Księgowość, kadry, informatyka...

Systemy wpierające działalność operacyjną gromadzą miliony danych - przełożenie tych danych na użyteczne informacje, wsparcie w procesie podejmowania decyzji, symulacje skutków decyzji alternatywnych stanowić będą strategiczną wartość dla kierownictwa firm.

Systemy wpierające działalność operacyjną gromadzą miliony danych - przełożenie tych danych na użyteczne informacje, wsparcie w procesie podejmowania decyzji, symulacje skutków decyzji alternatywnych stanowić będą strategiczną wartość dla kierownictwa firm.

Po okresie fascynacji technologiami IT w latach 90. ubiegłego stulecia, kreowania IT jako strategicznego środka osiągnięcia przewagi konkurencyjnej, pierwsze lata nowego wieku i tysiąclecia przyniosły drastyczną zmianę poglądów. Coraz powszechniejsze są głosy, że technologie i systemy informatyczne stają się typowym produktem masowym dostępnym dla wszystkich klientów, nie budują żadnej przewagi konkurencyjnej. Informatyka zaczyna być stawiana w jednym szeregu z księgowością czy kadrami i płacami - funkcjami postrzeganymi jako "czysta" administracja. Czy rzeczywiście IT miało swoje "pięć minut sławy" i najbliższa przyszłość przyniesie zrównanie pana Janka z działu informatyki z panią Zosią z księgowości?

Zobacz również:



Fascynacja i (prze)inwestowanie

Poprzednia dekada przyniosła szalony wzrost nakładów na informatykę. Boom Internetu, fascynacja e-biznesem oraz e-społeczeństwem spowodowała odejście od reguł e-konomii. Ponieważ korzyści z inwestycji w IT dużo trudniej obliczyć niż inwestycję w nową linię produkcyjną, nikt nie zadawał pytań o sensowność. Argument: "konkurencja już to ma", otwierał wszystkie portfele. Podejście takie zaowocowało, niestety, w zakupach rozwiązań technologicznie modnych, często niesprawdzonych, wdrożeniach oderwanych od rzeczywistości biznesowej i nie do końca uzasadnionych ekonomicznie.

Krach boomu internetowego brutalnie zweryfikował takie podejście - zarządy i inwestorzy zaczęli przyglądać się nie tylko inwestycjom, ale i korzyściom z nich wynikających. I tutaj często następowała przykra niespodzianka. Świetnie pamiętam wypowiedź jednego z prezesów dużego polskiego przedsiębiorstwa podsumowującą wdrożenie systemu klasy ERP: "Poza tym, że w rachunek wyników wpadło mi X milionów złotych, to nie zauważyłem żadnej zmiany w działaniu firmy".

Obecnie firmy coraz częściej traktują inwestycje w informatykę tak samo jak każdą inną inwestycję. Informatyka jest zmuszona rywalizować o środki finansowe z produkcją, sprzedażą, marketingiem. Takie podejście szybko weryfikuje "strategiczne" znaczenie informatyki w przedsiębiorstwie - i nie zawsze jest to weryfikacja pozytywna

IT + organizacja + procesy = biznes

Tempo rozwoju technologii informatycznych w ostatnich 25 latach może przyprawić o zawrót głowy. W chwili obecnej coraz trudniej znaleźć dziedzinę działalności gospodarczej, która nie staje się w coraz większym stopniu zależna od rozwiązań IT. Na pierwszy ogień poszły dziedziny najprostsze z punktu widzenia informatyków - automatyzacja prostych, powtarzalnych operacji. Z biegiem lat rosła zarówno liczba tychże operacji, jak i ich złożoność, z czasem systemy informatyczne niepodzielnie opanowały obszar działalności operacyjnej przedsiębiorstw. Jednocześnie dostawcy systemów IT zaczęli uatrakcyjniać swoją ofertę. Kupując system informatyczny, kupujemy jednocześnie szereg gotowych szablonów funkcjonowania przedsiębiorstwa - w tym strukturę organizacyjną i procesy.

Firma rozpoczynająca swoją działalność ma w tej chwili do dyspozycji "katalog" wzorców prowadzenia działalności wraz z odpowiadającymi im systemami informatycznymi: od systemów finansowo-księgowych, poprzez zarządzanie procesem produkcyjnym, na logistyce i sprzedaży kończąc. Doskonalenie swoich produktów przez poszczególnych dostawców doprowadziło do sytuacji "ujednolicenia funkcjonalnego" - systemy porównywalnej klasy oferują bardzo zbliżoną funkcjonalność i zdecydowana większość użytkowników ma problemy z dostrzeżeniem różnic (oczywiście z wyjątkiem wyglądu interfejsu i jego ergonomiczności).

