Reguły gry dla wielkich i pozostałych - cz. V

Najszybciej uwagę obserwatora gospodarki przykuwa to, co nowe: wirtualne rynki, sukcesy i porażki biznesu napędzanego technologią, rosnące ekonomiczne znaczenie wiedzy, sieci powiązań i społeczności lokalnych, detronizacja przemysłu przez sektor usług. Dzisiaj jednak nowe zjawiska nie są zwykłym dodatkiem do starej gospodarki, lecz zachodzą na tle kryzysów i napięć wokół zasad i praktyk uznawanych do niedawna za słuszne lub oczywiste.

Najszybciej uwagę obserwatora gospodarki przykuwa to, co nowe: wirtualne rynki, sukcesy i porażki biznesu napędzanego technologią, rosnące ekonomiczne znaczenie wiedzy, sieci powiązań i społeczności lokalnych, detronizacja przemysłu przez sektor usług. Dzisiaj jednak nowe zjawiska nie są zwykłym dodatkiem do starej gospodarki, lecz zachodzą na tle kryzysów i napięć wokół zasad i praktyk uznawanych do niedawna za słuszne lub oczywiste.

Kilkanaście lat temu zakwestionowaliśmy i odrzuciliśmy system, którego praktyka coraz bardziej oddalała się od teorii, a kolejne próby reform ponosiły fiasko. Wybraliśmy wolny rynek, aby wkrótce przekonać się, że realny kapitalizm wzbudza protesty podobne do tych sprzed lat, tyle że na skalę globalną. A w naszej skali lokalnej mamy rosnące obszary ubóstwa, przywileje dla nielicznych oraz rzesze przegranych i przegrywających - ludzi, społeczności, mniejszych i większych przedsiębiorców.

Zobacz również:



W naszym przekonaniu szkoda miejsca w CXO i szkoda czasu Czytelników na lamenty albo emocjonowanie się skandalami, gdyż nic z tego nie wynika, a skandale były, są i będą - jako symptomy choroby ustrojów, systemów i instytucji. Naprawdę istotne pozostają tylko spokojne, rzeczowe pytania o kwestie fundamentalne - o przyczyny i konsekwencje. Na przykład pytanie: czy choroba polega na tym, że na wolnym rynku jest za mało wolnego rynku, czy na tym, że wolny rynek przestaje być dobrą zasadą współczesnego kapitalizmu? Pytanie jak najbardziej na czasie dla społeczeństwa dopiero uczącego się świata i jeszcze szukającego właściwej drogi dla siebie. I zgodnie z tradycją CXO wybieramy hipotezę bardziej optymistyczną - że to wolny rynek jest za mało wolny. Spójrzmy zatem na dolegliwości współczesnej gospodarki jak na nieczystą grę, naruszającą fundamentalne zasady wolnego rynku, a konsekwencje owej nieczystej gry - koszty i straty, marnowane szanse i siłę hamowania rozwoju - spróbujmy oszacować z perspektywy przedsiębiorstwa na nim działającego.

Sprawiedliwość kapitalistyczna

U samych podstaw funkcjonowania wolnego rynku leży fundamentalne prawo empiryczne, odkryte ponad 100 lat temu przez Vilfredo Pareto. Dotyczy ono zwykłego spostrzeżenia, że bogactwo rozkłada się nierówno pomiędzy konkurujące podmioty: nieliczni mają go bardzo dużo, a większość ma niewiele. Niezwykłe jest to, że na wolnym rynku, na którym panuje uczciwa konkurencja, bogactwo rozkłada się dokładnie według prawa potęgowego. Spostrzeżenie Pareto dotyczyło zamożności mieszkańców, lecz gdy ekonomiści po latach zainteresowali się nim, stwierdzili, że według tej samej reguły rozkładają się dochody ludzi i przedsiębiorstw. Jeszcze 20-30 lat temu można było zauważyć to samo w odniesieniu do majątku całkowitego przedsiębiorstw.

