Kulisy strategii przejęcia Możejek

Przejęcie rafinerii w Możejkach to rekordowa transakcja, która dopiero oznacza początek nowej fali wielkich akwizycji w sektorze paliwowo-energetycznym w Europie Środkowo-Wschodniej.

Przejęcie rafinerii w Możejkach to rekordowa transakcja, która dopiero oznacza początek nowej fali wielkich akwizycji w sektorze paliwowo-energetycznym w Europie Środkowo-Wschodniej.

Joanna Walichnowska, kierownik projektów strategicznych w Orlenie, i wiceprezes Cezary Smorszczewski ze szklanym globem symbolizującym transakcję przejęcia Możejki Nafta.Kliknij, aby powiększyćJoanna Walichnowska, kierownik projektów strategicznych w Orlenie, i wiceprezes Cezary Smorszczewski ze szklanym globem symbolizującym transakcję przejęcia Możejki Nafta.Fuzje i przejęcia to najciekawsze decyzje menedżerskie. Fascynujące, ale zarazem ryzykowne. Pomimo pożądanego efektu synergii tylko 20% transakcji M&A jest tak dobrze przygotowanych, że ów efekt jest osiągany. Doświadczenia wiceprezesa ds. inwestycji kapitałowych Cezarego Smorszczewskiego są wyjątkowe. Przed rokiem przeprowadził rekordowej wartości przejęcie w historii polskiej gospodarki - czeskiego Unipetrolu, za ponad pół miliarda euro. Rekord ten padł, gdy doprowadził do akwizycji litewskiej rafinerii Możejki Nafta. O kulisach tej transakcji w wywiadzie dla CEO opowiada Cezary Smorszczewski.

Zobacz również:



Dwa miliardy czterysta milionów dolarów za Możejki, największe w historii przejęcie zagranicznej firmy przez polską firmę. Czy było warto?



- To 2 mld 780 milionów dolarów, bo do kwoty, o której Pan wspomina, trzeba jeszcze dodać wydatki, które poniesiemy na wykup akcji Możejek notowanych na wileńskiej giełdzie. Proces już rozpoczęty. Wezwanie ogłoszone 2 stycznia 2007, po zgodzie litewskiej komisji papierów wartościowych w Wilnie. To zresztą już czwarte tego typu wezwanie robione w ciągu ostatnich 18 miesięcy, po Unipetrolu, Spolanie, Paramo. A czy jestem przekonany, że warto - oczywiście. Możejki Nafta to najnowocześniejsza rafineria w byłym Związku Radzieckim. Podobnie jak nasza w Płocku i część rafinerii w Czechach, przerabia REBCO, czyli Russian Export Blended Crude Oil, co po prostu oznacza ropą rosyjską, mieszaną, bo wydobywaną w wielu miejscach. Sama inwestycja ma wysokie NPV, spodziewamy się, że przyniesie efekty wzrostu wartości zarówno po stronie Możejek, jak i efekty synergii po stronie Orlenu. Wzmocni naszą rolę w regionie i naszą siłę zakupową, a chodzi nie tylko o ropą, ale również o inne surowce, np. gaz. Ma nam także zwiększyć udział w rynku paliw w krajach macierzystych, do których już zaliczamy nie tylko Polskę, Czechy, Litwę, ale także Łotwę i Estonię. Same zdolności przerobowe przekroczą 30 mln ton rocznie w całej grupie, z możliwością zwiększenia po stronie Płocka o 3 mln ton, a w Możejkach o 2 mln ton p.a. Dziennie już przerabiamy 515 tys. baryłek ropy. To daje wielkość, która jest porównywalna z OMV czy Repsolem. I to plasuje już nas w pierwszej lidze europejskiej. Z firmy stricte polskiej/drugoligowej stajemy się firmą międzynarodową.

Członkowie rosyjskiej Dumy przestrzegali rząd Litwy przed sprzedażą Możejek właśnie Orlenowi. Dlaczego Możejki są tak ważne dla Kremla i dla rosyjskich firm?

