferze organizowanych przez EIU spotkań przedsiębiorców z rządami różnych krajów.

Zobacz również:



Zajmuje się Pan tworzeniem płaszczyzn dialogu pomiędzy przedsiębiorcami i rządami. Jakie są oczekiwania względem spotkań Roundtable with the Goverment of Poland organizowanych przez Economist Conferences? Jakie są praktyczne rezultaty?

- Rozpoczęliśmy organizację naszych spotkań biznesu z rządem w 1996 r. Mieliśmy wówczas do czynienia z dużą falą zagranicznych inwestycji w Polsce i w regionie. Wielu inwestorów miało możliwość przedstawienia się i poznania reprezentanów polskich władz właśnie podczas tego pierwszego spotkania, po którym było jeszcze osiem. I to są najważniejsze praktyczne, choć pośrednie, efekty organizowanych przez nas dyskusji przedstawicieli rządu i międzynarodowego biznesu. Sądzę, że przez te lata ułatwiliśmy po prostu wejście na polski rynek wielu zagranicznym inwestorom. Audytorium jest zawsze duże i międzynarodowe.

Postrzegamy nasze działania jako pewnego rodzaju projekt nieustający. Staramy się wracać do każdego z krajów co rok - półtora roku i kontynuować dialog, ponieważ pojawiają się wciąż nowe zagadnienia. Przekrój publiczności zmienił się w trakcie tych lat, podobnie jak poruszane tematy. Znaczna część uczestników jest już obecna w Polsce, dokonała tu inwestycji, więc interesuje się bardziej tym, jaki jest przewidywany kierunek rozwoju gospodarczego, bo to będzie w pewien sposób determinować, w którą stronę będą szły ich działania. Można wymieniać się poglądami i ocenami tych działań, ich wpływu na możliwości prowadzenia biznesu, konkurencyjności itd. Panuje dobra atmosfera do szczerej, otwartej dyskusji. Tak się to odbywa także w innych krajach, i jest to formuła, która się sprawdza.

Kontekst określa dyskusję

Takie spotkania wydają się przeznaczone głównie dla krajów rozwijających się...

- Nie tylko. Także w krajach wysoko uprzemysłowionych, bo w tej samej formule spotykamy się na przykład we Włoszech z Romano Prodim, potem w Hiszpanii, w Japonii czy w Kanadzie. Wynika to z faktu, że zapotrzebowanie na dyskusję pomiędzy przedsiębiorcami i rządami jest po prostu uniwersalne i odczuwalne po obu stronach. Poziom rozwoju nie ma tu znaczenia, żadna gospodarka nie jest doskonała i wszędzie są kwestie do dyskusji.

Spotkania różni kontekst. Jakie kwestie najczęściej podnoszone są w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, np. w Polsce?

- Kraje Europy Środkowo-Wschodniej cechują się już w miarę dobrymi warunkami pod względem rozwoju podłoża prawnego i infrastrukturalnego dla działalności przedsiębiorców, przejrzystości tego otoczenia, dlatego dyskusje toczą się głównie wokół poprawy już ukształtowanych warunków funkcjonowania biznesu. Natomiast w krajach rozwijających się rozmowy dotyczą przede wszystkim kwestii związanych z tworzeniem dobrego otoczenia dla działania przedsiębiorców i budowaniem relacji między biznesem a stroną rządową.

Nowe stare role

Zastanawiałem się, na ile w tych dyskusjach uwidacznia się pewien przepowiadany lub dostrzegany przez wielu komentatorów nurt przemiany ról biznesu w społeczeństwie, gospodarce, związany z uświadamianiem sobie i przejmowaniem części funkcji i odpowiedzialności dotychczas scedowanych jednoznacznie na państwo. Czy takie spotkania są katalizatorem takiej zmiany albo jej przejawem?

- Nie powiedziałbym, że to całkiem nowe zjawisko. Obserwujemy je od początku organizowanych przez nas spotkań. Wynika z faktu, że biznes jest zawsze zainteresowany dobrą kondycją gospodarki, gdyż wpływa to automatycznie na jego decyzje. Ludzie, którzy uczestniczą w spotkaniach, pragną dzięki zdobytej wiedzy poprawić albo zrewidować swoje założenia biznesowe; w pierwszej kolejności są oni rozliczani przez swoje centrale zachodnioeuropejskie czy amerykańskie z realizacji planów sprzedażowych, rentowności inwestycji, perspektyw i planów rozwoju biznesu.

Tego typu spotkania mają zatem przede wszystkim kontekst decyzji biznesowych: czy zainwestować w tym kraju w produkcję, centrum usługowe, czy ośrodek badawczo-rozwojowy. Dają możliwość porównania warunków dla przedsiębiorczości z innymi krajami czy regionami. To są kwestie, nad którymi zastanawiają się uczestnicy spotkań, ponieważ kierują się oni dwoma wyznacznikami: jak sprzedać więcej i czy jest to odpowiednie miejsce dla prowadzenia działalności. I taka jest w istocie rola, którą biznes odgrywa obecnie.

Zatem kwestie poczucia odpowiedzialności i wagi własnej obecności na danym rynku nie są jeszcze tematem rozmów na tym forum.

- Myślę raczej, że to inny etap w ewolucji ról biznesu i państwa w społeczeństwie i gospodarce. To inne zagadnienie. Kiedy firmy zaczynają faktycznie być obecne, na przykład poprzez założenie fabryki w danym kraju, wówczas zagadnienie typu CSR dochodzi do głosu, bo realnie pojawia się kwestia udziału i wpływu na dane społeczeństwo.

Pytałem, ponieważ ostatnio miałem możliwość czytać deklaracje prezesów największych firm na temat podnoszenia przez nich rękawicy odpowiedzialności; Jeffrey Immelt mówi o tym, że rola jego firmy nie sprowadza się do budowania wartości dla udziałowców, ba - to wręcz nie jest najważniejsza z funkcji GE.

- Jak dotąd takie głosy pojawiają się na naszych spotkaniach jedynie okazjonalnie. Ale oczywiście CSR staje się elementem strategicznym wielu firm, normą i nie ma właściwie odwrotu od tego trendu, wcześniej czy później każda organizacja będzie musiała działać w oparciu o takie założenia. Zbyt dużym ryzykiem byłoby obarczone ignorowanie tych kwestii.