Doradca czy superkontroler

W Polsce tworzenie komitetów audytu w radach nadzorczych spółek publicznych nie jest powszechnie obowiązującym prawem. Jest prawem ''miękkim'', zapisanym w zasadach dobrych praktyk. Ale niedługo to się zmieni. Po nowelizacji Dyrektywy VIII Komisja Europejska dała dwa lata na jej implementację.

W Polsce tworzenie komitetów audytu w radach nadzorczych spółek publicznych nie jest powszechnie obowiązującym prawem. Jest prawem ''miękkim'', zapisanym w zasadach dobrych praktyk. Ale niedługo to się zmieni. Po nowelizacji Dyrektywy VIII Komisja Europejska dała dwa lata na jej implementację.

Okres dostosowawczy mija w przyszłym roku, a więc w tym roku, a najdalej w 2007 r. tworzenie komitetów audytu w radach nadzorczych spółek giełdowych ma stać się "twardym" prawem. Nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej. Warto jednak zaznaczyć, że strona polska wniosła do Dyrektywy VIII poprawkę, która po modyfikacjach została przyjęta. Sprowadza się ona do tego, że małe spółki posiadające małe rady nadzorcze w dalszym ciągu nie będą miały obowiązku tworzenia komitetów.

Zobacz również:



Instytucja komitetów audytu przyszła do Europy z amerykańskich giełd, gdzie od ćwierćwiecza są one warunkiem dopuszczenia spółek do notowań. Ustawowo jednak sprawa została uregulowana dopiero w 2002 r. Unia Europejska na początku ograniczała się jedynie do zaleceń, które poszczególne giełdy wpisywały do zasad corporate governance. Warszawska giełda zrobiła to w ubiegłym roku. Mamy więc już pewne doświadczenia i podstawę do dyskusji - czy komitet audytu jest rzeczywiście potrzebny? Jak tę funkcję wypełnić, by tworzyła wartość dodaną dla inwestorów?

Jak to robią w Ameryce

Wzorce, jakie znamy, pochodzą z innego systemu organizacji i funkcjonowania spółki akcyjnej. Nasze spółki działają w systemie dualistycznym, gdzie są dwa, a uwzględniając walne zgromadzenie akcjonariuszy, nawet trzy organy. Podstawowa zasada jest taka, że członek zarządu nie może być członkiem rady nadzorczej tej samej spółki, i odwrotnie. Zarządzanie i nadzór są rozdzielone. W anglosaskim systemie monistycznym istnieje jeden organ - rada dyrektorów, w skład której wchodzą dyrektorzy wykonawczy, tworzący komitet wykonawczy, oraz dyrektorzy niewykonawczy. Nie można być jednocześnie dyrektorem wykonawczym i niewykonawczym, ale jedni i drudzy w ważnych sprawach głosują razem. Komitety audytu pojawiły się w Stanach Zjednoczonych jako forma zrzeszenia dyrektorów niewykonawczych w celu przeciwdziałania mocnej pozycji dyrektorów wykonawczych. Podobną genezę miały komitety wynagrodzeń oraz komitety awansów i nominacji.

Amerykański komitet audytu jest powoływany przez radę dyrektorów spośród jej członków, a jego celem jest nadzór nad rachunkowością i sprawozdawczością finansową spółki oraz kontrola sprawozdań finansowych. Komitet taki powinien liczyć co najmniej trzech członków, wszyscy muszą posiadać status członków niezależnych, a przynajmniej jeden z nich musi być ekspertem finansowym spełniającym kryteria określone w odpowiednich regulacjach. Pozostali powinni wykazywać co najmniej podstawową wiedzę z rachunkowości. Komitet audytu wybiera audytorów, a ci przedstawiają mu zweryfikowane sprawozdania finansowe. Jeśli komitet audytu nie został wyodrębniony, cała rada dyrektorów wypełnia jego funkcje, a więc jest komitetem audytowym.

W jakim stopniu amerykańskie doświadczenia mogą być przydatne dla nas? "Trzeba zachować wartości, jakie zostały stworzone za oceanem, ale nie należy mechanicznie przenosić struktur i zadań komitetów ukształtowanych w innym systemie" - mówił Ryszard Czerniawski, wiceprezes Giełdy Papierów Wartościowych, na konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych jesienią ubiegłego roku, która poświęcona była roli komitetu audytu rady nadzorczej w spółce publicznej. W wypracowaniu modelu dla rynku krajowego pomocne powinny być zalecenia Komisji Europejskiej oraz doświadczenia własne, bo komitety audytu funkcjonują już w niektórych spółkach notowanych na warszawskiej giełdzie.

