Dokąd zmierza rachunkowość

Niektórzy dyrektorzy finansowi już teraz muszą uzasadniać celowość samego istnienia ich funkcji oraz jej umiejscowienie w strukturze całej organizacji.

Niektórzy dyrektorzy finansowi już teraz muszą uzasadniać celowość samego istnienia ich funkcji oraz jej umiejscowienie w strukturze całej organizacji.

W dzisiejszych trudnych warunkach silnej konkurencji i stałej presji na odchudzanie firm dyrektorzy finansowi muszą coraz częściej odpowiadać na niewygodne pytania w rodzaju: "A czym tak właściwie zajmuje się ten twój dział?" albo: "A jaką właściwie przynosi wartość całej reszcie naszej spółki?" Cisną się na usta oczywiste odpowiedzi, mające stępić ostrze dociekliwości pytających, np.: "No chyba nie sądzisz, że my nic nie robimy" albo: ""Działy rachunkowości i finansowy były u nas od zawsze", ale one już nie wystarczają (o ile kiedykolwiek wystarczały). Teraz takie dicta zarządy coraz częściej kontrują kolejnymi pytaniami: "No oczywiście, że potrzebna jest nam rachunkowość, ale czy tak naprawdę potrzebni są nam jeszcze księgowi? Czy obróbka cyferek nie jest już dziś przypadkiem skomputeryzowaną usługą, towarem wręcz? Czy nie zajmuje się tym ktoś na mieście, jak naszym cateringiem na przykład?" Niektórzy dyrektorzy finansowi już teraz muszą w sposób formalny uzasadniać celowość samego istnienia ich funkcji oraz jej umiejscowienie w strukturze całej organizacji.

Zobacz również:



Spojrzenie w przyszłość

W poszukiwaniu uzasadnień dyrektorzy finansowi będą się musieli nauczyć myśleć do przodu, zamiast wciąż zagłębiać się w przeszłość. Będą musieli umieć odpowiadać na takie oto pytania: Jaka jest misja twojego zespołu? Dokąd on zmierza? Jak ten zespół będzie wyglądał za rok? Ile nas to będzie kosztowało? Jak sobie nasza firma powetuje ten wydatek?

Rozpoczynamy cykl czterech artykułów na temat ewolucji, jakiej podlega dziś funkcja finansowa. Chcemy przekazać dyrektorom finansowym garść przemyśleń, aby mogli się lepiej rozeznać w stale zmieniającym się świecie biznesu i lepiej widzieć własną organizację w kontekście tych zmian. Nie zamierzamy udawać, że mamy na podorędziu łatwe odpowiedzi na pytania, jakie będą się nasuwać w trakcie naszych rozważań, choć, jako żywo, wokół nas nie brak życzliwych mędrców śpieszących z licznymi radami i komentarzami. W najnowszej literaturze przedmiotu niemal niepodzielnie króluje obraz rachunkowości jako dyscypliny, która wyrasta z tradycyjnej roli - prowadzenia ksiąg gdzieś tam, na zapleczu, w odosobnieniu - i z powodzeniem wchodzi w nową rolę w pełni zaangażowanego partnera biznesowego, działającego w składzie dynamicznych, wielodyscyplinarnych zespołów. Pytani o przyszłość, autorzy tych publikacji po prostu zalecają kontynuację obserwowanego dziś trendu. My jednak uważamy, że sytuacja funkcji rachunkowości i finansowej jest w rzeczywistości często bardziej złożona. Droga, jaką się podąża, niekoniecznie musi prowadzić wyłącznie do przodu i w górę. Czasem można się znaleźć na rozstaju różnych dróg.

Szefowie firm chcieliby skierować dyrektorów na dwie drogi jednocześnie. Z jednej strony oczekują, że działy finansowe zapewnią tanią, szybką, wydajną i niezależną obsługę transakcji handlowych, kładąc tym samym podwaliny pod rzetelną sprawozdawczość finansową. Jednocześnie jednak pragną, by działy te gruntownie poznały tajniki działalności swojej firmy, angażowały się w prace zespołów zadaniowych i dostarczały informacji przydatnych w procesie podejmowania decyzji. Zwalanie wszystkich tych zadań (często mających sprzeczne cele) na jeden dział, który musi przecież zajmować się także mnóstwem innych drobniejszych spraw, choćby na potrzeby organów zewnętrznych, może powodować konflikty i zamieszanie wśród pracowników działu.

Do czego służy rachunkowość?

