Urodzenie przedsiębiorcy

Wielu ludzi zwolnionych w ramach redukcji zatrudnienia kusi perspektywa zostania prywatnym przedsiębiorcą, ale często wydaje się im, że nie są do tego stworzeni.

Wielu ludzi zwolnionych w ramach redukcji zatrudnienia kusi perspektywa zostania prywatnym przedsiębiorcą, ale często wydaje się im, że nie są do tego stworzeni.

Ta zmiana ról wydaje się dość naturalna. Przecież dzisiaj na prawie każdym stanowisku wymaga się samodzielności i kreatywności, a często wręcz przedsiębiorczości. Czy są to jednak kwalifikacje do interesów na własną rękę? Czy instynkt przedsiębiorcy mamy w genach? Czy jest to raczej kwestia uczenia się? Takie pytania ciągle zadaje sobie większość aspirujących do grona przedsiębiorców, mimo że wysiłek innych biznesmenów, który zaowocował już sławą i wymiernymi korzyściami materialnymi, powinien podpowiadać właściwe odpowiedzi.

Zobacz również:



Praca czy wyczucie chwili

Oczywiście, liczy się przede wszystkim tytaniczna, często wieloletnia praca wspierająca wrodzony talent - odpowiadają najczęściej ludzie sukcesu. Rzadko natomiast mówią, że podstawowym, choć bardziej nieuchwytnym warunkiem powodzenia jest odkrycie (czytaj: wyczucie) właściwego miejsca i czasu. Jeszcze rzadziej, że potrzebna jest także pokora. Niektórzy zapominają, że większość wiedzy zawdzięczają jednak tym, którzy byli przed nimi, że ich osiągnięcia tylko pozornie nie mają współcześnie znaczenia i zastosowania. Zawsze badając jakiś problem biznesowy, przyglądając mu się z wielu punktów widzenia, segregując pojawiające się w trakcie pracy nowe koncepcje, testując różne modele rozwiązań i czerpiąc z nich dane niezbędne do rozstrzygnięć, przedsiębiorca korzysta z dorobku poprzedników. Choć wydaje mu się, że jest w pełni samodzielny, to jednak został wychowany i wykształcony w kulturze tworzonej przez przeszłe pokolenia. Ta kultura też czyni ludzi przedsiębiorcami lub zniechęca ich do biznesu.

Prawie nigdy nie mówi się o tym, jak znaczący wpływ na pomysłowość, wynalazczość i przedsiębiorczość ma religia. U niektórych być może wywoła to uśmiech. A jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Bóg stworzył świat, świadomie pozostawiając go w stanie nieco niekompletnym. I tak zamiast zostawić chleb, zostawił zboże, zamiast cegły - glinę itd. Sposób, w jaki wyznawcy danej religii odpowiadają sobie na pytanie: "W jaki sposób JA będę uczestniczył w tym szczególnym procesie przekształcania ziemi?", ma niebagatelne znaczenie dla kultury przedsiębiorczości - w ogóle jej obecności - w danej społeczności. Wyznawana religia niejednokrotnie podpowiada nie tylko system wartości, obowiązujący również w biznesie, ale także modele działania.

A więc: czy rodzimy się przedsiębiorcami i wynalazcami czy też kształtują nas warunki, w jakich przychodzi nam żyć i działać?

Najbardziej prawdopodobna wydaje się odpowiedź, że przedsiębiorcą czyni szczególna kombinacja instynktu i świadomości z zewnętrznymi uwarunkowaniami, które kształtują człowieka i kierują wykorzystaniem jego talentów.

Spontaniczność i samokontrola

Zabierając się do interesów, trzeba przestrzegać żelaznej zasady. Przedmiotem biznesu musi być to, co przyszły przedsiębiorca naprawdę lubi. Tej decyzji musi towarzyszyć niezachwiana wiara, że właśnie to da wymierne korzyści. Wielu ludzi charakteryzuje schizofreniczne podejście do własnych pasji: uważają, że na tym co naprawdę ważne, nie da się zarobić pieniędzy.

Zbyt wielu ludzi podejmuje dziś swoje przedsięwzięcia, kierując się wyłącznie zamiarem zdobycia pieniędzy, pozycji społecznej i popularności. Jest to czasem działanie czysto koniunkturalne, wymuszone postępem technicznym i towarzyszącymi mu trendami, jak również wynikające m.in. z obawy o utratę szansy na osiągnięcie czegoś często do końca nie sprecyzowanego, niemniej dającego kojącą nadzieję na lepsze jutro. Inni poświęcają się dziedzinom stanowiącym ich prawdziwą, życiową pasję, traktując doraźne i przyszłe korzyści majątkowe jako "produkt uboczny".

Nie warto odkładać na później rozpoczęcia zamierzonego dzieła. Determinacja w podejmowaniu realizacji ambitnych i śmiałych planów będzie bowiem słabnąć. Własny biznes wymaga wielu osobistych wyrzeczeń i poświęceń. Tymczasem wcześniejsza praca najemna, nawet w firmie o bardzo rozbudowanej kulturze przedsiębiorczości, przyucza człowieka bardziej do wydawania niż do inwestowania. Tak naprawdę bowiem inwestuje się tylko własne pieniądze, a nie pieniądze firmy. Inwestycje dokonywane w ramach służbowych obowiązków są zawsze trochę "na niby". Prywatny biznes urzeczywistnia wybór między konsumpcją a inwestycją. Zazwyczaj jest to bolesne doświadczenie. Pracownik najemny bez względu na stanowisko przez całe służbowe życie cyzeluje umiejętność konsumowania i umiejętność... zarabiania. Ale nie inwestowania.

Wczesne rozpoczęcie ma tę niewątpliwą przewagę, że zarówno aspiracje majątkowe, jak i odpowiedzialność za utrzymanie rodziny, zachowanie pozycji zawodowej i społecznej nie mają najistotniejszego wpływu na tę decyzję. Stymulatorem sukcesu są pasja i determinacja. A to są najważniejsze przesłanki do sukcesu.

Ja i mój biznes

Przedsiębiorca pod żadnym pozorem nie powinien utożsamiać się ze swoim przedsięwzięciem. Człowiek i jego biznes to dwie różne sprawy. Osiągnąć sukces dzięki własnej inwencji twórczej, pracy i poświęcenia to nie jest to samo, co płynąć na fali sprzyjającej koniunktury. Popełnić błąd, a ulec wpływowi nie dających się przewidzieć czynników zewnętrznych to także jest zasadnicza różnica. Należy więc zdecydowanie oddzielić sukces czy porażkę przedsięwzięcia od wartości, jakie reprezentuje sam przedsiębiorca. Nikt nigdy nie jest w stanie przewidzieć, jak czasem pozornie nie mające znaczenia wydarzenia, zbiegi okoliczności czy nowe doświadczenia mogą odmienić sytuację. Może się zdarzyć, że ten, dla którego zabrakło miejsca w jakimś przedsiębiorstwie i który postanowił zacząć interesy na własną rękę, będzie właśnie tym, który znalazł się na rynku w odpowiednim miejscu, we właściwym czasie i z wystarczającymi umiejętnościami, aby przynieść nową wartość.