Plan sanacyjny

Ekonomia uznaje, że obok długookresowej stabilności poziomu cen, zapewnienie stabilności systemu finansowego jest drugim celem polityki pieniężnej. Rząd USA i Fed zareagowały trafnie.

Ekonomia uznaje, że obok długookresowej stabilności poziomu cen, zapewnienie stabilności systemu finansowego jest drugim celem polityki pieniężnej. Rząd USA i Fed zareagowały trafnie.

Działania Zarządu Rezerwy Federalnej (Fed) i ogłoszony plan ratowania systemu finansowego w USA budzą liczne wątpliwości. To raczej konieczność i nadzieja na przesilenie kryzysu. Dotychczasowe działania Fed - ratowanie jednych, przyglądanie się upadkowi drugich - spotkały się z różnymi recenzjami. Kryterium doboru stało się ryzyko domina - upadek Fannie Mae, a zwłaszcza AIG groził dalszym rozsypaniem się domku z kart. czyli systemowym ryzykiem, a upadku inwestycyjnego banku Lehman Brothers spodziewano się już od bankructwa Bear Stearns'a w marcu br., więc wycofywano z niego stopniowo aktywa i jego upadek nie groził tak silnym rozlaniem się strat. Hasło "zbyt duży, by upaść", znalazło pokrycie w faktach, na co zżymają się puryści, bo zachęca duże instytucje finansowe do ryzykownych inwestycji, czyli rodzi pokusę nadużycia, pomijając naruszenie zasady równego traktowania.

Zobacz również:

Krytyka uznaniowego wykupu prowadzi do rozwiązania systemowego. To nie zmniejsza ryzyka pokusy nadużycia. Dlaczego bowiem ratować tych, którzy byli chciwi, inaczej, którzy w eleganckim języku finansjery podjęli nadmiernie ryzyko inwestycyjne? W końcu zdawali sobie sprawę, że wyższą dochodowość uzyskiwali w zamian za akceptację wyższego ryzyka. Wykupienie ich teraz oznacza zachętę do niefrasobliwego inwestowania w przyszłości w nadziei, że Fed ponownie ich uratuje przed katastrofą finansową. Zyski będą więc prywatne, natomiast straty będą społeczne, bo zapłaci za nie podatnik.

Na drugiej szali stają jednak całkowite załamanie systemu finansowego USA i głęboka recesja. Panika na rynkach finansowych po przejęciu gigantów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac, bankructwie Lehman Brothers i faktycznej nacjonalizacji AIG osiągnęła zenit, groziła zawaleniem się systemu finansowego co najmniej w USA. Rząd USA i Fed postąpiły więc trafnie.

Pojawiają się wątpliwości, czy to się uda. Na razie plan Paulssona, jak go ochrzczono, jest ciągle bardziej zarysem, ale odessanie 700 mld USD złych aktywów banków, opartych przede wszystkim na nieobsługiwanych kredytach hipotecznych, do nowego Funduszu Toksycznych Aktywów jest typowym rozwiązaniem w takich przypadkach. Nastąpi wyczyszczenie ksiąg bankowych na dużą skalę, więc poziom niepewności, czy ktoś jeszcze nie splajtuje, obniży się wyraźnie. To właśnie wszechobecność negatywnej selekcji, drugiej formy zjawiska niesymetrycznej informacji obok pokusy nadużycia, stała się przyczyną paniki. Negatywna selekcja występuje przed zawarciem kontraktu; wierzyciel nie wie, czy pożyczając pieniądze, oddaje je instytucji o solidnych finansach czy takiej, która zaraz upadnie. Nie potrafi oddzielić dobrego ryzyka od złego, więc na wszelki wypadek nie pożycza nikomu. Rozwija się zapaść kredytowa.

Oczyszczenie ksiąg pozwoli na sprowadzenie zjawiska niesymetrycznej informacji do normalnych proporcji. Ruszy stopniowo kredyt dla światowej gospodarki realnej, która była w świetnym stanie. Opanowanie chaosu na rynkach finansowych wywrze pozytywny wpływ na nastroje. Ten plan ma szanse powodzenia także dlatego, że sprzyja mu gwałtowny spadek cen surowców wobec obaw o recesję, który uwalnia silę nabywczą konsumentów, obniża presję kosztową w firmach i osłabia presję inflacyjną.

W kontekście planu wskazuje się jego koszty dla podatnika; w przyszłym roku zanosi się na skok deficytu rządu federalnego do ponad 1 bln USD, czyli 7% PKB, a dług publiczny podskoczy do ok. 70% PKB. To są rekordy w USA w czasach pokoju i mogą zmusić rząd USA do płacenia wyższej premii za ryzyko. Potem może być już lepiej. Przywołuje się szwedzki kryzys bankowy z początku lat 1990.; po przejęciu banków przez rząd złe aktywa ulokowano w utworzonym banku Securum, który otrzymał zastrzyk kapitału oraz 15 lat na pozbycie się tych długów. Uczynił to w 5 lat, odzyskał sporą część, a sekret polegał na aktywnym zarządzaniu aktywami, aby maksymalizować ich wartość, zamiast likwidować. Ceny akcji przejętych przez państwo banków wzrosły, dokonano ich prywatyzacji; powstała Nordea, która do dziś płaci rządowi dywidendy. W podsumowaniu fiskalne koszty kryzysu okazały się po latach małe. Jeśli rząd USA będzie działał jak długoterminowy inwestor, wykupi złe aktywa po wyższych cenach od tych z paniki, aby ulżyć bankom, ale poniżej prawdopodobnej wartości, aby je ukarać, to wtedy stworzony fundusz będzie mógł odzyskać ich znaczną część, kiedy wrócą czasy prosperity. Kryzys finansowy odejdzie wtedy do annałów historii.

Autor jest wykładowcą WSHiP im. R. Łazarskiego oraz ekspertem CASE i PKPP Lewiatan.