Unijne zalecenia

Nie jest dziełem przypadku, że właśnie w 2002 r. na wszystkie amerykańskie spółki giełdowe nałożono obowiązek powoływania komitetów audytu. Afery księgowe pokazały, że jakość sprawozdań finansowych odbiegała od standardów i wyobrażeń. Niezależny i profesjonalny komitet audytu stał się potrzebą chwili. Te nowe standardy zaczęły przenikać do Europy. Na starym kontynencie nie było wprawdzie tak wielkich afer, co nie znaczy, że europejskie spółki są całkowicie wolne od grzechu kreatywnej księgowości. Ponadto, choć w Europie system dualistyczny nadal dominuje, to monistyczny powiększa swoje wpływy - znalazło to odzwierciedlenie w europejskim prawie (tzw. spółka europejska może mieć model dualistyczny bądź monistyczny). Wreszcie europejskie spółki są notowane na giełdach za oceanem, i odwrotnie. Komisja Europejska sporządziła zalecenia dla władz regulacyjnych krajów członkowskich odnośnie komitetów audytu. Załączniki do tych zaleceń podpowiadają, jak mogłaby wyglądać struktura tego organu i jego usytuowanie w spółce. To ważne, bo w naszym prawie komitety audytu pojawiają się tylko w ustawie o europejskim zgrupowaniu interesów i spółce europejskiej. Kwestii tej nie reguluje kodeks spółek handlowych ani żadne inne przepisy odnoszące się do spółek notowanych na rynku publicznym.

Najważniejsze są relacje komitetu audytu z radą nadzorczą. Komitet w europejskim wydaniu ma mniejsze kompetencje niż jego amerykański odpowiednik. Ma być ciałem pomocniczym, doradczym rady nadzorczej, a nie ją zastępować. W każdej kwestii komitet przedkłada opinie radzie, a ta podejmuje decyzje i przedstawia swoje stanowisko na zewnątrz. I tak na przykład komitet nie wybiera audytora, lecz jedynie rekomenduje go radzie. Jeśli komitet będzie chciał zlecić na zewnątrz dodatkowe ekspertyzy - a powinien mieć taką możliwość - musi uzyskać błogosławieństwo rady nadzorczej. Wszystkie materiały, które trafiają do rady, trafiają również do komitetu, i odwrotnie.

Zgodnie z zaleceniami, komitet audytu powinien składać się z minimum trzech niezależnych członków rady nadzorczej. Musi mieć przewodniczącego, którego powołują członkowie komitetu lub też sama rada nadzorcza mająca takie uprawnienia. Komitet powinien ściśle współpracować z zarządem, a jego przewodniczący muszą mieć możliwość bezpośredniego kontaktowania się z akcjonariuszami.

Zasady dobrych praktyk

Niektóre z zaleceń Komisji Europejskiej zostały skonsumowane w "Zasadach dobrych praktyk spółek publicznych", które obowiązują na warszawskiej giełdzie. Ten swoisty kodeks etyczny został wzbogacony o zasady dotyczące komitetu audytu na początku ubiegłego roku. Nie wyczerpują one w pełni tej problematyki, wyznaczają jedynie warunki, w jakich komitet audytu powinien działać. Jednocześnie więc trwa dyskusja, co to jest komitet audytu, jaki powinien być zakres jego funkcji i jaki jest status członka komitetu.

Z komitetem audytu związane są trzy zasady z kodeksu dobrych praktyk. Zasada 20., która mówi o sformułowaniu i zapisaniu w statucie kryteriów niezależności członków rady nadzorczej. Zasada 28. odnosi się wprost do komitetów wynagrodzeń i audytu, określa między innymi skład komitetu audytu - oprócz osoby, która jest ekspertem finansowym, do organu tego powinno wchodzić co najmniej dwóch członków niezależnych. Nakłada także na oba komitety obowiązek sporządzania corocznej sprawozdawczości dla rady nadzorczej i dla akcjonariuszy. Zasada 43. mówi natomiast, że komitet audytu powinien rekomendować audytora (biegłego rewidenta), a decyzję w tej sprawie podejmuje rada nadzorcza lub bezpośrednio walne zgromadzenie akcjonariuszy. W przypadku wyboru odmiennego od rekomendacji informacja na ten temat wraz z uzasadnieniem powinna zostać podana w raporcie rocznym.

W ubiegłym roku wśród dziesięciu zasad w najmniejszym stopniu deklarowanych pozytywnie przez spółki na trzech pierwszych miejscach znajdowały się właśnie zasady dotyczące komitetów rady nadzorczej w następującej kolejności: zasada 20., zasada 28. i zasada 43. Warto zwrócić uwagę na funkcjonalne powiązanie tych trzech zasad. Bez przestrzegania zasady 20. nie można mówić o przestrzeganiu zasady 28., a jeżeli komitet nie ma odpowiedniego składu, trudno jest wypełnić zasadę mówiącą o rekomendowaniu biegłego rewidenta. I choć spółki najczęściej deklarują przestrzeganie właśnie tej zasady, widać tu niekonsekwencję. Biegłego rekomendują więc często komitety nie spełniające kryteriów niezależności.

