Bycze lata

Spółki, które zadebiutowały na warszawskiej giełdzie w latach 2004-2005, nie żałują tego i nie widzą Alternatywnej drogi rozwoju.

Spółki, które zadebiutowały na warszawskiej giełdzie w latach 2004-2005, nie żałują tego i nie widzą Alternatywnej drogi rozwoju.

Po chudych latach spółki znów ciągną na giełdę, zwabione dobrą koniunkturą. Przełom nastąpił w akcesyjnym 2004 r. - wówczas odnotowano 36 debiutów, w ubiegłym roku 35, co dało warszawskiej GPW trzecie miejsce w Europie, po giełdzie londyńskiej i norweskiej.

Zobacz również:



Wśród debiutantów pojawiły się wielkie firmy, które przyciągnęły dziesiątki tysięcy nowych inwestorów. W 2004 r. była to oferta PKO BP, a w 2005 r. - PGNiG i Grupy Lotos. Już rok przed akcesją na nasz parkiet weszła pierwsza spółka zagraniczna - Bank Austria Creditanstalt. W następnym roku cztery kolejne, w tym bmp AG - pierwsza spółka debiutująca na podstawie jednolitego europejskiego paszportu. Ubiegłoroczni zagraniczni debiutanci wchodzili już nie tylko na podstawie jednolitego paszportu, ale i na nowych zasadach, nie tłumacząc na polski pełnej wersji prospektu. Wzrost liczby spółek na giełdzie idzie w parze ze wzrostem jej kapitalizacji w stosunku do PKB. Na koniec ubiegłego roku wskaźnik ten wyniósł 32%.

Także po stronie inwestorskiej mamy do czynienia z procesem internacjonalizacji. Dziesięć lat temu udział inwestorów zagranicznych na rynku akcji wynosił 31%, w ubiegłym roku - 41%. Większość z nich działa w Londynie. W 2003 r. wprowadzono na GPW kodeks dobrych praktyk, a w końcu ubiegłego roku nowe regulacje rynku, co wiązało się z implementacją dyrektywy prospektowej.

Tyle fakty, a jak postrzegają warszawską giełdę sami emitenci? Firma KPMG przeprowadziła badania opinii spółek, które zadebiutowały w ostatnich dwóch latach.Na ankietę odpowiedziało 28 emitentów spośród 71, co stanowi 41% zbiorowości. Wyniki badania, choć zbieżne z powszechnymi odczuciami, odkrywają często prawdy, których nieświadomi byli nawet sami respondenci.

Odkrywanie giełdy

Zacznijmy od motywów, jakie kierowały zarządami, które wprowadzały spółki do publicznego obrotu. Zdecydowana większość respondentów, 70%, odpowiedziała, że głównym celem było pozyskanie kapitału. W dalszej kolejności wskazywano na zwiększenie wiarygodności spółki (44%) oraz sprzedaż akcji przez dotychczasowych właścicieli (41%). Gdy jednak spytano o najważniejsze korzyści z obecności na giełdzie, rozkład wskazań był zupełnie inny. Dla 70% największą wartością okazał się wzrost wiarygodności, a dla 52% - rozpoznawalność firmy i jej marki na rynku, a więc efekt marketingowy, którego nie brano pod uwagę, decydując się na upublicznienie spółki.Wykres 1: Debiuty i spółlki wycifane z giełdyKliknij, aby powiększyćWykres 1: Debiuty i spółlki wycifane z giełdy

Tylko 30% badanych wskazało, że największą korzyścią z upublicznienia jest dostęp do taniego kapitału. Główny motyw nie okazał się więc dużą korzyścią. Co więcej - jedynie 4% wyraziło zamiar pozyskania kapitału z giełdy w perspektywie roku, a 17% w ciągu dwóch, trzech lat. Większość respondentów nie potrafiła umieścić w czasie planów kolejnej emisji, choć wszyscy zadeklarowali, że są tym zainteresowani. Również większość uznała, że oczekiwania związane z giełdą zostały spełnione. Pozostali życzyliby sobie więcej szkoleń i konferencji (15%), a także tańszego dostępu do notowań i usprawnienia procedur (15%).

Długa droga

Na uciążliwość procedur i koszty mogli narzekać ci emitenci, którym wejście na giełdę zajęło dużo czasu. Dla jednej trzeciej badanych trwało to dłużej niż rok, a dla niektórych nawet ponad dwa lata. Byli jednak i tacy, którzy zdołali uporać się w okresie pół roku i krótszym. Średnio od podjęcia formalnej decyzji do pierwszego notowania upływało dziewięć miesięcy. Można się domyślać, że najlepiej radziły sobie spółki, które miały inwestorów z sektora private equity, oraz spółki bogate, które stać było na zatrudnienie wielu profesjonalnych doradców.

Pocieszające jest to, że główne obawy spółek związane z upublicznieniem nie potwierdziły się po wejściu na giełdę. Najwięcej niepokoju budziło odkrycie się przed konkurencją z racji obowiązków informacyjnych. Przyznało się do tego 60% ankietowanych. Duże obawy wywoływały również procedury i koszty. Jednak po upublicznieniu dla 80% badanych żaden z wymienionych czynników nie okazał się szczególnie kłopotliwy. Korzyści z funkcjonowania na giełdzie znacznie przerosły wszelkie niedogodności. Potwierdza to fakt, że 93% respondentów uznało giełdę za trafny wybór. Żadna z badanych spółek nie wybrałaby innej ścieżki rozwoju.