Menedżer hazardzista?

Jest sporo ludzi na wysokich stanowiskach, którzy są zbyt skłonni do narażania się na ryzyko trudnych decyzji. Bywają oni wręcz zagrożeniem dla przedsiębiorstwa, bo może dochodzić do sytuacji, w których ma miejsce granie pieniędzmi firmy, a to już jest hazard biznesowy. Z psychologicznego punktu widzenia, między hazardzistą z salonu gier, a hazardzistą biznesowym nie ma zbyt wielu różnic.

Jest sporo ludzi na wysokich stanowiskach, którzy są zbyt skłonni do narażania się na ryzyko trudnych decyzji. Bywają oni wręcz zagrożeniem dla przedsiębiorstwa, bo może dochodzić do sytuacji, w których ma miejsce granie pieniędzmi firmy, a to już jest hazard biznesowy. Z psychologicznego punktu widzenia, między hazardzistą z salonu gier, a hazardzistą biznesowym nie ma zbyt wielu różnic.

Z dr Tomaszem Zaleśkiewiczem, psychologiem ekonomicznym, stypendystą tygodnika "Polityka", autorem książek "Racjonalność decyzji. Pewność i ryzyko" (wspólnie z Tadeuszem Tyszką) oraz "Psychologia inwestora giełdowego", o ryzyku decyzji biznesowych rozmawia Robert Jesionek.

Zobacz również:



Czy stopień ryzyka, jakim obarczone jest podejmowanie decyzji biznesowych i samo prowadzenie biznesu, zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat?

Skok poziomu ryzyka na przestrzeni ostatnich 20 lat, zwłaszcza jeśli chodzi o jego percepcję społeczną, był całkiem spory. Z całą pewnością największy wpływ na to miał gwałtowny rozwój technologii, a ostatnio zwłaszcza rozwój inżynierii genetycznej, klonowanie żywych organizmów, czy modyfikowanie żywności. Zjawiska te wpływają na to, że w odbiorze społecznym poziom ryzyka stale się podnosi.

Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że nowoczesne technologie powinny wpływać na zmniejszenie poczucia ryzyka, że wysoki poziom wsparcia jakie uzyskujemy dzięki informatyce, pozwala ludziom czuć się bezpieczniej.

Na tym polega psychologiczny paradoks. Czymś absolutnie innym jest bowiem to, w jaki sposób eksperci i specjaliści definiują i oceniają ryzyko, a czymś innym jest to, w jaki sposób postrzegają je tzw. przeciętni ludzie. Weźmy za przykład wprowadzenie kart kredytowych, które z punktu widzenia ekspertów i specjalistów są o wiele bardziej bezpieczne, niż z punktu widzenia wspomnianego „przeciętnego człowieka”, podobnie rzecz się ma np. z podpisem elektronicznym. Wyjaśnienie tych różnic tkwi między innymi w poziomie naszej wiedzy o obszarze objętym ryzykiem. Im większa jest nasza wiedza o jakimś zjawisku, tym mniejsze poczucie ryzyka z nim związanego.

Jak dzisiejsi menedżerowie radzą sobie z ryzykiem?

Jest sporo różnic między zaplanowanym zarządzaniem ryzykiem, a tym jak menedżerowie rzeczywiście radzą sobie z tym zjawiskiem. Okazuje się bowiem, że o wiele częściej korzystają oni z intuicji, niż z liczb, które ryzyko potrafią w jakimś stopniu opisać. Przeprowadziłem niedawno z profesorem Tadeuszem Tyszką badania, dotyczące ryzyka menedżerskiego. Próbowaliśmy sprawdzić, czy są jakieś różnice w ocenianiu ryzyka, w sytuacji, gdy menedżerowie otrzymują informacje ilościowe o prawdopodobieństwie, o wielkościach możliwych strat, a taką sytuacją, gdy dostają wyłącznie ogólne informacje jakościowe, opisowe. Okazuje się, że w działaniu tych menedżerów praktycznie nie ma żadnych różnic, co świadczy o tym, że mając potrzebną wiedzę ilościową niespecjalnie z niej korzystają, być może dlatego, że bardziej ufają swojej intuicji. Co więcej, często nie są zupełnie zainteresowani, by dokładne informacje ilościowe zbierać i analizować. Znam także pewne badania z rynku niemieckiego, które obejmowały tamtejszych najwyżej postawionych menedżerów wielkich funduszy inwestycyjnych. Badania te próbowały dociec, w jakim stopniu ulegają oni psychologicznym, poznawczym błędom w ocenianiu ryzyka i podejmowaniu decyzji. Okazało się, że popełniają oni błędy w dokładnie takim samym stopniu, jak przypadkowi ludzie z ulicy, nie posiadający żadnej wiedzy menedżerskiej. Jest bowiem pewna kategoria błędów psychologicznych, które popełniają wszyscy i nie uniknie się ich, dopóki jesteśmy ludźmi. Nie chciałbym zbyt mocno przerysować, ale śmiem twierdzić, że wiele fantastycznych sukcesów biznesowych opartych o ryzykowne decyzje, to skutki przypadku.