Kupuj wiedzę, a nie licencje

Każdy CIO, który w 2003 roku nie przygotował strategii dotyczącej Open Source w jego organizacji, będzie płacił za dużo za IT w roku 2004.

Każdy CIO, który w 2003 roku nie przygotował strategii dotyczącej Open Source w jego organizacji, będzie płacił za dużo za IT w roku 2004.

Rosnąca popularność Open Source Software jest zapowiedzią nowego standardu tworzenia oprogramowania i wdrażania projektów IT, standardu umożliwiającego zmniejszenie ryzyka technologicznego oraz obniżenie kosztów. I nie jest to kolejny chwyt marketingowy producentów oprogramowania, bowiem za ideą Open Source nie stoi żadna korporacja czy brand, lecz wielotysięczna społeczność pasjonatów, a prawne licencje, które chronią otwarte oprogramowanie, gwarantują, że ta sytuacja nie ulegnie zmianie. Czy OSS to panaceum dla CIO borykających się z rosnącymi kosztami, czy tylko krótkotrwała moda, która przeminie i wpędzi nas w jeszcze większe wydatki?

Zobacz również:



Open Source, Free Software, Linux

Określenie Open Source, oznaczające po polsku "otwarte źródło", zostało po raz pierwszy użyte w kontekście oprogramowania w 1998 r. po publicznym udostępnieniu kodu źródłowego przeglądarki internetowej firmy Netscape w kontekście zjawiska znanego już wcześniej jako "wolne oprogramowanie" (ang. free software - "free" w znaczeniu "wolny", nie "darmowy"). Nie chodzi tu bynajmniej o szybkość działania software’u, lecz o model jego powstawania. Polega on na otwartym publikowaniu źródłowego kodu oprogramowania przy jednoczesnym zagwarantowaniu kilku podstawowych praw jego użytkownikom oraz twórcom:

  • wolności uruchamiania oprogramowania w dowolnym celu

  • wolności dostępu do kodu źródłowego i dostosowywania go do swoich potrzeb

  • wolności rozpowszechniania kopii oprogramowania, także po dokonaniu w nim zmian

  • konieczności utrzymania wszystkich tych praw w rozwiązaniach wywiedzionych z wolnego oprogramowania.
Jak widać, sporo jest w powyższych zasadach odwołań do wolności, co sugeruje silne zaangażowanie ideologiczne twórców i sympatyków wolnego oprogramowania, czyli społeczności Open Source (ang. OS Community). Dostępność tego typu oprogramowania bez żadnych opłat często rodzi wątpliwości i nieufność wobec ekonomicznego sensu takiego modelu. Dlatego przez długi czas zdawał się on nie przystawać do świata biznesu, w którym panują nieubłagane prawa rynku. Sytuacja ta zmieniła się za sprawą systemu operacyjnego Linux, rozwijanego w modelu Open Source na podstawie prawnej licencji GNU GPL ( http://www.gnu.org/licenses/gpl.html ). Niekwestionowany sukces Linuxa, umożliwiony przez szybki rozwój Internetu, zwrócił uwagę CIO na całym świecie na możliwości wykorzystania Open Source oraz jego modelu biznesowego. W chwili obecnej niemal w każdej dziedzinie oprogramowania są już dostępne różne mniej lub bardziej zaawansowane rozwiązanie Open Source, lub takie, które jest zgodne z Linuxem.

Dawid i Goliat

Brak opłat licencyjnych za użytkowanie oprogramowania oraz za dostęp do jego kodu źródłowego jest jednym z głównych czynników sukcesu modelu Open Source. To właśnie bezpłatny dostęp do otwartego oprogramowania stał się kością niezgody pomiędzy społecznością Open Source a dużymi, komercyjnymi producentami tzw. oprogramowania prawnie zastrzeżonego (ang. proprietary software), boleśnie bowiem godzi w główne źródło przychodów tych drugich, czyli opłaty licencyjne.

W ostatnim okresie byliśmy świadkami zażartej, czasem wątpliwej etycznie, walki software’owych gigantów o utrzymanie swojej pozycji rynkowej, głównie w obszarze systemów operacyjnych oraz oprogramowania serwerów internetowych (WWW, poczty elektronicznej, baz danych oraz infrastruktury sieciowej). Walka ta nie przyniosła wiele dobrego głównym graczom rynkowym, dowodząc tym samym nadzwyczajnej skuteczności modelu Open Source. Kilku największych graczy (np. IBM, Hewlett Packard, Oracle, SAP, Sun) poszło po rozum do głowy i zamiast walczyć z nową, rewolucyjną ideą przyłączyło się do niej, dając przykład kolejnym.

