Czy CFO żyje w domku z kart?

CFO w dużych firmach otrzymują setki danych finansowych obliczanych przez poszczególne działy na najróżniejsze sposoby, w różnych formatach, przy użyciu różnych wskaźników. Czy CFO może takim danym zaufać i oprzeć na nich wyliczanie wyników finansowych całej firmy? - zastanawia się Mike Ferguson na łamach BusinessIntelligence.com.

CFO w dużych firmach otrzymują setki danych finansowych obliczanych przez poszczególne działy na najróżniejsze sposoby, w różnych formatach, przy użyciu różnych wskaźników. Czy CFO może takim danym zaufać i oprzeć na nich wyliczanie wyników finansowych całej firmy? - zastanawia się Mike Ferguson na łamach BusinessIntelligence.com.

W ciągu minionej dekady wiele firm chciało rozwiązać problemy corporate governance poprzez zbieranie danych i business intelligence (BI), tworząc centra danych finansowych, analizy i raporty. W różnych oddziałach dużych przedsiębiorstw powstało wiele strategii finansowych, a firmy walczą, aby zintegrować dane z poszczególnych systemów, takich jak ERP, CRM, bil ingowych etc. Nasuwa się tu jednak pytanie, czy pozyskane dane są prawdziwe, czy można im zaufać, a zwłaszcza czy CFO czy CEO, który odpowiada za prowadzenie ksiąg firmy, może spać spokojnie, kiedy takie dane wykorzysta? Mike Ferguson, od lat przygląda się sposobom gromadzenia danych i dostrzega wiele niedoskonałości w centrach informacji czy narzędziach BI. Te same błędy powtarzane są w wielu firmach. Problemy zaczynają się, gdy na przykład te same dane zapisywane są pod różnymi nazwami, do badania tych samych wyników stosowane są różne narzędzia, czy pod tą samą nazwą kryją się różne formuły miar. W takim przypadku różni użytkownicy nie wiedzą, że wskaźnik w ich danych jest obliczony według innych zasad niż wskaźnik na sąsiedniej stronie. Często w dużych firmach powstaje chaos - stosowane są różne narzędzia, wybiórczo do różnych danych, ustalone standardy wyznaczania wskaźników giną w zalewie innych informacji, a kadra kierownicza, w tym CFO, może wcale nie być świadoma, że porównuje dane uzyskane na różne sposoby, a więc z zasady nieporównywalne.

Zobacz również:



Przyczyną tego typu problemów nie jest czyjaś zła wola. Większość ludzi rozpoczyna pracę z dobrymi intencjami zintegrowania danych, ale użytkownicy biznesowi w końcu wpadają w ślepy zaułek, próbując połączyć dane finansowe z różnych systemów. Nawet jeśli firma dużo zainwestowała w systemy gromadzenia danych, CFO czuje się jak w domku z kart, zrobionym z prywatnych baz danych, poszczególnych arkuszy kalkulacyjnych, informacji wziętych z jednego lub kilku systemów BI. Naturalną reakcją jest próba uporządkowania sytuacji. CFO zaczyna tonąć w e-mailach wyjaśniających, w jaki sposób zostały pozyskane poszczególne wskaźniki, jakie zostały użyte formuły, które z licznych korporacyjnych standardów zostały do nich zastosowane. Jest to praca ciężka, trudna, niewdzięczna, żeby nie powiedzieć beznadziejna. CFO musi przebrnąć przez tysiące informacji finansowych, odcyfrować, jakich formuł użyto do ich uzyskania, a na końcu zdecydować, czy może tym danym zaufać. Niektórzy CFO odrzucają pozyskane w ten sposób informacje i tworzą raporty finansowe, opierając je wyłącznie na własnych danych, z pominięciem kosztownych systemów gromadzenia informacji zakupionych wcześniej przez firmę. Jednak obliczanie wyników firmy w taki sposób z pewnością nie rozwiązuje problemu zarządzania danymi, poza tym nie daje dodatkowej gwarancji prawdziwości tych danych, a co za tym idzie, stanowi zagrożenie dla prawdziwości wyników finansowych firmy i bezpieczeństwa CFO. Jakie są więc podstawy problemu? Przede wszystkim jest to kwestia zaufania. Firma powinna stworzyć system budowania wskaźników, raportowania i gromadzenia danych, spójny, jednolity i gwarantujący prawdziwość pozyskiwanych informacji.

Opracowała Wanda Żółcińska na podstawie Businessintelligence.com, "Corporate Governance - is your CFO standing on a house of cards?"