Złotonośne piaski dobrych decyzji

Nie można wyliczyć ROI dla inwestycji w IT, jeśli kalkulacja uwzględnia jedynie jednostkowy skutek finansowy planowanej inwestycji. Poprawna kalkulacja powinna uwzględniać kilka cykli usprawnień i rosnący w miarę upływu czasu stopień wykorzystania możliwości rozwiązania przez użytkowników.

Nie można wyliczyć ROI dla inwestycji w IT, jeśli kalkulacja uwzględnia jedynie jednostkowy skutek finansowy planowanej inwestycji. Poprawna kalkulacja powinna uwzględniać kilka cykli usprawnień i rosnący w miarę upływu czasu stopień wykorzystania możliwości rozwiązania przez użytkowników.

Korporacyjna informatyka jest jak tort. Ma warstwy. Tort ma warstwy i informatyka ma warstwy.

To, co zwykle bierzemy za informatykę, czyli plątanina kabli, fosforyzujące lampki kontrolne na panelach urządzeń albo rozwijające się w nieskończoność okienka kolejnych menu oprogramowania to jej jedna warstwa - infrastruktura. Jest to zakazana kraina mrukliwych obywateli, spacerujących z pomarszczonym czołem, śrubokrętem w ręku, odżywiających się pizzą i colą, którzy prawie zawsze mylą dzień z nocą. Zdejmijmy tę warstwę naszego tortu, a zobaczymy pod spodem inną. Tu dostrzec można, jak w zmyślny sposób gromadzone są, przetwarzane, przechowywane i udostępniane różne dane. Jest ich wiele - bity, bajty, strony, tysiące stron, miliony, miliardy stron danych. Jeśli przyjąć, że jeden kilobajt to jedna strona danych, to przeciętny serwer zawierający 36GB przestrzeni dyskowej mieści 360 tysięcy stustronnicowych książek. Część tych danych to tzw. metadane, które opisują strukturę, rozlokowanie i prawa dostępu do innych danych. Część z nich to algorytmy i kod programów. Część z nich to dane na temat kondycji firmy, stanu zachodzących w niej procesów, tego, co było, co jest i co może się zdarzyć. Pod tą drugą warstwą informatycznego tortu jest więc trzecia. Trzecia warstwa czystej informacji, złotonośne piaski trafnych decyzji, obiekt pożądania decydentów.

Zobacz również:



Pewne koszty

Przywykliśmy, że dzisiejsze przedsiębiorstwa są uzależnione od informatyki. Większość wyborów narzuca logika ich funkcjonowania i rozwoju. We współczesnym świecie większość zakupów kosztownej infrastruktury IT dokonuje się w obliczu konieczności wykonania określonych zadań w ogóle. Jako przykład wystarczy podać systemy ERP, systemy billingowe, sieci łączące przedsiębiorstwa i pozwalające na wymianę danych, Internet... Wszystko to są powszechnie dziś wykorzystywane udoskonalenia; jasno widać, że nakłady w odniesieniu do wysokich technologii są w dzisiejszych czasach nieuniknione. Z tym pewnikiem wiąże się jeszcze inny - w momencie zakupu informatyki rodzi się koszt, który rośnie wraz z jej użytkowaniem. Koszt ten jest wprost i nieodłącznie związany z posiadaniem. Nie trzeba się wysilać, starać, organizować specjalnie sposobu korzystania z zasobów IT. We współczesnych przedsiębiorstwach koszt informatyki jest pewny jak jej posiadanie.

