Internetowe alianse

Przychody z reklamy internetowej wyższe niż zakładane, konsolidacja rynku, optymistyczne zamiary pozyskania kapitału przez giełdę - to podsumowanie ostatnich sześciu miesięcy w polskim e-świecie.

Przychody z reklamy internetowej wyższe niż zakładane, konsolidacja rynku, optymistyczne zamiary pozyskania kapitału przez giełdę - to podsumowanie ostatnich sześciu miesięcy w polskim e-świecie.

Branża internetowa generuje coraz większe przychody. Rośnie liczba zatrudnionych pracowników, rozwijana jest kultura korporacyjna, e-branża rozwija się na stabilnych fundamentach - wskazuje Artur Banach, prezes spółki NetSprint, zajmującej się usługami wyszukiwania treści w sieci. Już ubiegły rok charakteryzował się bowiem znacznym ożywieniem, traktowanym jednak jeszcze z lekkim dystansem. Wszyscy pomni byli drastycznych spadków z 2000 r. i zmienności sytuacji na e-rynkach.

Zobacz również:



Reklama sprzedaje się świetnie, bo popyt coraz większy. Czy to będzie jednak oznaczać, że wszyscy najwięksi gracze zakończą bieżący rok na plusie? Onet nie ma wątpliwości co do swoich zysków. "Widoczne to było już w okresie pierwszego kwartału, gdy przychody gotówkowe Onet.pl ze sprzedaży usług marketingowych wzrosły o 52%, podczas gdy konserwatywne szacunki Internet Advertising Beauro Polska wskazują na dynamikę wzrostu wartości krajowego rynku reklamy internetowej w okresie całego 2005 r. na poziomie 40-50%" - mówi Grzegorz Zaliwski, odpowiedzialny w grupie ITI za relacje inwestorskie. "Tak więc pozytywnie patrzymy na stojące przed Onet.pl perspektywy rozwoju".

Pewna swego jest też Wirtualna Polska. "Mijające półrocze było wyśmienite" - mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik portalu. "Rynek reklamy rośnie jak na drożdżach, przychody spółki nigdy w historii nie były tak wysokie. Dodatkowo, wszystko wskazuje, że kolejne miesiące wcale nie muszą być gorsze".

Znaczne przychody notuje też Gery.pl - portal, który poszukuje obecnie bezpiecznego inwestora. Na plusie są najwięksi w swoich sektorach działalności - serwis aukcyjny Allegro i sklep internetowy Merlin.pl. Do przodu idą Interia i Gazeta. o2.pl już notuje zyski. "Z pewnością nie da się nie zauważyć coraz lepszych wyników, które w przypadku Onetu wydają się już mieć trwały pozytywny trend" - podkreśla Tomasz Jażdżyński, dyrektor finansowy WP. "Problemem jest z pewnością słabsza ogólna koniunktura na rynku, która nie pozwala stającym na nogi portalom przekuć lepszego standingu finansowego na wzrost kursu".

Ponad marzenia

Pierwsze półrocze na rynkach zachodnioeuropejskich i amerykańskim to bezwzględny zachwyt i duma z osiągnięć. Wartość spółki Google zaczęła przewyższać wartość koncernu Time Warner (Google wyceniono na 80 mld USD, czyli o 2 mld USD więcej od Time Warner). To niebywałe osiągnięcie sprawia, że właściciel internetowej wyszukiwarki stał się najdroższą spółką medialną świata. To spowoduje, że coraz więcej firm będzie próbowało profilować się w ten sposób i wygryzać udziały Google. Według IAB, w tym roku rynek wyszukiwarek wzrośnie o 65% w stosunku do ub. roku, a rozwój usług będzie przebiegał w stronę wyszukiwania spersonalizowanych i regionalnych treści. "W Polsce na pewno jednym z motorów wzrostu e-rynku jest reklama w wyszukiwarkach" - uważa Artur Banach, prezes NetSprinta. "W USA w ubiegłym roku wydatki na nią sięgnęły już 1/9 wydatków na reklamę telewizyjną, co pokazuje skalę możliwego wzrostu w Polsce".

