Wiem, kim jest klient

Piotr Celmer jest CIO, którego w równym stopniu kształtowały doświadczenia informatyczne, jak i handlowe. Dziś w Plivie Kraków docenia te praktyki, które pozwalają mu świadomie łączyć biznes z technologią.

Piotr Celmer jest CIO, którego w równym stopniu kształtowały doświadczenia informatyczne, jak i handlowe. Dziś w Plivie Kraków docenia te praktyki, które pozwalają mu świadomie łączyć biznes z technologią.

Skończył Wydział Mechaniczny Politechniki Krakowskiej, specjalizując się w konstrukcji pojazdów samochodowych i silników spalinowych. Informatyką zainteresował się właśnie na studiach i tam samodzielnie rozwijał swoje zainteresowania. Pracę rozpoczął na uczelni, gdzie jako pracownik naukowy spędził 7 lat. "Pamiętam, że pewien profesor umożliwiał mi pracę na swoim domowym komputerze nocami, po kilka godzin. W taki właśnie sposób zapoznawałem się z pierwszą wersją Turbo Prologu". Po doświadczeniu uczelnianym miał okazję - jak sam mówi - tworzyć coś od zera: "Na początku lat 1990. powstała w Krakowie Szkoła Zdrowia Publicznego. Byłem kierownikiem informatyki i wraz z zespołem stworzyliśmy tam wszystko, co miało związek z informatyką. Rozwiązanie to, oczywiście w nieco rozwiniętej formie, działa jeszcze dzisiaj". Krótki czas był też pełnomocnikiem ministra zdrowia ds. informatyzacji, później zaś w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych zajął się opracowywaniem strategii informatyzacji tego resortu. Ogromny jakościowo skok w jego środowisku pracy nastąpił w momencie zatrudnienia w firmie Digital Poland, gdzie zajmował się sprzedażą. To właśnie ówczesne doświadczenia handlowe z firmy Digital, jak również z SAP, gdzie także pracował jako handlowiec, sprawiły, że dziś dobrze rozumie zarówno zagadnienia związane z korzystaniem z technologii, jak i problem totalnego nieporozumienia, jaki często ma miejsce między klientem a dostawcą.

Zobacz również:



Partner musi rozumieć

Piotr Celmer, CIO w Plivie KrakówPiotr Celmer, CIO w Plivie KrakówBycie specjalistą informatycznym i menedżerem przeplatało się w karierze Piotra Celmera przez lata. "Pierwsze doświadczenia menedżerskie, nie tylko technologiczne nastąpiły już w czasie organizowania zasobów informatycznych w Szkole Zdrowia Publicznego w Krakowie, na samą technologię nie bardzo był czas, musiałem raczej dbać o cały projekt, przygotować plan działania, pokazać, że umiem wdrażać, egzekwować, rozmawiać biznesowo z ludźmi, którzy tego ode mnie oczekują, musiałem wiedzieć, kim jest klient, czyli ten, który mi płaci". Dziś Piotr Celmer ma jasno sprecyzowane poglądy na temat zadań CIO. Zadaniem CIO jest przedstawianie biznesowi możliwości wykorzystania technologii do generowania zysków, a także pokazanie opłacalności technologicznych przedsięwzięć. Piotr Celmer podkreśla jednak, że ważne jest, by robić to w sposób, w jaki biznes tego oczekuje, czyli przy wykorzystaniu klasycznych wskaźników opłacalności. Nie ma jednego idealnego umiejscowienia CIO, tak jak nie ma uniwersalnego pojęcia firmy. Łatwiej byłoby mówić o właściwym miejscu CIO w wypadku konkretnej branży. "Pozycja, którą w tej chwili w Plivie reprezentuję, jest optymalna, podlegam bezpośrednio prezesowi zarządu, jestem na poziomie równorzędnym z innymi dyrektorami działów, a przez to czuję się i jestem partnerem do dyskusji, a nie podwykonawcą. Rozumiem biznes, nie koncentruję się wyłącznie na technologii, znam naszą pozycję rynkową, listę produktów, marże, zyski, obroty. Moi partnerzy w rozmowach nie wprowadzą mnie podstępem w błąd". Piotr Celmer mocno podkreśla partnerstwo wśród menedżerów jednej organizacji, mówi, że nie chodzi o to, by się wtrącać np. dyrektorowi produkcji i pouczać go, ale o to, by być jego partnerem, by zadawać mu pytania dla lepszego zrozumienia procesów w firmie. "Specjaliści uważają często, że ich wiedza jest tak głęboka i wyjątkowa, że komuś stojącemu z boku nie sposób jej pojąć w krótkim czasie. I mają rację, ale tylko w sensie detalicznym, a nie procesowym. Jeśli ktoś nie potrafi przedstawić bliskiego mu procesu w zwięzłym zdaniu, to znaczy, że go w ogóle nie rozumie, że działa od ściany do ściany albo od kopniaka do kopniaka, a proces od kopniaka do kopniaka nigdy nie będzie efektywny, będzie destrukcyjny" - wyjaśnia dyrektor Celmer.