Rysunek 1Kliknij, aby powiększyćRysunek 1Omawiane prawo ilustruje wykres na rys. 1, przedstawiający rozkład przychodów największych przemysłowych firm japońskich w zakończonym właśnie roku finansowym. Odczytując (od prawej strony) wykres, w terminach statystycznych można stwierdzić, że jedna firma osiągnęła przychody powyżej 120.000 jednostek pieniężnych, 4 firmy osiągnęły przychody powyżej 60.000 jednostek, 9 firm - powyżej 40.000 jednostek itd. Na rysunku znajduje się także drugi wykres, dotyczący firm wybranych losowo. Widać, że rozkład jest taki sam, lecz jakby mniejszy. Jest to cecha zwana niezmienniczością względem skali. Sprawia ona, że prawo Pareto możemy sprawdzać tylko na "rozsądnie wybranym" zbiorze firm obsługujących ten sam rynek (sektor, branża, teren): na wszystkich czołowych firmach, na szeregu wszystkich firm od największej zaczynając oraz na próbie losowej wymienionych zbiorów.

Prawo Pareto w postaci matematycznej mówi, że liczba podmiotów o majątku bądź dochodzie mniejszym lub równym x jest proporcjonalna do x-1-a, a współczynnik a jest stały, jeśli na rynku żaden podmiot ani żadna grupa podmiotów nie ma systemowo uwarunkowanej przewagi nad innymi podmiotami. Stałość współczynnika alfa w całym zakresie wielkości podmiotów (tzn. ich zamożności bądź dochodów) może być zatem wskaźnikiem uczciwej gry, w której nie ma uprzywilejowanych ani dyskryminowanych.

Praktyka

Obserwację omawianej zależności prowadzi się najłatwiej w podwójnej skali logarytmicznej, gdyż wówczas w idealnym przypadku punkty wykresu układają się wzdłuż linii prostej. Jednakże skala ta rozciąga punkty od prawego końca wykresu, odpowiadające firmom największym, a zagęszcza punkty odpowiadające firmom najmniejszym. W praktyce akurat szczegóły owego "ogona" są krytyczne dla oceny "uczciwości gry", więc badanie wykresu okazuje się być zadaniem nader subtelnym.

Opisanym sposobem przebadaliśmy szeregi statystyczne przychodów czołówki światowego przemysłu ogółem oraz w rozbiciu na kraje i sektory, czołówkę amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego i dystrybutorów wyrobów drukarskich, czołówkę polskiej gospodarki oraz światowego przemysłu elektronicznego i polskiego sektora teleinformatycznego. Materiał czerpaliśmy z takich źródeł, jak lista Industry Week 1000 największych firm przemysłowych, Lista 500 Polityki, lista EB 300 przemysłu elektronicznego czy dane do raportów Computerworld TOP 200. Analizie poddaliśmy dane sprzed recesji, głównie z 1999 r., oraz najnowsze - w sumie 99 szeregów statystycznych.

Wnioski i komentarze

Słabnący związek pomiędzy kapitałem i obrotami w przemyśle. Jeszcze do niedawna badania wykazywały, że kapitał i dochody rozkładają się bardzo podobnie, że w istocie można uważać je za proporcjonalne. Na tej podstawie powstały najwcześniejsze modele wyjaśniające prawo Pareto. Według tych modeli dochody podmiotu są proporcjonalne do jego zamożności. Tłumaczono to w ten sposób, że zamożniejszy podmiot ma większe zasoby do zainwestowania w źródła przychodów niż podmiot niezamożny. Dzisiaj omawiana proporcjonalność zachodzi w niewielu sektorach przemysłu, np. w hutnictwie metali, w przemyśle petrochemicznym i samochodowym czy w wydawnictwach. Warto przy tym odnotować, że czołówka tego ostatniego sektora składa się z firm publikujących elektronicznie. W innych sektorach nie trzeba już widocznie mieć potężnych fabryk i wielkich środków obrotowych, aby robić duże obroty. Może to być wynikiem olbrzymiego postępu w zarządzaniu procesami, który doprowadził do znacznego przyspieszenia obrotu kapitałem. Drugą, niewątpliwie istotną przyczyną jest rosnąca rola sieci powiązań, a więc i outsourcingu we współczesnym przemyśle.