Rynek internetowy napędzają także usługi, zwłaszcza turystyczne. Szacuje się, że w USA wartość tego segmentu wyniesie w tym roku ponad 50 mld USD. W Polsce rynek e-usług turystycznych też ma się dobrze, zwłaszcza po wejściu tanich linii lotniczych, które sprzedaż koncentrują w Sieci.

Dobre wiadomości przychodzą zatem do nas jak zwykle z Zachodu. Polski rynek odpowiada na zachodnie trendy gospodarcze z około rocznym opóźnieniem. Krajowe opinie wygłaszane na temat pierwszego półrocza br. przypominają stwierdzenia, które padały na Zachodzie w roku ubiegłym. A to by oznaczało, że przed polską e-branżą coraz lepsze dni.

Poszukiwacze kapitału

Travelplanet.pl zamierza wykorzystać tę sprzyjającą aurę i znaleźć swoje miejsce na rynku kapitałowym. "Ze względu na rosnące zainteresowanie wśród bardzo dużych instytucji kapitałowych oraz inwestorów prywatnych działających na rynku polskim, podjęliśmy decyzję o upublicznieniu spółki" - zaznacza Jakub Mazur, dyrektor marketingu przedsięwzięcia. Travelpnaet.pl chce też uruchomić ogólnopolską sieć punktów sprzedaży usług turystycznych. Skąd taki pomysł? Czy to nie krok w tył? "Istnieje olbrzymia różnica skali i potencjału między rynkiem tradycyjnym a internetowym. Szacujemy, że wartość e-rynku to kilkadziesiąt milionów złotych, podczas gdy tradycyjnego wynosi ok. 1,5 mld zł" - wyjaśnia Jakub Mazur.

Jakie znaczenie ma upublicznienie internetowego biura podróży dla całej e-branży? "Będzie to pierwszy serwis e-commerce notowany na GPW, więc jeśli jemu się uda, to inni chętnie podążą jego śladem" - przepowiada Benita Jakubowska, szef sprzedaży w projekcie Internet w Gazeta.pl. Jak na razie jednak żaden z tego typu serwisów nie zdradził planów upublicznienia. Jedyne, choć wciąż bardzo ogólne informacje, dotyczą planów Wirtualnej Polski, która nie wyklucza tej opcji rozwoju. Trudno więc przewidzieć, kto będzie następny. "Mamy nadzieję, że spółki będą dobrze przygotowane do podjęcia takiego kroku, a ich modele biznesowe z pewnością zostaną zweryfikowane przez inwestorów mających za sobą doświadczenia krachu tzw. bańki internetowej w 2000 r." - twierdzi Grzegorz Zaliwski, odpowiedzialny za relacje inwestorskie w Grupie Onet SA. Jego zdaniem, jeśli modele biznesu tych podmiotów będą atrakcyjne dla inwestorów, może to spowodować pojawienie się na warszawskiej GPW jeszcze szerszego grona spółek nowej gospodarki oraz zwiększenie zainteresowania branżą internetową wśród dotychczasowych inwestorów. A z tego skorzysta również Grupa Onet. Zdaniem Wojciecha Kądziołki, rzecznika prasowego Wirtualnej Polski, coraz więcej spółek będzie wybierać rynek kapitałowy, szukając środków na rozwój. "To naturalna droga ewolucji dla dojrzałych branż" - dodaje przedstawiciel WP.pl. "Jednak moim zdaniem nie ma szans, aby został powtórzony rok 2000, kiedy wystarczyło rzucić hasło Internet, żeby kurs sprintem wędrował w górę. Obecnie inwestorzy uważnie oceniają pomysł na biznes, a przede wszystkim osiągane wyniki finansowe".

