Kalejdoskop: Dzieciowóz albo niedole onomastyki

Wymyślenie dobrej nazwy nie jest prostym zadaniem. Bardzo ciekawie swoje twórcze trudy w tym względzie opisał Jarosław Haszek, było nie było - literat.

Wymyślenie dobrej nazwy nie jest prostym zadaniem. Bardzo ciekawie swoje twórcze trudy w tym względzie opisał Jarosław Haszek, było nie było - literat.

Podjął on, jak opisuje, w swoim czasie szereg prób zarobienia godziwych pieniędzy, wymyślając nazwy nowych (dziś powiedzielibyśmy: innowacyjnych) wynalazków (produktów). Składany materac z trzech części, maszynka do lodów, 100-hektolitrowa beczka do piwa, wózek dziecięcy łączący w sobie funkcje turystycznego stolika i amfibii (to na wypadek - jak zapewniał osłupiałego Haszka wynalazca - gdyby wózek wpadł do jeziora, jeden ruch i proszę, wózek zmienia się w amfibię). Wszyscy genialni, zwariowani i tacy sobie wynalazcy owych przedmiotów mieli kłopot z ich nazwaniem.

Zobacz również:

SŁOWA SŁOWA SŁOWA

"Podstawowe niebezpieczeństwo (dla globalizacji - red.) to zła sytuacja ekonomiczna niektórych państw OECD, zwłaszcza USA. W ciągu najbliższych lat nie ma się co spodziewać poprawy. Przez ostatnie pięć lat USA wykazywały wzrost oparty na nieruchomościach, przy czym gospodarstwa domowe dźwigały coraz większy ciężar długów. Problem polega na tym, że banki centralne na wywołaną rosnącą ceną ropy inflację zareagują podniesieniem stóp procentowych. To na długo przytłumi wzrost. Z tej przyczyny Stany Zjednoczone znajdują się w niepewnym położeniu. Osłabienie koniunktury w USA stanowi zagrożenie dla światowej gospodarki" - tak Joseph Stiglitz odpowiedział na pytanie o największe zagrożenie dla globalizacji w wywiadzie dla think:act.

A przecież nazwy trzeba także czasem zmieniać. W artykule "Changing names with style: Mutual fund name changes and their effects on fund flows" autorzy Journal of Finance badali zmiany nazw dokonywane przez fundusze. Fundusze zmieniały nazwy, aby nadążyć za bieżącymi modami inwestycyjnymi. Lepiej przecież być kojarzonym z sektorem czy trendem technologicznym przynoszącym zyski zawrotne niźli takim, z którego powietrze już uszło i zwroty są umiarkowane. Jak się okazało, w rocznej perspektywie taka zmiana przynosi napływ nowych inwestorów do funduszu powyżej normy (tj. powyżej 20% od poziomu wyjściowego). W przypadku badanych funduszy było to 28% kapitału więcej. Aż tyle i tylko tyle - bo efektywność inwestycji dokonywanych przez fundusze pozostawała na tym samym poziomie. Obie obserwacje dotyczą zarówno funduszy, które zmieniły nazwę, dostrajając do niej portfolio, jak i tych, które poza zmianą nazwy nie dokonały żadnej reformy portfela. Zjawisko nasiliło się w szczególności po pęknięciu internetowej bańki inwestycyjnej w 2000 r. Financial Times z 2001 r. donosił: "Nazwy setek funduszy zmieniono w tempie błyskawicznym, ale portfolio pozostało to samo".

Przed internetową bańką uciekały nie tylko fundusze. Artykuł "Managerial actions in response to a market downturn: Valuation effects of name changes in the dot.com decline" z Journal of Corporate Finance wspomina błyskawiczne pozbywanie się przez firmy wszelkich nowoekonomicznych konotacji z kłopotliwym ".com" na czele. Spotkało się to z aprobatą inwestorów - w ciągu sześćdziesięciu dni od momentu ogłoszenia zmiany nazwy akcje rosły średnio o 64%. Internet.com stał się na przykład INT Media Group. CEO tej firmy był przy tym szczery: "W naszym przypadku to tylko zmiana dekoracji na potrzeby finansistów. Dla klientów nic się nie zmienia". Oczywiście, wcześniejsze dodawanie .com było o wiele bardziej opłacalne niż późniejsze ich porzucanie. W badanej grupie 250 firm na przestrzeni 1994 i 2001 r. dokonujących takich roszad do 183 dotcomowych przechrztów zyskało średnio 365 mln dolarów w pięć dni od ogłoszenia zmiany. W skali rynku oznacza to 31 mld dolarów wzrostu kapitalizacji. Zmiana w odwrotną stronę w przypadku 67 firm w próbie pozwoliła im zyskać 2,2 mld dolarów.

LICZBY LICZBY

2,6% - dwa i sześć dziesiątych procent - rosną średnio płace najlepiej wykwalifikowanej części społeczeństwa wraz z każdym 1% produkcji przeniesionym do krajów, w których płace są niższe.

Źródło: Institute for International Economics, FU Berlin

80%- osiemdziesiąt jeden procent - z 2,3 tysięcy ankietowanych prezesów i dyrektorów światowych firm twierdzi, że jest non stop połączonych z pracą za pośrednictwem urządzeń przenośnych, takich jak telefon komórkowy czy PDA. 38% z nich uważa, że to przesada i za dużo czasu, więc korzysta z urządzeń przenośnych, ale 77% zarazem twierdzi, że wykorzystanie technologii pozwala zachować im właściwą równowagę pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym.

