Z czym do Europy

CXO w rozmowie z Mają Koźmińską, menedżerem w zespole ds. UE w PricewaterhouseCoopers, na temat tego, w jaki sposób i o jakie środki ubiegają się w funduszach unijnych polskie firmy i instytucje.

CXO w rozmowie z Mają Koźmińską, menedżerem w zespole ds. UE w PricewaterhouseCoopers, na temat tego, w jaki sposób i o jakie środki ubiegają się w funduszach unijnych polskie firmy i instytucje.

Nasze zainteresowanie środkami z funduszy unijnych jest bardzo duże. Niestety, zbyt często brak jest podejścia strategicznego.

Zobacz również:



Co jest dla firmy najtrudniejsze w ubieganiu się o unijną dotację?

- Dla firmy, podobnie jak dla każdego beneficjenta, najważniejsze jest dokładne określenie na samym początku, jaki projekt ma zostać sfinansowany z pomocą dotacji, jakie są wymogi dla jej uzyskania, a w związku z tym, czy wszystkie przewidywane koszty, zakupy będzie można zakwalifikować do projektu związanego z dotacją. Zdarza się, że ktoś ma dobry pomysł, którego niestety nie można zakwalifikować do żadnego programu. Na etapie tworzenia dokumentacji istotne jest szczegółowe zapoznanie się ze wszystkimi dokumentami, dokładna analiza instrukcji wypełniania wniosku. Jest to mozolna praca, wymagająca czasu. Ważny jest też sposób "sprzedania" projektu. Nie wystarczy mieć ciekawy projekt, trzeba jeszcze umieć go opisać, zaprezentować. Dobrze, jeśli ktoś z zewnątrz przyjrzy się temu, sprawdzi, czy aplikacja spełnia wszystkie wymogi. Warto samemu wstępnie spróbować ocenić, ile się dostanie punktów, czy może jest jakaś luka we wniosku, czegoś brakuje, coś można poprawić.

Panuje przekonanie, że starania o fundusze, przygotowywanie wniosków o dotacje wiążą się z brnięciem przez gąszcz biurokratycznych przeszkód. Czy to rzeczywiście jest takie trudne?

Maja Koźmińska, menedżer w zespole ds. UE w PricewaterhouseCoopersMaja Koźmińska, menedżer w zespole ds. UE w PricewaterhouseCoopers- Moim zdaniem każda firma ma szanse zdobyć samodzielnie dotację, ale musi poświęcić czas, żeby się tego nauczyć i żeby przejść przez wszystkie etapy tej nauki. Firma doradcza ma łatwiej - zatrudnia osoby, które zajmują się zdobywaniem dotacji przez cały czas, mają w tym doświadczenie, nie muszą sobie odpowiadać na podstawowe pytania. Jeśli firma decyduje się na złożenie wniosku samodzielnie, musi pytać, sprawdzać, poprawiać, dowiadywać się - jest to trudne, ale oczywiście może się udać.

Natomiast firmy często obawiają się, i nie bez powodu, że na późniejszych etapach, już po uzyskaniu dotacji, pojawią się problemy, coś może pójść niezgodnie z planem i trzeba będzie fundusze zwracać. Dotacje przyznawane są na zasadzie refundacji, więc firmy na początku muszą znaleźć własne źródła finansowania. Najczęściej są to kredyty bankowe, w tej chwili na rynku jest spory wybór specjalnych instrumentów finansowych tego typu i staje się to coraz łatwiejsze.

Czy zainteresowanie funduszami unijnymi rośnie?

- Zainteresowanie jest bardzo duże, zarówno wśród przedsiębiorstw jak i w sektorze publicznym. Martwi mnie jednak, że, zwłaszcza w sektorze publicznym, wciąż często jest to wykorzystywanie funduszy unijnych w celu ich wykorzystania, a nie realizacji przyjętej strategii rozwoju. Zamiast wyjść od założeń strategicznych, np.: chcemy zbudować w gminie szkołę, drogę i basen, wychodzi się z założenia: można dostać dofinansowanie na drogę, szkołę i basen więc złożymy takie wnioski, a czy jest nam to potrzebne, okaże się w praktyce, gdy już dostaniemy dotacje. Być może wynika to z faktu, że okres budżetowy, od 2004 do 2006 r., jest dość krótki, nie było czasu, żeby sobie spokojnie rozplanować wykorzystanie tych funduszy i kierunków rozwoju.

W jaki sposób pracownicy mogą nauczyć się przygotowywania wniosków? Czy wystarczają odpowiednie szkolenia?

- Z moich doświadczeń wynika, że pracowników można wyszkolić tylko w praktyce. Edukacja teoretyczna jest oczywiście bardzo ważna, ale wiedza praktyczna jest niezbędna. Poza tym trzeba na bieżąco śledzić wszystkie zmiany w przepisach, publikacje nowych dokumentów. Warto uczestniczyć w szkoleniach, zwłaszcza jeśli są na nich obecne instytucje zarządzające funduszami, ale nic nie zastąpi praktyki.

Ile czasu zajmuje przygotowanie wniosku?

- Jeśli firma ma dokładną koncepcję tego, co chce zrobić, i posiada dokumenty formalne, np. pozwolenie na budowę czy prawo własności gruntu, czyli nie musi już podejmować działań administracyjnych, przygotowanie wniosku zajmuje ok. 4 do 6 tygodni. Zależy to także od rodzaju programu, do którego aplikuje, ponieważ różne programy nakładają różne wymogi.

Jakiej wielkości inwestycje przeważają?

