Czas praktycznych wizjonerów

Wiele wskazuje na to, że rynek zdołał wykształcić taki rodzaj wizjonera, który poza nieprzeciętną intuicją posiada też szereg umiejętności menedżerskich, mocno zakorzenionych w realiach gospodarczych. Dziś nie wystarczy wpaść na pomysł, trzeba wskazać drogę jego realizacji.

Wiele wskazuje na to, że rynek zdołał wykształcić taki rodzaj wizjonera, który poza nieprzeciętną intuicją posiada też szereg umiejętności menedżerskich, mocno zakorzenionych w realiach gospodarczych. Dziś nie wystarczy wpaść na pomysł, trzeba wskazać drogę jego realizacji.

Wizjonerzy w biznesie sprawiają, że świat się zmienia, że na rynku pojawiają się nowości. To im zawdzięczamy nowe banki z unikatową ofertą, interaktywną telewizję i nowy smak piwa. Miewają ciekawe osobowości i trudne charaktery, potrafią też egzekwować wyniki pracy przy pomocy słów nie do końca przebranych. Jak "człowiek z okładki CXO", marzą o biurze na ostatnim piętrze prestiżowego biurowca, z widokiem na panoramę miasta, lub też z lekko przymrużonym okiem mówią o stworzeniu polskiego Hollywood. Trudno ich jednak wpisać w jakiś schemat wyjęty z podręcznika osobowości albo ról menedżerskich. Czy są bardziej menedżerami czy wizjonerami? Czy w ogóle można pogodzić zarządzanie z wizjonerstwem? Wizjoner przede wszystkim "chce". Swój cel określa w sposób konkretny i możliwy do realizacji, choć niektórzy mówią, że raczej buja w obłokach, a tylko innym wmawia, że wszystko da się zrobić. Jego tok myślenia kieruje go na cele niejednokrotnie wielkie i odległe czasowo, ale to go nie przeraża. Pracuje całym sobą, angażując w swoje dzieło wszystko, co jest w człowieku. Oczekuje konkretnych korzyści, zdecydowanego efektu pracy. Z typowym szefem - wizjonerem żyje się trudno, bo potrafi być bezwzględny w wymaganiach i ocenach. Bywa też samotny w swoich odważnych planach, a krytykowany przez otoczenie musi wykazać się ogromną odpornością psychiczną. Kiedyś był postrzegany bardziej jako "biznesowa wróżka" lub osoba obdarzona cudowną intuicją, dziś rynek wykształcił taki rodzaj praktycznego wizjonera, który wielką intuicję łączy ze zdolnościami analitycznymi.

Zobacz również:



Czy klienci potrzebują wizjonerów?