Zasadę 28., mówiącą o powołaniu komitetu audytu, przestrzegają najczęściej spółki duże (segmenty "Plus" i WIG-20). Małe spółki brak komitetu tłumaczą małymi radami nadzorczymi, brakiem członków niezależnych w radzie nadzorczej, wysokimi kosztami funkcjonowania komitetów. To pokazuje, że modyfikacja Dyrektywy, której na wniosek strony polskiej dokonała Komisja Europejska, jest uzasadniona.

Dwa modele

Większość spółek nie odczuwa potrzeby powoływania komitetów audytu. Te zaś, które tworzą komitety, robią to dlatego, że takie zasady obowiązują w zagranicznych grupach, których są częścią, lub też chcą sprostać wymogom corporate governance, bo wierzą, że to pozytywnie wpłynie na ich wizerunek, na relacje inwestorskie i przyniesie realne korzyści. Ponieważ nie ma regulacji na poziomie ustaw czy rozporządzeń, komitety audytu tworzone są w polskich spółkach według różnych wzorów. Jakie zatem tendencje dominują?

Na wspomnianej już konferencji SEG, w której wzięli udział przedstawiciele giełdy, inwestorów, audytorów, a także rad nadzorczych i komitetów audytu, przedstawiono kilka przykładów konkretnych rozwiązań tak w spółkach zagranicznych - amerykańskich i europejskich - jak i polskich. Dwie zaprezentowane polskie spółki - DGA i Ciech - powołały komitety audytu rady nadzorczej bardzo niedawno. Elżbieta Rapczyńska, przewodnicząca Komitetu Audytu Rady Nadzorczej DGA, powiedziała, że główną przesłanką, jaką się kierowano, powołując komitet, było zwiększenie efektywności współpracy z audytorem. Rada Nadzorcza DGA chce mieć wpływ na wybór właściwego audytora, a także dokładnie znać przesłanki, jakimi kierują się audytor i zarząd w klasyfikowaniu konkretnych pozycji finansowych. Natomiast Edmund Kozak, przewodniczący Komitetu Audytu Rady Nadzorczej Ciech - przedstawił funkcję komitetu, którym kieruje, szerzej. Ma on usprawnić kontakty rady nadzorczej nie tylko z audytorem zewnętrznym, ale również z audytorem wewnętrznym, a poza tym wspomóc budowę systemu zarządzania ryzykiem w firmie.

Te dwa przykłady pokazują drogi, jakimi komitety audytu mogą się rozwijać. Jedna skupiona na dotychczasowej roli rady nadzorczej, związanej z badaniem i oceną sprawozdania finansowego, druga - szersza - związana z oceną ryzyka, kontroli wewnętrznej i sprawozdawczości finansowej. Audytorzy i przedstawiciele inwestorów opowiadają się za rozszerzoną funkcją. Jedni wielką wagę przywiązują do współpracy służącej jakości sprawozdawczości finansowej oraz zapobieganiu oszustwom i defraudacjom (kontrola wewnętrzna). Drudzy skupiają się na jakości informacji z punktu widzenia możliwości poprawnej oceny ryzyka. Przy czym jedni i drudzy komitety audytu postrzegają poprzez pryzmat funkcji, a nie struktury. "Komitet audytu ma sens, jeśli rada nadzorcza nie radzi sobie z jakimś problemem" - powiedział wprost Zbigniew Jakubas, przewodniczący Rad Nadzorczych Optimusa i Mennicy, wiceprzewodniczący Rady w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych, a także inwestor w tych spółkach. "Najważniejsze, by wszelkie funkcje dotyczące jakości sprawozdawczości finansowej i kontroli wewnętrznej były spełniane, a czy to będzie rada nadzorcza jako całość, czy komitet audytu, to już nieistotne" - wtórował mu Adam Celiński, partner PricewaterhouseCoopers.

Status komitetu

W ten sposób pytania dotyczące statusu komitetu audytu i jego członków pozostają otwarte. Tymczasem, gdy przyjdzie do umocowania prawnego komitetu audytu, a wcześniej czy później to nastąpi, trzeba będzie dokładnie określić, czym jest komitet, jakie ma kompetencje, jakie uprawnienia posiadają jego członkowie. Trzeba będzie odpowiedzieć, czy komitet jest strukturą wewnętrzną rady nadzorczej, bezwzględnie od niej zależną, czy organem posiadającym inicjatywę i rozległe uprawnienia kontrolne. Obecne przepisy nie dają komitetowi audytu żadnych pełnomocnictw, bo w sensie prawnym on nie istnieje. Może tyle, na ile zgodzi się rada nadzorcza, która jego ocen i rekomendacji w ogóle nie musi brać pod uwagę. Co więcej - rada nie może przekazać mu swoich uprawnień, na przykład zlecić wyboru firmy audytorskiej, a żaden jego członek nie ma prawa domagać się jakichkolwiek informacji od zarządu czy pracowników, chyba że jest jednocześnie członkiem oddelegowanym do indywidualnego wykonywania nadzoru (kodeks spółek handlowych). Jedyne umocowanie komitetu audytu prowadzi poprzez statut i regulamin rady nadzorczej, która niewiele ma mu do zaoferowania.