- Trudno mówić o jakiejś średniej wartości, jest duża rozpiętość w wielkości projektów. Projekty dla przedsiębiorstw obejmują z reguły dotacje od 1 mln do 50 mln zł, a inwestycje miejskie są dużo większe - np. przy warszawskim metrze wchodziło w grę 200 mln euro. W tej chwili doradzamy Muzeum Narodowemu w Krakowie w uzyskaniu dotacji w wysokości 20 mln zł.

Czy rozpoczynając starania o pozyskanie środków z programów pomocowych UE, można mieć pewność osiągnięcia sukcesu?

- Nikt nie może dać 100% gwarancji na sukces w pozyskaniu funduszu. Są takie programy (zwłaszcza dla przedsiębiorstw), gdzie na 7000 złożonych wniosków dofinansowanie dostaje 50. Wiele firm nie wierzy w to, że mogłyby zdobyć dotacje, uważają, że niemożliwe jest pozyskanie środków unijnych. Ostatnio to podejście się zmienia, dzięki temu, że już naprawdę dużo firm dostało dotacje z programów Phare czy SAPARD. Świecą przykładem, okazuje się, że można uzyskać dotacje, dostać pieniądze i prowadzić prawidłowo inwestycję, więc warto się o to starać.

Czy warto przygotowywać wniosek samemu, czy lepiej powierzyć to firmie doradczej?

- Gminy zazwyczaj wypełniają wnioski o dotacje samodzielnie, ponieważ mają w swoich strukturach komórki zajmujące się pozyskiwaniem funduszy na inwestycje. Trzeba pamiętać o tym, że doradzanie przy funduszach nie kończy się na ich pozyskaniu. Pozyskanie funduszy jest trudne, ale to i tak najprostszy krok. Problemy związane są z tym, czy inwestycja się kwalifikuje do pozyskania dotacji w ramach danego programu, w jaki sposób można ją sfinansować, jak ustalić procedury służące do wykorzystania pozyskanych funduszy.

Częściej z pomocy doradców korzystają przedsiębiorstwa prywatne, którym nie opłaca się utrzymywać specjalnych komórek do spraw pozyskiwania funduszy, dla przygotowania jednego wniosku. Czy warto specjalnie szkolić pracownika? Lepiej skorzystać z usług firmy zewnętrznej, która pomoże na wszystkich etapach.

Dotacje na konkurowanie
Ministerstwo Gospodarki i Pracy podkreśla, że konkurencyjność polskich przedsiębiorstw należy do najniższych w Unii Europejskiej i ma nietrwałe podstawy. Na tle pozostałych członków UE Polska ma jeden z najniższych współczynników produktu krajowego brutto na jednego mieszkańca (46% unijnej średniej), najniższe nakłady na badania i rozwój w stosunku do PKB (0,56% w 2003 r.) i najwyższą stopę bezrobocia. Rozpoczął się również proces wyrównywania kosztów pracy i kosztów życia w ramach Unii Europejskiej, zniknie więc czynnik, który w tej chwili daje naszym firmom największe szanse w konkurowaniu z unijnymi przedsiębiorstwami - niskie koszty pracy. Według MGiP, w utworzeniu trwałej przewagi konkurencyjnej polskich przedsiębiorstw pomóc mają unijne dotacje w ramach programu Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw. W latach 2004-2006 na ten program przeznaczono ponad 1,7 mld euro.

Program ma dwa priorytety: rozwój przedsiębiorczości i wzrost innowacyjności poprzez wzmocnienie instytucji otoczenia biznesu oraz bezpośrednie wsparcie przedsiębiorstw.

W ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw w pierwszym roku działania programu (czyli od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej) wpłynęło ok. 20 tys. wniosków od polskich firm. Zatwierdzono tylko 1777, o łącznej wartości 1 mld 400 mln zł.

W tym samym okresie w ramach Działania 3.4 Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego zatwierdzono 294 projekty, których łączna wartość to 18 mln zł.

Z danych Ministerstwa Gospodarki i Pracy oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że firmy interesują się przede wszystkim Działaniem 2.3 Wzrost konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw przez inwestycje. W pierwszym naborze wybrano 713 wniosków spośród niemal 14 tys. Przedsiębiorcy otrzymają ok. 100 mln euro (czyli 30% środków, które są do zagospodarowania). Małym zainteresowaniem cieszyło się Działanie 1.4 Wzmocnienie współpracy między sferą badawczo-rozwojową a gospodarką.

Większość przyznanych dotacji zostanie przeznaczona na projekty związane z zakupem prostych maszyn, co brzmi dość niepokojąco, zważywszy, że program ma na celu trwałe podniesienie konkurencyjności firm. Najwięcej (47%) dotacji przyznano średnim przedsiębiorstwom i małym firmom (42%). Mikroprzedsiębiorstwa otrzymają 11% kwoty przeznaczonej na podnoszenie konkurencyjności.

Firmy mają duże problemy z wypełnianiem wniosków. Według przedstawicieli PARP, w pierwszej turze przyjmowania zgłoszeń w ramach Działania 2.3 aż 40% wniosków odpadło z przyczyn formalnych, w drugiej turze było to 30%. Powtarzającym się błędem jest także zbyt wysoka wartość zgłaszanych projektów w porównaniu z możliwościami przedsiębiorstwa (wartość projektu często przekraczała nawet kilkakrotnie roczne obroty firmy). Kolejną częstą pomyłką jest umieszczanie we wnioskach kosztów niekwalifikowanych.