Bezpieczeństwo klientów

Piotr Celmer ocenia, że w czasie jego pracy w Plivie udało mu się zrobić naprawdę dużo, głównie dzięki temu, że zawsze starał się planować zadania w kategoriach długofalowych.

"Mamy dziś najnowocześniejszą w grupie infrastrukturę sieciową i serwerową, bardzo dobrze określone procedury, mamy zbudowane nowoczesne usługi oparte zarówno o technologie microsoftowe, jak i opensourcowe. Przy stosunkowo niewielkich zasobach ludzkich naszego działu IT i przy budżecie na poziomie mniejszym niż wydawałoby się, że powinien być, można powiedzieć, że zakres zrealizowanych prac jest sukcesem". Początki jednak nie były takie proste, gdy pojawił się w Plivie, zastał dział informatyki "pełen fachowców, którzy czasami nie byli traktowani tak, jak to powinno być". Gdy w wyniku restrukturyzacji firmy pojawił się pomysł wdrożenia systemu SAP, Piotr Celmer jako nowy szef informatyki okazał się osobą, która dobrze pasowała do realizacji tego zadania. W minionym roku Pliva przechodząc na korporacyjny system SAP, dokonała znacznego skoku jakościowego, zaczęto także wdrażać funkcjonalność magazynu wysokiego składowania, kontynuowano modyfikację sieci. Jednak o konkretnych planach Piotr Celmer wolałby nie wspominać. "Z bezpieczeństwem w firmie jest tak jak w życiu - nigdy nie wiadomo, kto spowoduje wypadek i z której strony nadejdzie zagrożenie. To jest odwieczny konflikt między mieczem a tarczą. Wytwarzamy produkty, które ratują życie, proces ich powstawania jest poddawany szczegółowym procedurom bezpieczeństwa i kontroli" - mówi Celmer i dodaje, że każda firma farmaceutyczna doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wypuszczenie w świat informacji, która w jakimkolwiek negatywnym sensie może wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa klienta, jest niedopuszczalne. "Dział IT również obsługuje część procesów krytycznych w firmie, dlatego staramy się nie publikować strategicznych informacji dotyczących rozwoju systemów informatycznych. Z drugiej jednak strony, wymiana informacji na tej płaszczyźnie powinna mieć i ma miejsce. Istnieje stowarzyszenie firm farmaceutycznych w Niemczech, do którego należy także Pliva, gdzie następuje taka komunikacja".

Piotr Celmer:
W pracy najbardziej pociąga mnie zarządzanie projektem. Każdy z nich jest inny, nawet powtarzalne projekty nie są identyczne, a ci sami ludzie nie są tacy sami. Konieczność bycia twórczym napędza mnie do pracy, podstawą w niej jest dla mnie zaufanie, autentyczność i przejrzystość. Na liderze nie może ciążyć żaden cień niejasności, żadne niedopowiedzenie. Sytuacja w zespole musi być klarowna, dlatego potrzebuje on jasnego komunikatu i równie jasnej odpowiedzi. Takie podejście pobudza do kreatywności cały zespół, a wzajemne zaufanie pozwala w sposób otwarty proponować nowe pomysły. Komunikacja jest istotna także w wymiarze najbardziej praktycznym: jeśli dostaję od kogoś trzeciego e-maila w tej samej sprawie, to znaczy, że jego nadawca nie wie, o czym mówi, nie potrafi się komunikować albo ma za dużo wolnego czasu. Także w tym sensie moim zadaniem jako CIO jest promowanie kultury korzystania z technologii. Jako CIO muszę patrzeć na biznes perspektywicznie, muszę przewidzieć, w co będziemy musieli zainwestować nie tylko dzisiaj, ale i w przyszłości. Muszę umieć oddzielić technologie konieczne dla firmy od zbędnych gadżetów. Wiem też, że na co dzień w firmie powinienem być inicjatorem i promotorem, osobą monitorującą i stymulującą biznes do wykorzystania określonych rozwiązań.