Wiedza coraz lepszym towarem

ORE, według słów swojego prezesa, zgromadził już dość doświadczenia i wiedzy, by to ona stała się głównym towarem. Zresztą, jak twierdzi Piotr Matysik, to na wiedzę właśnie jest obecnie największy popyt.

ORE, według słów swojego prezesa, zgromadził już dość doświadczenia i wiedzy, by to ona stała się głównym towarem. Zresztą, jak twierdzi Piotr Matysik, to na wiedzę właśnie jest obecnie największy popyt.

Otwarty Rynek Elektroniczny dokonuje pod rządami Piotra Matysika, pełniącego od sierpnia ub. roku funkcję prezesa spółki, istotnej zmiany strategii. Operator platformy elektronicznego handlu B2B przenosi ciężar działalności z technologii na dostarczanie wiedzy.

Zobacz również:



Z czego wynikają zmiany, jakie wprowadza Pan w modelu działania ORE, dotychczas kojarzonego raczej zwięźle i precyzyjnie jako operatora elektronicznej platformy B2B?

- Na początku chciałem podkreślić, że nie przychodzę na stanowisko głównodowodzącego firmą z zewnątrz - znam organizację bardzo dobrze. Natomiast wywodzę się z działu sprzedaży i w każdym kontakcie biznesowym staram się patrzeć na sprawy także od strony klienta i jego oczekiwań. To przekłada się na obecne zmiany w spółce. Powstałe w Polsce 3 lata temu platformy elektroniczne B2B były zdecydowanie technocentryczne. To znaczy, że skupiały się na prezentacji możliwości systemów, aukcji elektronicznych jako elementach rewolucji w zakupach firmowych... Ale to było spłaszczenie tematu, nie było dostatecznego zainteresowania miejscem, rolą tych zakupów w procesach logistycznych przedsiębiorstw. Tymczasem po rozpoznaniu przeprowadzonym wśród 500 największych firm, gdzie przekonywaliśmy do elektronicznej rewolucji, zorientowaliśmy się, że one niekoniecznie zainteresowane są rewolucją w sensie technologicznym. Przy każdym projekcie dochodziliśmy do wniosku, że punktem wyjścia do wdrażania technologii musi być dobre poznanie i zrozumienie unikalnych procesów logistycznych w firmie. A następnie wpięcie w taki spójny system logistyczny rozwiązania aukcyjnego.

Stopniowo z operatora platformy i wdrażającej technologię firma przekształcała się w doradcę...

Piotr Matysik, prezes zarządu Otwartego Rynku ElektronicznegoPiotr Matysik, prezes zarządu Otwartego Rynku Elektronicznego- Tak naprawdę działalność elektronicznej platformy aukcyjnej B2B obejmuje tylko pewien wąski obszar logistyki związany z zaopatrzeniem. Z tego poziomu możemy wspierać przedsiębiorstwa w wykorzenianiu błędów w systemie logistycznym i jego reorganizacji.

Dopiero po wspólnym z klientem przeanalizowaniu, jak wyglądają procesy logistyczne w jego przedsiębiorstwie w danej chwili, próbowaliśmy wskazywać miejsca, w których można poprawić efektywność - i ewentualnie myśleć o narzędziach platformy elektronicznej. Po fazie rozpoznania rynku i pierwszych projektach zobaczyliśmy po prostu, że nie wszędzie są one potrzebne.

Skoro nie zawsze potrzebna jest technologia, to jakie konkretnie zapotrzebowania zaspokajać może Marketplanet?

- Potrzebna jest wiedza konsultantów, wiedza o zaopatrzeniu - o szeroko pojętej logistyce wejścia. Nasza unikalność polega na tym, że posiadamy wiedzę potrzebną do rozpoznania takich problemów, a następnie do wsparcia formułą elektroniczną zaopatrzenia w przedsiębiorstwie. Tak więc różnica zasadnicza polega na zdjęciu środka ciężkości z technologii na wiedzę - naszych ludzi, konsultantów, na nasze doświadczenie w zakresie rozpoznawania procesów logistycznych, styku z obszarem finansów, gospodarki materiałowej i in. W szerokim kontekście - a więc tak, jak te procesy są realizowane. Tego potencjału dotychczas nie dostrzegaliśmy, zbytnio zapatrzeni w technologię, bardzo drogą, w jej wielkie możliwości. Teraz nadal pamiętamy, jak duże są możliwości technologiczne, ale jawią nam się one jeszcze potężniejsze, kiedy wiemy, że do każdego projektu mogą być zastosowane i skonfigurowane w nowy sposób. Nie ma jednego sposobu, żeby wszystkich uszczęśliwić. Od dotychczasowego Marketplanet chcemy się różnić także tym, że w oparciu o tę nową koncepcję działalności wprowadzamy nowe produkty, np. szkolenia.

W jakim obszarze i kogo Marketplanet chce edukować?

- Wejście z hasłem rewolucjonizowania zakupów nie byłoby najlepszym pomysłem. Zdajemy sobie sprawę, że każda firma dysponuje już często bardzo niszową wiedzą na temat dostawców. Nie można więc udawać mądrzejszego we wszystkich obszarach. Ale są obszary, w których klienci po prostu nie są zorientowani w możliwościach. Dobry przykład stanowią dwaj pierwsi pozyskani przez nas klienci - PKP i Poczta Polska. Obie firmy potrzebują zdecydowanie restrukturyzacji systemów zaopatrzenia. Szkolenie jest kierowane do pracowników działów zaopatrzenia, na co dzień zajmujących się tymi operacjami, a nie do kierownictwa. Chcemy pokazać najlepsze wzorce. A więc jak z jednej strony centralizować popyt w skali kraju, a z drugiej - decentralizować elementarne operacyjne zaopatrzenie polegające na składaniu zamówień do dostawców.

Nowe ustawodawstwo w zakresie zamówień publicznych, które wyraźnie promuje elektroniczną formę realizacji przetargów publicznych, kieruje do ORE odbiorców reprezentujących sektor publiczny...

- Im także chcemy przekazać konkretną, operacyjną wiedzę. Gminy, urzędy często wiedzą o aukcjach elektronicznych, ale nie wiedzą, jak je zorganizować, jak znaleźć dostawców. Podjęliśmy misję wyedukowania tych klientów.