Jakość, ryzyko, TCO

Wysoka jakość oprogramowania w systemie IT oznacza jak najlepsze dopasowanie do wymagań funkcjonalnych, najwyższą możliwą wydajność, minimalizującą wydatki na infrastrukturę sprzętową oraz stabilność działania zapewniającą pracę bez przestojów. Poziom ryzyka technologicznego w przypadku oprogramowania związany jest przede wszystkim z bezpieczeństwem danych - ryzykiem ich utraty lub przecieku informacji poufnych, ale nie tylko. Ważną rolę odgrywa tu wsparcie dostarczyciela oprogramowania i pewność ciągłości jego funkcjonowania oraz stałego poziomu jakości w przyszłości. Technologia rozwija się szybko i w przeciągu krótkiego czasu może się okazać, że posiadane przez nas oprogramowanie nie jest już wspierane przez dostawcę, a integracja z nowymi systemami jest trudna lub nawet niemożliwa.

Zasady tworzenia oprogramowania w modelu Open Source pozwalają na nieograniczony wgląd w kod źródłowy i kontrolę, czy oprogramowanie spełnia nasze oczekiwania na każdym etapie jego tworzenia. Raz wdrożony system może być rozwijany i udoskonalany bez żadnych barier licencyjnych ani opłat. Publiczny charakter kodu zapewnia, że jest on poddawany bezustannemu audytowi bezpieczeństwa przez społeczność, która go używa. Znając kod źródłowy, możemy mieć pewność, że oprogramowanie nie zawiera elementów dla nas niebezpiecznych, związanych z szeroko rozumianym szpiegostwem przemysłowym. Także ryzyko, że produkt Open Source przestanie być rozwijany i udoskonalany jest znikome, gdyż dzięki dostępności kodu źródłowego produktu każdy zainteresowany może kontynuować pracę tam, gdzie jego poprzednik z jakichś względów zaprzestał. Model Open Source znosi bariery wejścia na rynek producentów oprogramowania, a poprzez błyskawiczną i niedrogą wymianę informacji za pośrednictwem Internetu zbliża ten rynek do ideału wolnej konkurencji, dzięki czemu jest w stanie zapewnić oprogramowanie o najwyższej możliwej jakości oraz najniższym możliwym ryzyku technologicznym.

Użytkownik oprogramowania jest całkowicie niezależny od jego twórców, przy czym stopień wykorzystania możliwości dostępnych w modelu Open Source jest ograniczony jedynie jego wiedzą. Ten model biznesowy eliminuje koszt zakupu licencji oprogramowania, zastępując go kosztami zarządzania wiedzą na temat selekcji, wdrożenia oraz utrzymania w ruchu technologii opartych na rozwiązaniach Open Source.

Niższy TCO wynika z tego, że zakupiona dla organizacji wiedza (np. w postaci wykwalifikowanej kadry lub usług konsultingowych) może być kumulowana i wykorzystywana wielokrotnie bez ograniczeń.

Niektóre obszary powstawania oprogramowania nie poddały się jeszcze modelowi Open Source. Chodzi głównie o duże, zintegrowane systemy oraz produkty niszowe, takie jak specjalistyczne oprogramowanie dla mediów lub zakładów produkcyjnych. Jak dotąd oprogramowanie Open Source najlepiej sprawdza się w przypadku systemów operacyjnych (np. Linux), baz danych oraz obsługi Internetu i aplikacji sieciowych (np. mający największy udział w rynku serwerów WWW - Apache i związane z nim technologie). Ze względu na bezpieczeństwo, niezależność od zagranicznych dostawców oraz niski TCO, w wielu krajach Unii Europejskiej wprowadzane są kompleksowe rozwiązania Open Source w administracji publicznej.

Open Source to nie krótkotrwała moda, lecz model biznesowy, który rewolucjonizuje rynek oprogramowania i zapowiada nowe standardy w dziedzinie IT. Należy jednak pamiętać, że kluczowym elementem, jak zwykle, będzie wiedza.

Źródła:

1. Magazyn CIO - http://www.cio.com
2. Magazyn Darwin - http://www.darwin.com
3. Open Source Initiative - http://www.opensource.org
4. GNU - http://www.gnu.org
5. European Commission IDA Open Source Migration Guidelines - http://www.europa.eu.int
Maciej Piskorski jest konsultantem Andersen Business Consulting.