Tworzenie i śledzenie wartości przez rachunkowośćKliknij, aby powiększyćTworzenie i śledzenie wartości przez rachunkowośćCzy rachunkowość generuje jakąś wartość dla organizacji, czy też jest tylko złem koniecznym, od którego pewnego dnia wybawi nas jakiś zmyślny, wszechstronny pakiet oprogramowania? Nawiasem mówiąc, tego tekstu nie powinno się podsuwać Billowi Gates'owi.

Rachunkowość wymyślono początkowo na potrzeby zarządców majątków na poziomie lokalnym oraz dla podatkobiorców na szczeblu krajowym. Właściciele ziemscy najmowali sobie zarządców lub pełnomocników do prowadzenia swoich interesów i pilnowania, by nikt nie rozkradał im majątku ani nie dopuszczał się żadnych przekrętów. Pierwsze szacowanie wartości majątku całego kraju dla celów wymierzenia podatków przeprowadzono w Anglii w XI w. Wyniki tych prac przedstawiono w tzw. Księdze Domesday z 1086 r. Zasadniczym celem tego, co dziś określamy jako rachunkowość finansową, było sporządzenie rejestru aktywów przekazywanych przez ich właściciela w ręce pełnomocnika, który następnie miał nimi zarządzać w celu wygenerowania zwrotu (zysku) dla owego właściciela. Rachunkowość finansowa miała dawać pewność, że wygenerowana wartość obliczana była prawidłowo i że pełnomocnik prawidłowo rozliczał się z całości powierzonego mu majątku. Zapotrzebowanie na zarządców gwałtownie wzrosło z chwilą pojawienia się możliwości inwestowania kapitału stałego w następstwie uchwalenia w Anglii Ustawy o spółkach akcyjnych (w 1844 r.), która była poprzedzona szeregiem ustaw parlamentarnych odnoszących się do pojedynczych firm (np. Ustawą o Kampanii Wschodnioindyjskiej z 1613 r.).

Pewien przełom nastąpił, gdy księgowych zaczęto lokować poza obsługiwanymi przez nich organizacjami. Z upływem lat rola takich księgowych działających pod własnym szyldem bardzo wzrosła, aby w końcu co najmniej dorównać znaczeniem roli księgowych zatrudnianych bezpośrednio w firmach.

Pod koniec XIX w. pojawiło się wiele technik, określanych początkowo jako kalkulacja kosztów, a potem jako rachunkowość zarządcza, które miały za zadanie poprawiać wydajność i efektywność organizacji. W swojej pracy Centralization vs. Decentralization In Organizing the Controllers' Departament (Controllership Foundation, Nowy Jork, 1954) H. A. Simon i in. wymieniają trzy główne zadania księgowości: śledzenie wyniku, zwracanie uwagi na pewne okoliczności i rozwiązywanie problemów. W korporacjach coraz większy nacisk kładzie się na te dwie ostatnie role własnych księgowych, którzy mają teraz być partnerami biznesowymi oraz graczami zespołowymi w pełni zaangażowanymi w działania nakierowane na określone cele. Innymi słowy, mają dla firmy tworzyć wartość, a nie tylko ją podliczać.

W wielu firmach funkcje rachunkowości i finansowa, traktowane łącznie jako osobna całość, zaczynają pod wieloma względami tracić wyraźne kontury. Poszczególni księgowi są przydzielani do wielodyscyplinarnych zespołów operujących bliżej "pierwszej linii frontu biznesowego" firmy i tak gruntownie w nie wmontowywani, że już tylko strzałeczki na schematach organizacyjnych przypominają o ich funkcjonalnym związku z dyrektorem finansowym. Ten nowy związek czasem przyjmuje postać związku nieledwie koleżeńskiego. Tego rodzaju sytuacja może i uszczupliła kolektywną potęgę samej funkcji finansowej, ale jednocześnie przydała wagi oraz wartości zagadnieniom dyscypliny finansowej i w sferze podejmowania decyzji. Jako ciekawostkę można zauważyć, że firma BT oparła swój program naprawczy na dwóch zasadniczych filarach: dyscyplinie finansowej i rozwoju technologii szerokopasmowych. Rachunkowość powróciła zatem na piedestał, ale czy to samo można też powiedzieć o funkcji finansowej? I czy nadal do prowadzenia księgowości potrzebni są księgowi o tradycyjnych kwalifikacjach?