Bardzo często jedyna owocna dyskusja może wiązać się z pytaniem, jak wykorzystać drogo zakupioną infrastrukturę tak, by osiągnąć zamierzone zyski. Wytworzenie w oparciu o IT zysku finansowego i zaistnienie korzyści z jej eksploatacji wymaga spełnienia wielu warunków wprost związanych z jakością zarządzania nią. Droga do sukcesu na tym polu obfituje w wyzwania. Najbardziej oczywiste pojawiają się zaraz na wstępie - zakupione rozwiązanie musi zacząć działać. Mrukliwy nastrój, zmarszczone czoła, fatalna dieta i nocny tryb pracy inżynierów stają się tutaj w pełni zrozumiałe. Współczesne rozwiązania zapewniające bogatą funkcjonalność i ogromną wydajność przetwarzania danych należą niestety do najbardziej skomplikowanych wytworów ludzkiej pomysłowości. Poziom zaawansowania technologii, a więc także jej skomplikowania, sprawia, że wdrożenie jest sporym przedsięwzięciem. Sukces świętowany jest zwykle w małym gronie najbardziej zainteresowanych. Ci, dla których rozwiązanie będzie pracować i którzy mają największy wpływ na stopień zdyskontowania jego korzyści, nie odróżniają zwykle dwóch wypchanych sprzętem szaf przemysłowych od działającej w klastrze bazy danych. I słusznie, bo informatyka musi działać w sposób transparentny dla użytkownika. Tutaj zwykle rozgrywa się najwięcej konfliktów pomiędzy informatykami i użytkownikami. Kiedy system zaczyna działać, jak w sztafecie inicjatywa przechodzi z rąk do rąk. Zwykle niestety moment ten wygląda tak, jakby informatycy przekazali już pałeczkę, a użytkownicy jeszcze jej nie podjęli. Często jedni nie czują się już odpowiedzialni za dalsze dostosowanie systemu do wymagań, a drudzy ograniczają się do cichej, pokątnej krytyki, ironii i... stopniowo przystosowują się. A przecież dopiero kiedy zawarty zostanie rozsądny, świadomy kompromis pomiędzy tymi, co stworzyli rozwiązanie, utrzymują je i użytkują, nadejdzie czas, kiedy można będzie zdyskontować posiadanie najnowocześniejszej technologii tak, by powstał zysk dla firmy.

ROI, czyli potencjalnie zyskowne zastosowanie

Zarządzanie korporacyjną informatyką postrzeganą zaledwie jako infrastruktura urządzeń i programów jest jak puszczanie latawców w hipermarkecie. Bez względu na włożony w to przedsięwzięcie wysiłek, bez względu na szlachetność intencji i determinację w działaniach trudno tu o szczególną satysfakcję. Próby maksymalizacji korzyści płynących z zastosowań wysokich technologii są naturalną konsekwencją istnienia konkurencji wśród ich producentów i konsumentów, wypływają wprost z naturalnej dla ludzi skłonności do usprawnień. Co zrobić, żeby samoistnie pojawiający się koszt IT dawał także odpowiadającą mu lub przewyższającą go korzyść? Niewątpliwie pierwszym krokiem jest właściwy sposób inwestowania w IT, uwzględniający od samego początku potrzeby użytkowników i możliwości informatyki jako narzędzia udostępniania i przetwarzania informacji. Przesadnie akcentując, można by powiedzieć, że chodzi o wykorzystanie IT jako infrastruktury wiedzy przedsiębiorstwa.

Właściwe, opłacalne, trafione inwestycje w IT to pierwszy krok. Praca nad zyskiem z technologii jest procesem ciągłych usprawnień. Dotyczą one nie tylko poprawy funkcjonowania infrastruktury IT, ale także poprawy wykorzystania możliwości, jakie niesie technologia przez ich końcowych konsumentów, czyli użytkowników. Użytkownicy stanowić powinni centrum uwagi w inwestycjach w IT. Po pierwsze dlatego, że zazwyczaj niechętnie przyjmują wszelkie zmiany. Po drugie dlatego, że potrzebują czasu, aby nauczyć się czegoś nowego i w pełni wykorzystać możliwości technologii. Po trzecie dlatego, że to użytkownicy decydują o stopniu wykorzystania możliwości systemu, co wprost przekłada się na rentowność inwestycji. Popularna dziś i wciąż trwająca dyskusja o ROI w informatyce często przebiega w sytuacji, kiedy problem jest zupełnie źle postawiony. Nie można wyliczyć ROI dla inwestycji w IT, jeśli kalkulacja uwzględnia jedynie jednostkowy skutek finansowy planowanej inwestycji. Poprawna kalkulacja powinna uwzględniać kilka cykli usprawnień i rosnący, w przypadku trafionych inwestycji w miarę upływu czasu, stopień wykorzystania możliwości rozwiązania przez użytkowników. Usprawnienie w jednym obszarze, kiedy już zacznie funkcjonować, szybko pozwala usprawnić inny proces, inny wycinek funkcjonowania firmy.