- Odpowiadając na poprzednie pytanie, świadomie koncentrowałem się na aspektach ekonomicznych. Ale są inne. Zwłaszcza aspekt geopolityczny i strategiczny. Federacja Rosyjska jasno deklarowała, że dla niej nośniki energii, a więc ropa czy gaz, to narzędzia realizacji polityki zagranicznej. Jasno powiedział to prezydent Wladimir Putin. Przykładem postępowania jest wstrzymanie dostaw ropy do Polski pod pretekstem negocjacji z Białorusią stawek akcyzowych. W swych publicznych wystąpieniach Siemion Wajsztok, prezes Transniefti (odpowiednik polskiego PERN), powiedział, jaki jest ich cel związany z eksportem ropy: opanowanie Europy Środkowo-Wschodniej od strony możliwości zmonopolizowania przerobu ropy REBCO w tym rejonie kontynentu. I do realizacji takiego celu potrzebne były im Możejki. Akwizycja Możejek przez PKN nie wpisuje się więc w strategię niektórych państw ościennych wobec Polski. Natomiast świetnie konweniuje z realizacją polskiej polityki, czego przejawem jest ostatnio poparcie dla tej transakcji władz Polski i Litwy, ale także państw Unii Europejskiej. Komisarz UE ds. energii Andris Piebalgs jasno wypowiedział się na temat tej transakcji podczas rozmów w Helsinkach pomiędzy UE a Rosją.

EKONOMICZNY SENS TRANSAKCJI

Gdy okazało się, że Orlen wygrał rywalizację o akcje Możejek, które posiadał Yukos International, Rosjanie najpierw odcięli dostawy ropy do litewskiej rafinerii, uzasadniając to remontem ropociągu, a później zdarzył się pożar w Możejkach. Czy nie zwątpił Pan w sens tej transakcji M&A? Czy przejęcie nie traciło swego ekonomicznego uzasadnienia?

- Odkąd było wiadomo, że Orlen ma kupić Możejki, nastąpiła cała seria niefortunnych zdarzeń - aż czasem trudno było nam uwierzyć, że są to wypadki losowe. Najpierw uszkodzona została boja terminalu w Butyndze na Morzu Bałtyckim, do której mogą dopływać tankowce, by dostarczyć ropę bądź odebrać ropę przeznaczoną na eksport. 29 lipca powiadomiono nas o wycieku z ropociągu i przerwaniu dostaw rosyjskiej ropy do czasu usunięcia przyczyn awarii, a ta trwa po dziś dzień. 12 października w Możejkach z niewyjaśnionych przyczyn spłonęła kolumna destylacji próżniowej. Komisja badająca przyczyny 1 grudnia przedstawiła raport, z którego wynika, że wszystkie zakładane powody pożaru są możliwe (ostateczny raport poznamy w maju). Wkrótce po pożarze niektórzy członkowie rady nadzorczej i zarządu, reprezentujący Yukos, zbuntowali się i próbowali odwołać dobrze wówczas przez nas ocenianego Amerykanina, dyrektora generalnego Możejki Nafta. To było dla nas zaskoczenie, bo Orlen nie miał jeszcze swych przedstawicieli w zarządzie i radzie, gdyż transakcja przejęcia nie była finansowo sfinalizowana. Jednak w umowie z Yukosem mieliśmy spisane stosowne oświadczenia Yukos International określające zasady corporate governance - powołując się na nie mogliśmy przeciwstawić się tej próbie.

Wiceprezes Cezary Smorszczewski i dyrektor ds. transakcji M&A Orlenu Marek Moroz z kopią dokumentu o akwizycji rafinerii w Możejkach.Kliknij, aby powiększyćWiceprezes Cezary Smorszczewski i dyrektor ds. transakcji M&A Orlenu Marek Moroz z kopią dokumentu o akwizycji rafinerii w Możejkach.Niektóre z tych zdarzeń były dla nas do przewidzenia. Uwzględniliśmy w wycenie Możejek możliwość odcięcia dostaw rosyjskiej ropy. Ale pożaru nikt nie przewidywał. Dlatego jak najszybsze przejęcie Możejek miało sens ze względu na bezpieczeństwo transakcji i do tego dążyliśmy, jako zespół negocjacyjny i jako zarząd PKN Orlen.

Przez ostatnich kilka miesięcy zadawaliśmy sobie pytania o opłacalność transakcji. I mogę tylko powiedzie, że transakcja nie utraciła ekonomicznego sensu. Cały czas wartość rafinerii w Możejkach jest powyżej ceny, którą płacimy, przy niezmienionej stopie dyskonta NPV jest to satysfakcjonujące. Zarówno wtedy, gdy kupowaliśmy akcje od Yukos International, jak i wówczas, gdy akcje nabywaliśmy od rządu Litwy, czy też później, gdy przygotowywaliśmy mandatory tender offer (obligatoryjny wykup akcji z giełdy, o którym już wspomniałem).