Największe obawy osób rozstrzygających o tym, czy rachunkowość powinna się zajmować bardziej śledzeniem wyniku, czy jego współtworzeniem, budzi możliwość utraty niezależności i obiektywności przez księgowych zaangażowanych bezpośrednio w działalność operacyjną firmy. Wcale liczne firmy, pomne losów Enronu i WorldComu oraz świadome znaczenie ustawy Sarbanesa-Oxleya dla światowej społeczności biznesowej, zaczynają wznosić istne "mury chińskie" pomiędzy funkcjami rachunkowości zarządczej i finansowej. Jeśli się rozejrzeć wkoło, to okaże się, że niedawne skandale z wielkimi korporacjami w rolach głównych bynajmniej nie zapoczątkowały zmierzchu rachunkowości i wymierania księgowych. Wręcz przeciwnie, w korporacjach daje się wyczuć zwiększone zapotrzebowanie na silne, dobrze wyposażone i niezależne funkcje finansowe. Niewykluczone, że nacisk na coraz większą konkurencyjność skłoni kiedyś firmy do ponownego zaprzęgnięcia księgowych do tworzenia wartości. Może też być tak, że konflikt między obiema postawami się zaogni, doprowadzając w końcu do czegoś w rodzaju schizmy wewnątrz funkcji finansowej.

Wartości podstawowe

Nie popadajmy jednak w czarnowidztwo. Równie dobrze może być tak, że podstawowe wartości, na jakich oparta jest profesja rachunkowości, pomogą księgowym utrzymać się w roli analityków finansowych preferowanych przez organizacje i odeprzeć najazd rozmaitych pretendentów do tej roli. Roger Adams, dyrektor wykonawczy ds. technicznych ACCA, wyraził niedawno na łamach dziennika The Times pogląd, że "przyszłość corporate governance zależy nie od struktur czy zasad, lecz od tego, czy powstanie środowisko, w którym zasadniczą rolę odgrywać będą etyka i prawość". Przyjmując ten punkt widzenia, należy uznać, że profesja rachunkowości będzie potrafiła zachować swoją pozycję i tożsamość w konfrontacji ze specjalistami inaczej wykształconymi i o innych kwalifikacjach (np. z absolwentami odpowiednich studiów magisterskich czy MBA) dzięki kodeksom postępowania narzucanym przez statuty ich organizacji zawodowych oraz dzięki szkoleniom w zakresie etyki. Trzeba tu od razu podkreślić, że nikt nie zamierza twierdzić, jakoby księgowi mieli uzyskać jakikolwiek monopol na etyczne działania - wielu spośród nas zapewne uzna, że obecność słów "rachunkowość" i "etyka" w jednym zdaniu wywołuje nieprzyjemny dysonans - to jednak profesja ta ma jedyną w swoim rodzaju szansę, by umacniać się w oparciu o swoje istniejące już mocne strony oraz cenne tradycje.

Tabela 1. Historia współczesnej rachunkowości
Pierwszą książkę na temat rachunkowości Summa de aritmetica opublikował Luca Pacioli (1447-1517), znany także jako Fra Luca di Borgo San Sepolcro. Jego dzieło zostało opublikowane 10 listopada 1494 r., zaledwie dwadzieścia pięć lat po tym, jak wynaleziono druk. Świadczy to o znaczeniu, jakie miało wówczas to dzieło. Warto wspomnieć, że "metoda wenecka" podwójnego księgowania znana była we włoskich miastach długo, zanim opisał ją Pacioli. Lewa kolumna była opisywana jako in dare, podczas gdy prawa - in habare. Od czasu Pacioli księgowość stała się jednym z filarów pozwalających na rozwój systemu kapitalistycznego. A. C. Littleton, historyk rachunkowości, zastanawiał się, dlaczego rachunkowość rozwinęła się dopiero w średniowieczu we Włoszech, a nie np. w starożytnej Grecji lub Rzymie. Oto jakie czynniki musiały zaistnieć, aby powstała współczesna rachunkowość:

  • Własność prywatna - rachunkowość służy opisywaniu stanu majątku i transakcji zmiany własności;


  • Kapitał - bez istnienia kapitału nie ma mowy o handlu i kredycie;


  • Handel - dopiero handel na dużą skalę zmusił do posztukowania systemów zapisu danych o transakcjach;


  • Kredyt - umożliwiał obrót dobrami, za które płatność następowała w przyszłości;


  • Pismo - umożliwiło zapis informacji;


  • Pieniądze - służyły jako wspólny mianownik wszystkich transakcji. Rachunkowość redukuje wielką liczbę różnorodnych transakcji do zuniformizowanych zapisów pieniężnych;


  • Arytmetyka - służy obliczaniu wartości pieniężnych.


Tłumaczenie: Andrzej Lewandowski