O związkach wiedzy z mądrością

Jak to się dzieje, że absolwenci tych samych, często elitarnych uczelni, zaopatrzeni w taką samą wiedzę, osiągają tak różne skutki swoich profesjonalnych działań? Dlaczego grona najlepszych ekspertów podejmują niekiedy fatalne decyzje?

Jak to się dzieje, że absolwenci tych samych, często elitarnych uczelni, zaopatrzeni w taką samą wiedzę, osiągają tak różne skutki swoich profesjonalnych działań? Dlaczego grona najlepszych ekspertów podejmują niekiedy fatalne decyzje?

Gdy dzisiaj myślimy o mądrości, przychodzą na myśl greccy filozofowie i czasy biblijne. Być może niektórym mądrość kojarzy się z historiami z przeszłości opowiadanymi przez babcię. Lecz kto dziś myśli o mądrości w zarządzaniu? Czy pracodawcy poszukują obecnie mądrych ludzi? Sadząc z treści ogłoszeń o pracę, raczej nie. W firmach ceni się umiejętności interpersonalne, znajomość obsługi komputerów i języków obcych. W czasach minionych największe na świecie korporacje (wówczas nazywano je królestwami) były zarządzanie przez menedżerów (królów), którzy przeszli przez system edukacji zorientowany na doskonalenie mądrości. Staranny proces selekcji rozpoczynał się już przed narodzeniem przyszłego "prezesa" (układy dynastyczne). Największe z korporacji przetrwały do czasów dzisiejszych (królestwo Wielkiej Brytanii czy Holandii) dzięki mądrości ich elit. Inne korporacje zbankrutowały, np. "Rzeczpospolita Szlachecka" została przejęta za pomocą dwóch zakupów dużych pakietów akcji (1772 i 1793) i jednego wrogiego przejęcia (1795). Korporacja rządzona przez rodzinę Romanowów przetrwała jeszcze tylko dalsze 123 lata. W zarządach tych korporacji zabrakło mądrych menedżerów. Alvin Toffler rozwodząc się na temat sił budujących i niszczących cywilizacje, wspomina o wiedzy: o zdolności dla przetrwania firm w "epoce trzeciej fali" decydować będzie umiejętność przetwarzania wiedzy i wbudowywania jej do usług i produktów. Na paradoks zakrawa fakt, że w epoce gospodarki opartej na wiedzy tak mało słyszymy dzisiaj o mądrości.

Zobacz również:



Co to jest mądrość?

Król Salomon nie posiadał wiedzy ani technologii pozwalających na przeprowadzenie testu DNA. Musiał rozstrzygnąć spór o to, która z dwóch kobiet jest prawdziwą matką niemowlęcia. Każda z kobiet podawała się za matkę dziecka. Nie było świadków mogących pomóc w poznaniu prawdy. Salomon postanowił rozciąć niemowlę na pół i przekazać każdej z kobiet jego połowę. W tej ekstremalnej sytuacji matka rzeczywista rzuciła się do obrony dziecka i udowodniła swoje uczucia. Przykład ten ilustruje, jak wiele problemów można rozwiązać, nie dysponując ani wiedzą, ani technologią, a także jak posiadanie dostępu do zaawansowanej technologii może zniechęcić do wykorzystania siły mądrości.

Z. Pietrasiński twierdzi, że mądrość jest formą gatunkowego przystosowania się do najtrudniejszego wyzwania, jakim jest dobre kierowanie życiem. Według niego mądrość przypisujemy człowiekowi, którego charakteryzują łącznie:

  1. Obszerna wiedza, istotna dla zrozumienia i rozstrzygnięcia ważnych spraw życiowych, nabyta od innych, z książek, w wyniku osobistych doświadczeń i refleksji.


  2. Umiejętność wczesnego dostrzegania i trafnego rozwiązywania istotnych problemów życiowych.


  3. Dojrzała osobowość, wolna od egocentryzmu i samozakłamania, otwarta na nową wiedzę, umiejąca przechodzić od myśli do zgodnego z nią czynu.
Eksperci przyćmili mędrców

Wiedza daje władzę i prestiż. Osoby wiedzące więcej zazwyczaj zarabiają więcej. Nie dziwi więc wszechobecny pęd ku wiedzy. Zjawisko jest z gruntu rzeczy pozytywne, lecz każde zjawisko społeczne ma swoje patologie. Jeśli mówimy o pędzie ku wiedzy, warto wspomnieć o jednoczesnym niedocenianiu znaczenia mądrości. Oto niektóre osobliwości naszej rzeczywistości:

Eksperci przyćmili mędrców. Dawnego mędrca zastąpiła postać o wiedzy równie obfitej, ale zacieśnionej do jednej, wybranej dziedziny. Postacią tą jest wykształcony fachowiec, który - gdy dochodzi do szczytów kompetencji - zasługuje na miano eksperta.

Wąska specjalizacja jest postrzegana jako zjawisko korzystne. K. Popper ubolewa, że "Ci "specjaliści od ... odrzucają wszelkie roszczenia do bycia autorytetami poza swoimi specjalnościami. Robią to jednak butnie i głoszą, że specjalizacja jest koniecznością". Jest to jednak próba zakamuflowania ograniczoności swojego umysłu - "postęp nauki jest dziełem ludzi o szerokich zainteresowaniach". Jeśli zwycięstwo będzie po stronie specjalistów, nastąpi, zdaniem austriackiego filozofa Karla Poppera (zm. 1995), koniec nauki.

Na rynku pracy pojawiają się "wykształceniowcy". Kształcenie techniczne/specjalistyczne pomija aspekty kulturowe, etyczne i moralne wykonywanego zawodu. Młodzi ludzie na uniwersytetach zdobywają kapitał intelektualny, lecz nie kulturowy. Skutkiem tego są zjawiska, które nazwano neobarbarzyństwem. Karygodne postępowanie nie jest już zarezerwowane dla niewykształconych antyelit (pospólstwa). Dziś korupcji, oszustw, matactw, wiarołomstwa dopuszczają się nie tylko absolwenci "zawodówek", lecz także absolwenci najlepszych uczelni.

Guru zarządzania - G. C. Lichtenberg zauważył, że w świecie, w którym żyjemy, jeden głupiec stwarza wielu głupców, ale jeden mędrzec - niewielu mędrców. Głoszenie z wielkim przekonaniem prostych recept na wszystko, niezachwiane wyrokowanie w każdej sprawie, przecinanie wątpliwości zdecydowanym tak lub nie, to wzory sugestywne i odbierane z czasem jako cechy silnej osobowości. Jakże komfortowo czuje się człowiek, który nie ma wątpliwości! Skomplikowana natura zjawisk jest sprowadzana do skrajnie uproszczonego schematu, gotowych odpowiedzi, w których giną wszelkie niuanse.

Istnienie "elity" intelektualnej uzurpującej sobie prawa do posiadania jedynie prawdziwej wiedzy o zarządzaniu. Profesorowie na uniwersytetach zamykają się za murem swoich przekonań w poczuciu wykonywanej misji.

Sedno mądrości tkwi nie w tym, co wiemy, lecz w sposobie posiadania i użytkowania wiedzy. Być mądrym, to mieć stosunek do wiedzy daleki zarówno od dogmatyzmu, jak i przesadnego sceptycyzmu, paraliżującego działanie. Mądrość oznacza więc: wiedzieć i wątpić, nabywać nową wiedzę, ale zarazem mieć świadomość jej ograniczeń i tego, co jeszcze zostaje do poznania.