Napięcie spada

Pomimo nagłaśnianych optymistycznych wyników e-branży, nie widać lawiny młodych spółek, które mogłyby skorzystać na pomyślnej dla rynku atmosferze. Wydaje się, że nie jest to wcale kwestia braku pomysłów, bowiem niezagospodarowanych rejonów branży internetowej w Polsce jest jeszcze sporo. "Rynek internetowy niejako okrzepł, a ze zwiększonego zainteresowania e-reklamą w dużej mierze korzystają ci, którzy działają już od lat. Coraz większa liczba start-upów internetowych staje się dużymi organizacjami" - wskazuje Artur Banach, prezes spółki NetSprint. "Rosną głównie firmy, które zaczynały jeszcze przed załamaniem się branży w 2000 r. Coraz częściej - przez alianse. Wyraźnie widać konsolidację na rynku internetowym" - dodaje Benita Jakubowska z Gazeta.pl. "Wskazuje na to choćby współpraca największego serwisu aukcyjnego Allegro z jednym z największych portali Wirtualną Polską lub umowa portalu Gazeta.pl z wydawnictwem International Data Group Poland. Jednocześnie polskie podmioty szukają możliwości zaistnienia za granicą, co widać chociażby na przykładzie aliansu Onet.pl z Web.de. Najwięksi się łączą, co oznacza, że jeszcze wzmacniają pozycję na rynku. Mniejszym podmiotom będzie coraz trudniej konkurować, chyba że uda się reklamodawców na dobre przekonać, jak ważnym czynnikiem w kampanii reklamowej jest wąska grupa docelowa".

Czy zatem przy rosnących kolosach rozwijać się będą mniejsi i pojawi młody narybek? "Właśnie mamy za sobą najnudniejsze półrocze w historii branży, ale najlepsze pod względem finansowym" - mówi Michał Brański, członek zarządu o2.pl. "Brakowało spektakularnych premier w polskiej Sieci, ucichła rywalizacja na rynku skrzynek pocztowych oraz usług VoIP. Przed podmiotami stanęło widmo spowolnienia wzrostu populacji internautów. W związku z tym uwaga kieruje się teraz na dwa rodzaje projektów. Pierwsze to projekty pogłębiające rynek, czyli umożliwiające wielokrotne sprzedanie kontaktów z internautą, bądź też intensyfikacja e-commerce. Drugi kierunek to projekty mające za zadanie odebrać widownię konkurencji" - dodaje.

Można śmiało powiedzieć, że rynek się ustatkował. Miejmy jednak nadzieję, że nie zacznie się starzeć i doczekamy się interesujących debiutów. Polskim rynkiem zaczynają się coraz bardziej interesować giganci. Na razie sprawdzają możliwości i tak jak w przypadku wejścia do Polski serwisu aukcyjnego eBay.com mogą zostać zaskoczeni wielkością e-rynku. Google przymierzają się do otworzenia polskiego biura sprzedaży. Uruchomienie eBay.pl miało być eksperymentem, tymczasem zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania właścicieli. W przypadku wejścia kolejnych graczy zapewne falstartu też nie będzie. Jak na razie polscy najwięksi gracze wydają się być spokojni, choć trzeba przyznać, że każdy z nich przygotował plan awaryjny na wypadek startu Google.

<hr size=1 noshade>Internet na giełdzie

Grzegorz Zaliwski, odpowiedzialny w Grupie Onet za relacje inwestorskie o planach kolejnej emisji giełdowej Grupy Onet.plGrzegorz Zaliwski, odpowiedzialny w Grupie Onet za relacje inwestorskie o planach kolejnej emisji giełdowej Grupy Onet.plWalne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Grupa Onet.pl SA (głównego akcjonariusza spółki Onet.pl SA prowadzącej portal Onet.pl, posiadającego obecnie 75% akcji i głosów) rozważy podjecie decyzji o emisji od 1,1 do 1,5 mln akcji nowej emisji tej spółki. Zgodnie z przedstawionymi informacjami planowane jest, że oferta ta zostanie skierowana do Grupy ITI, a uzyskane z niej środki zostaną wykorzystane na nabycie do Grupy ITI brakujących 25% akcji spółki Onet.pl SA. W wyniku uzgodnienia warunków i przeprowadzenia wyżej wymienionej transakcji spółka Grupa Onet.pl SA oczekuje, że stanie się właścicielem 100% akcji Onet.pl SA, który jest strategicznym aktywem operacyjnym Grupy Onet.