Czy więc grozi nam degradacja informatyki jako motoru napędowego systemu numer 5, dla firmy z branży C7 o typie działalności J14?

Wiedza biznesowa a informatyka

Jestem głęboko przekonany, że, na szczęście, nie grozi informatykom całkowite "umasowienie" działalności. Oczywiście, wystąpią obszary, w których "umasowienie" nastąpi bądź już nastąpiło - np. techniczna obsługa pecetów, drukarek etc. Uważam również, że bardzo prawdopodobne jest "umasowienie" rozwiązań IT wspierających działalność operacyjną.

W krajach wysoko rozwiniętych praktycznie każdy obszar działalności operacyjnej przedsiębiorstwa jest wspierany przez system informatyczny. Pozostawiając, w moim przekonaniu, dość krótki margines czasowy na udoskonalenie tych rozwiązań otrzymamy obraz, w którym każda firma posiada system informatyczny kompatybilny z systemami swoich konkurentów (na pocieszenie - przedsiębiorstwom w Polsce ciągle pozostaje spory dystans do nadrobienia w zakresie wsparcia działalności operacyjnej). Oczywiście, odrębną kwestią pozostaje umiejętność wykorzystania przez biznes możliwości oferowanych przez systemy informatyczne.

Jednakże pozostaje i w moim przekonaniu pozostanie w przyszłości obszar, w którym właściwe wykorzystanie IT będzie stanowić przewagę konkurencyjną. Jest to podejmowanie decyzji zarządczych. Systemy wpierające działalność operacyjną gromadzą miliony danych - przełożenie tych danych na użyteczne informacje, wsparcie w procesie podejmowania decyzji, symulacje skutków decyzji alternatywnych stanowić będą strategiczną wartość dla kierownictwa firm. Zalążki tych rozwiązań już istnieją - Systemy Informowania Kierownictwa (SIK/MIS), a rozwiązania OLAP to już praktycznie powszechność.

Lecz co z systemami eksperckimi, rozwiązaniami opartymi o sztuczną inteligencję czy też systemami samouczącymi się (np. opartymi o sieci neuronowe)? Rozwiązania tego typu przynoszą bardzo wymierne i łatwo zauważalne korzyści. Dwa przykłady - polski i zagraniczny. W jednym z banków w Europie zastosowanie systemu eksperckiego umożliwiło wykrycie oszustów tropionych wcześniej z bardzo mizernym skutkiem - szacunkowa skala nadużyć wynosiła 200 mln USD. Pewna polska firma oferuje rozwiązanie oparte o sieci neuronowe do sterowania pracą kotłów w elektrowniach i elektrociepłowniach. System ten pozwala podnieść sprawność kotłów o kilka punktów procentowych przy jednoczesnym obniżeniu emisji tlenków azotu. Rozwiązanie to jest sprzedawane jako część systemu sterowania wiodącej międzynarodowej firmy automatyki przemysłowej. Niestety, kilkadziesiąt elektrowni w USA nie wie, że pracą ich kotłów steruje system "made in Poland".

Wdrożenie rozwiązań wspierających podejmowanie decyzji zarządczych wymagać będzie już nie współpracy biznesu i informatyki, lecz pełnej symbiozy. Dojście do tego stanu będzie nie lada wyzwaniem zarówno dla biznesu, jak i dla informatyki. Przedsiębiorstwa, które będą potrafiły skorzystać z rozwiązań tego typu, osiągną rzecz w dzisiejszych czasach bezcenną - wiarygodność informacji i trafność decyzji. Lecz tutaj nie ma miejsca na produkt masowy. Firmy, które chcą wygrać, muszą postawić na artystów. Jednakże nie na artystów-improwizatorów, lecz artystów regularnie pracujących z systemami informatycznymi.

Oczywiście, istnieje ryzyko, że również ten obszar ulegnie "umasowieniu", gdy sztuczna inteligencja dorówna inteligencji naturalnej. Wtedy jednak będziemy musieli stawić czoło wyzwaniom nieporównywalnie większym niż "umasowienie" rozwiązań informatycznych.

Andrzej Janowski jest menedżerem w Andersen Business Consulting.