Strategia dla skarbu państwa

Firma jak powietrza potrzebuje strategii, także i ta z udziałem skarbu państwa.

Firma jak powietrza potrzebuje strategii, także i ta z udziałem skarbu państwa.

Czy powinna być autonomiczna w swych strategicznych wyborach? Na tyle, na ile w ogóle jej władze mogą być niezależne od właścicieli, a do kogo firma należy - w istocie nie powinno mieć znaczenia. Nie można wykluczyć, że właściciel powierzy budowę strategii zarządowi i radzie nadzorczej, zdając się na nich w tym względzie. Uczyni to świadomie i pryncypialnie bądź mimowolnie, jeśli lekko potraktuje swą własność, a same regulacje prawne będą wtórne do istoty zagadnienia. Tak czy inaczej, władze spółki potrzebują swoistego dekalogu, na którym mogłyby się oprzeć w swoich strategicznych wyborach. Muszą mieć jasno sformułowane cele i wartości, które przełożą się na kryteria decyzyjne. A z tym niestety może być pewien kłopot.

Tradycyjne spojrzenie na cele przedsiębiorstwa prowadzi do pytania o zysk i jego dynamikę wzrostu. Osiągnięty poziom zysku niekoniecznie przekłada się na gotówkę dostępną właścicielom i nie mówi nic o ryzyku firmy, silnie wpływającym na oczekiwania właścicieli, zresztą nie tylko finansowe. Przeto sam zysk stanowi raczej wątpliwe kryterium decyzyjne wyborów strategicznych firmy. Co w zamian? Liberalne pomysły na cele firmy sprowadzają się do tzw. wartości kreowanej dla akcjonariuszy. Tę zaś zwykło się mierzyć ceną akcji, przy całej niedoskonałości tej metody wyceny. Poziom ceny akcji, z jednej strony, zależy od zwrotu, jaki ma na niej inwestor, a z drugiej - odzwierciedla ryzyko działalności gospodarczej firmy, którą akcja reprezentuje. Wyższe ryzyko w praktyce oznacza albo wyższy zwrot z akcji, albo zmniejszenie jej ceny, ponieważ akcjonariusz wymaga kompensaty tego ryzyka. Maksymalizacja wartości kreowanej dla akcjonariuszy może jednak stawać w konflikcie z celami różnych grup interesów w firmie. Pracownicy i menedżerowie, klienci i dostawcy, pożyczkodawcy, a nawet sami właściciele ze swoimi odmiennymi interesami oraz wszyscy inni, mający ekonomiczne lub społeczne związki z przedsiębiorstwem - stanowią szczególny układ interesariuszy firmy. Ich dobro może i powinno być chronione przez przedsiębiorstwo. Jeśli już nie z powodów społecznych, to choćby dlatego, że właściciele mogą spodziewać się długoterminowych korzyści dzięki pielęgnacji i ochronie pozytywnych relacji firmy z jej interesariuszami. Układ ten zmienia optykę patrzenia na cele przedsiębiorstwa, ale niestety nie wyjaśnia, do jakiego stopnia owe dobro interesariuszy należy chronić. Co więcej, współczesna teoria przedsiębiorstwa nie daje jasnych wskazań, jak godzić możliwe sprzeczne interesy różnych stron, nie wspominając o ich hierarchii.

Zobacz również:



Doświadczenie pokazuje, że w firmach z udziałem skarbu państwa sytuacja różni się od sytuacji w firmach prywatnych. Ten stan jest poniekąd nieuchronny i wynika z trudności oddzielenia gospodarki od polityki. Dotyczy to nie tylko polityki kadrowej, inicjowanej od nowa przy każdej zmianie opcji politycznej, ale i chęci realizacji odmiennych celów politycznych za pośrednictwem firm kontrolowanych przez państwo. Zmiana właściciela, a w ślad za nią zmiana władz w przedsiębiorstwie jest czymś zupełnie naturalnym. Może wywołać zmianę strategii, choć nie musi. Akwizycje przedsiębiorstw i zmiany właścicieli są jednak rzadsze niż zmiany na scenie politycznej, co przesądza o potencjalnie niższej stabilności przyjmowanych koncepcji rozwojowych w firmach państwowych bądź z udziałem skarbu państwa. Można próbować temu zaradzić. Ponieważ pełna autonomia władz firmy w kreowaniu jej przyszłości niezależnie od właściciela trąci utopią, alternatywą byłoby jej poszerzenie tak, by ograniczyć doraźne ingerencje polityków. Jak to uczynić, skoro uważamy, że są takie sfery życia gospodarczego, które należy poddać kontroli państwa? Na początek dobrze by je precyzyjnie wskazać i wyodrębnić, albowiem przedsiębiorstwa w tej sferze niekoniecznie powinny kierować się wspomnianym celem maksymalizacji wartości firmy. Zatem i kryteria wyborów strategicznych będą tam odmienne od ogólnej zasady. Kłopoty pozostaną wszędzie tam, gdzie maksymalizowanie wartości dla akcjonariuszy będzie się mieszać i przenikać z bliżej niesprecyzowanym interesem skarbu państwa, nawet najbardziej szlachetnie brzmiącym. Dotyczy to choćby PGNiG czy Grupy Lotos. Bo w sytuacji odmiennych interesów któryś zostanie naruszony.

Resztę po prostu należy sprywatyzować.

Autor jest wykładowcą Warsaw Illinois Executive MBA University of Illinois i Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownikiem naukowym WSPiZ im. L. Koźmińskiego.