Jeżeli chodzi o ewentualne sukcesy we wprowadzeniu na giełdę innych podmiotów - takich jak chociażby Travelplanet.pl, chciałbym podkreślić, że mogą one przyczynić się do zwiększenia zainteresowania pozostałych uczestników rynku wybraniem takiej drogi rozwoju oraz pozyskania kapitału. Mamy nadzieję, że będą one dobrze przygotowane do podjęcia takiego kroku, a ich modele biznesowe z pewnością zostaną zweryfikowane przez inwestorów mających za sobą doświadczenia związane z pęknieciem tzw. "bańki internetowej" w 2000 roku. Jeśli model funkcjonowania tych podmiotów i oferowane przez nie akcje będą stanowiły atrakcyjną ofertę dla inwestorów, może to spowodować pojawienie się na warszawskiej GPW ich jeszcze szerszego grona oraz zwiększenie zainteresowania branżą internetową wśród dotychczasowych inwestorów.

<hr size=1 noshade>e-turystyka na giełdę

Z Jakubem Mazurem, dyrektorem marketingu Travelpanet.pl, rozmawiamy o upublicznieniu spółki.

Na jakie zainteresowanie ofertą giełdową Travelplanet.pl Państwo liczą?

Jakub MazurJakub Mazur- Zainteresowanie zakupem naszych akcji już teraz jest bardzo duże i jesteśmy przekonani , że rynek kapitałowy pozytywnie zweryfikuje nasz debiut giełdowy. Travelplanet.pl w maju 2004 z sukcesem przeszło przez proces wstępnego upublicznienia tzw. pre IPO. Wówczas 25% akcji zostało zakupione przez podmioty instytucjonalne i osoby fizyczne za sumę blisko 6 mln zł. Pokazało to, że spółka jest bardzo atrakcyjnym produktem inwestycyjnym, oraz to, że rynek czeka na tego typu projekty.

Ile środków chce firma zgromadzić i na co je przeznaczy?

- Planowana emisja jest stosunkowo niewielka. Wynika to z tego, że nasze cele inwestycyjne zakładają dynamiczny i racjonalny rozwój. Nie chcemy pozyskiwać nadmiernych środków, które trzymalibyśmy na koncie. Naszą ideą jest maksymalne wykorzystanie każdej pozyskanej złotówki i osiągnięcie szybkiego zwrotu z inwestycji. Mówimy tutaj o kilku obszarach. Pierwszy to obszar rozwoju kanałów dystrybucji, sprzedaży i promocji. Spółka już na początku roku przedstawiła informacje na temat planów stworzenia nowego, komplementarnego kanału dystrybucji w oparciu o punkty obsługi klienta w centrach handlowych. Dodatkowo podpisaliśmy w czerwcu list intencyjny z firmą ADB, który zakłada stworzenie platformy cyfrowej umożliwiającej zakup naszych produktów za pomocą telewizji cyfrowej. Drugi obszar to produkt i stałe jego rozszerzanie. Travelplanet.pl w chwili obecnej posiada 4 brandy i serwisy: Travelplanet.pl sprzedający wycieczki, Aero.pl - bilety lotnicze, Hotele24.pl - noclegi hotelowe w Polsce i na świecie oraz Travelpass.pl - bony turystyczne i usługi B2B. Oczywiście stale myślimy nad rozwojem naszej spółki poprzez poszerzanie naszego produktu o nowe brandy. Tutaj jednym z naturalnych sposobów są przejęcia i akwizycje.

Dlaczego postanowili Państwo wejść na giełdę?

- W ub. roku zostaliśmy wyróżnieni w prestiżowym rankingu Deloitte w kategorii Rising Stars. Zajęliśmy pierwsze miejsce w Polsce i drugie w Europie Środkowo-Wschodniej. Okazuje się jednak, że możemy jeszcze bardziej zdynamizować nasz rozwój i powiększyć posiadaną przewagę konkurencyjną. W tym celu potrzebne są nam środki finansowe, które właśnie zamierzamy pozyskać na GPW. Giełda to oczywiście sporo obowiązków, ale również prestiż i zwiększona wiarygodność.

Jak może zmienić się pozycja rynkowa Travelplanet.pl po upublicznieniu spółki?

- Niewątpliwie wzmocni się nasza pozycja lidera wśród polskich internetowych multiagentów. Dzięki stworzeniu nowych kanałów dystrybucji oraz poszerzaniu produktu dostarczymy rozwiązania, które nie są jeszcze spotykane w całym regionie środkowo-europejskim.