Dariusz Stokowski, Nova Communications GroupDariusz Stokowski, Nova Communications GroupDariusz Stokowski, partner zarządzający w Nova Communications Group, ma umiejętność kreowania nowych idei, sam jednak woli określać się jako startup man: "Najlepiej czuję się w fazie tworzenia koncepcji projektów oraz ich wdrażania" - mówi. Karierę zawodową rozpoczął w 1997 r., zakładając Agencję Reklamową Polymus. Później powoływał do życia firmy: Arteria (rozwiązania telemarketingowe wspierające sprzedaż i zarządzanie relacjami z klientami), Program (działania marketingowe i konsultingowe, wspierające sprzedaż i dystrybucję kanałów telewizyjnych na rynku sieci kablowych) oraz Comtica (nowoczesne technologie dla marketingu i zarządzania). Wszystkimi zarządzał w początkowym okresie ich działania. Obecnie wraz z Rossem Newensem zarządza Nova Commucations Group, w której oprócz wymienionych wyżej firm jest jeszcze Agencja Ciszewski Public Relations. "Kiedy powoływałem do życia pierwszą swoją firmę, wiedziałem, że to dopiero początek czegoś większego, ale nie miałem wtedy wizji powstania takiej grupy, jaką dzisiaj zarządzam" - wspomina Stokowski. Nova działa na rynku nowoczesnych usług marketingowych. Mimo sporej liczby firm zajmujących się komunikacją marketingową, znalazł dla siebie doskonałe miejsce na rynku. "Kluczową sprawą dla rozwoju grupy jest dziś personalizacja potrzeb konsumentów i optymalizacja procesu komunikacji oparta na precyzyjnym doborze efektywnych narzędzi oraz ich integracji" - Dariusz Stokowski. Teraz najbardziej zależy mu na synergicznym wzroście spółek należących do Grupy. Każda z nich jest oddzielną firmą, ze swoim zarządem, strategią i, co bardzo ważne, działają one niezależnie. Dariusz Stokowski cały czas podejmuje działania akwizycyjne w stosunku do firm, które potencjalnie mogą stać się nowymi partnerami Grupy. Chce rozszerzyć działalność na sąsiednie kraje. "Trudno mi powiedzieć, co w tak silnie zmieniającym się środowisku będzie za kilka lat, ale chcielibyśmy w przyszłym roku być w ścisłej czołówce grup komunikacyjnych w Polsce". Stokowski poszukuje wciąż nowych, innowacyjnych koncepcji usług marketingowych, czego przykładem jest 4fun.tv - telewizja interaktywna, będąca obecnie najbardziej gorącym tematem w NOVA Group. "Patrzymy na ten projekt mniej jak na kolejną telewizję, a bardziej jak na narzędzie marketingowe, które mogą wykorzystać nasi klienci. Koncepcja 4fun.tv pokazuje, że jesteśmy w stanie zaoferować firmom coś więcej niż tylko standardowe narzędzia dostępne obecnie na rynku. Głęboko wierzę, że przyszłość usług marketingowych będzie opierała się na wykorzystaniu nowoczesnych technologii i wiedzy o kliencie. Telewizja interaktywna to nie fantasy, to naturalna konsekwencja rozwoju technologii" - mówi Dariusz Stokowski. 4fun.tv to swego rodzaju hybryda agencji reklamowej, marketingowej, platformy technicznej i medium. Twierdzi, że to pierwsza, nie tylko na rynku polskim, ale i w Europie, telewizja określana mianem multiscreen. To kategoria łącząca w sobie interakcję i wspólną treść ekranu telewizora, telefonu komórkowego i komputera. W rozwiązaniu tym widzowie sami decydują o tym, co będzie się działo na ekranie, mogą wyrażać swoje opinie i zamieszczać komentarze w czasie rzeczywistym, mogą docierać do wybranych przez siebie zasobów telewizji i korzystać z nich w dowolnej chwili. "Liczymy na to, że w początkowym etapie nadawania dotrzemy do 1,5 mln, a do końca 2004 r. do 4 mln gospodarstw domowych w Polsce" - planuje Stokowski. Jego zdaniem ciężko pogodzić wizjonerstwo, planowanie strategiczne z jednoczesnym dystansem do własnego biznesu i walką na pierwszej linii frontu: "Często jestem koncepcyjnie zaangażowany w konkretny projekt. Moją rolą jest wytyczanie kierunków, poszerzanie kontekstu biznesowego, nawiązywanie nowych relacji, natomiast działania operacyjne przejmują zawodowcy od zarządzania. Struktura Grupy jest dość płaska, dyrektor w każdej firmie jest jednocześnie jej udziałowcem. Gdy sytuacja zaczyna wymagać bieżącego zarządzania i stabilnego rozwoju firmy, wtedy się wycofuję, oddając miejsce menedżerom, przed którymi chylę czoła. Odnalazłem swoje miejsce w biznesie, zgodne z moimi zainteresowaniami i marzeniami". Nigdy nie pracował w czyjejś firmie, po studiach na SGH od razu realizował plany w oparciu o własne pomysły. Przeszedł drogę od garażu do firmy, która ma swoje mocne miejsce na rynku. Nigdy nie pracował w żadnej korporacji, mówi, że, być może, właśnie dlatego jego przedsiębiorczość nie była ograniczana doświadczeniami dużych korporacji. Oczywiście popełniał błędy i na nich się uczył. Teraz wprawdzie wciąż jest menedżerem, ale ma więcej możliwości, by patrzeć na swój biznes z boku, w sposób mniej operacyjny, umożliwiający perspektywiczne planowanie. Czy wizjonerzy są potrzebni na rynku? "Biznes potrzebuje menedżerów, którzy potrafią połączyć wizję z umiejętną i konsekwentną realizacją założonych celów" - odpowiada Stokowski.