Źródło: Korn/Ferry International

Nie zawsze zmiany nazw są konieczne: znamienny jest przykład słynnego nowojorskiego klubu CBGB&OMFUG. Mekka punk rocka i nowej fali, nowych gatunków, które odmieniły rynek muzyczny pod koniec lat 70., to akronim "Country, Bluegrass, Blues & Other Music for Uplifting Gormandizers". Dość odległe to od punk rocka. Hilly Kristal nigdy nie zdecydował się na zmianę nazwy, którą przyjął, kiedy zakładał swoją scenę. Zresztą, nikt podobno nie pamiętał, co kryje się pod dobrze brzmiącą nazwą.

Onomastyka zyskała bardzo intratny i nieco snobistyczny rynkowy odpowiednik w postaci agencji, takich jak Igor International czy Hundred Monkeys. Pierwsza z nich doradza: "Zanim zaczniesz wymyślać nazwę dla firmy albo produktu, trzeba zastanowić się nad możliwościami". Nazwa musi odróżnić od konkurencji, objawiać światu odmienność, wspierać wyjątkową platformę pozycjonowania, zapewniać pozytywny odbiór publiczności i jej zaangażowanie, być niezapomnianą, stać się samym w sobie nie wymagającym dalszych inwestycji wehikułem PR, stanowić bogatą inspirację dla dalszych działań reklamowych i marketingowych, stwarzać punkt wyjścia dla budowy marki, dominować swoją kategorię.

Igor International odpowiada za takie nazwy produktów, jak Luna (nowy model telefonu Nokii) czy Urge (serwis internetowy stacji MTV), ale też mniej wyszukane, w rodzaju np. Wynn Las Vegas (kasyna Steve'a Wynna w Las Vegas). Ostatni przykład pozwala nam nieco zdemaskować te skomplikowane metodologiczne założenia i nawiązać do opowieści Haszka o atrakcyjnych nazwach. Co prawda "Trzyczęściowy materac", "Beczkolbrzym" czy "Dzieciowóz" (ten potworek, gwoli sprawiedliwości, był propozycją wynalazcy) nie odniosły sukcesu. Powodzenie, mierzone zadowoleniem czy wręcz zachwytem zleceniodawcy, przyniosły mu nazwy: "Topiczewski Magazyn" - miano silnie odwołujące się do nazwiska właściciela czasopisma, oraz "Emil" - nazwa maszynki do lodów, powstała od imienia wynalazcy.

mieszanka firmowa

Rekordowe fundusze

W ub. roku do funduszy działających w Polsce napłynęło ponad 936,9 mln euro, najwięcej w historii - stwierdza opracowanie przygotowane przez European Private Equity and Venture Capital Association (EVCA). Inwestycje polskich firm zarządzających funduszami private equity / venture capital wzrosły w porównaniu z 2005 r. niemal dwukrotnie, sięgając 294 mln euro, blisko 91% więcej niż w 2005 r. 94% inwestycji trafiło do spółek dojrzałych, finansując transakcje wykupu. Polskie firmy private equity / venture capital pozyskały ze źródeł europejskich 70% - 654,3 mln euro. Ze źródeł pozaeuropejskich pochodziło 26,4% kapitału, a tylko 3,8% od inwestorów krajowych.

Outsourcing w modzie

PricewaterhouseCoopers zebrał podczas szczytu w Davos opinie na temat outsourcingu od prezesów i dyrektorów z 19 krajów świata, zarówno klientów (226 ankietowanych), jak i dostawców (66) usług tego typu. Zdecydowana większość (87%) ankietowanych klientów outsourcingu uważa, że dostarcza on korzyści zakładanych w planach biznesowych. Ponadto, tak mocno wszedł on w krwiobieg gospodarczy, że 91% klientów - zarówno zadowolonych, jak i niezadowolonych z outsourcingu - twierdzi, że ponownie z takich usług będzie korzystać.

Najważniejsze powody, dla których firmy decydują się na outsourcing wskazane przez ankietowanych to m.in.:

  • niższe koszty (76%),
  • dostęp do utalentowanych pracowników (70%),
  • przekazanie zadań nie będących głównym obszarem aktywności firmy specjalistom (63%),
  • wzrost elastyczności modelu biznesowego (56%),
  • poprawa stosunków z klientami (42%),
  • ekspansja geograficzna (33%).
Wielu ankietowanych (53%) przekazuje na zewnątrz także najważniejsze (ich zdaniem) obszary działalności i zjawisko to ma się nasilać.

Telewizja na komórki

Przeciętny "komórkowy" widz telewizji ogląda na wyświetlaczu swojego telefonu 100 minut audycji dziennie - wynika z ankiety przeprowadzonej na zlecenie Ericssona. Ogółem na świecie jest obecnie około 10 milionów użytkowników telewizji "mobilnej", odbieranej na urządzeniach przenośnych. Do badania preferencji i ocen tej usługi wybrano 721 użytkowników z krajów, gdzie taki sposób oglądania telewizji cieszy się największą popularnością: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Korei, Włoch i Francji.

60% badanych ogląda telewizję w telefonach albo innych urządzeniach przenośnych krócej niż 6 miesięcy. Prawie 40% badanych ogląda telewizję na urządzeniach przenośnych codziennie. Najczęściej podczas dojazdów do pracy, na uczelnię czy spotkanie. "Komórkowa" telewizja służy do śledzenia na bieżąco ważnych wydarzeń politycznych lub sportowych. Najrzadziej telewizję włącza się w domu, ale też właśnie wtedy ogląda się ją najdłużej.

Dla rozwijających się

Na rynki krajów rozwijających się wpłynęła w ub. roku rekordowa kwota inwestycji prywatnych ponad 550 mld USD netto - podaje Institute of International Finance (IIF). W tym roku wielkość ta będzie nieznacznie niższa. Według prognoz IIF, w 2007 r. kraje rozwijające się Europy będą największym odbiorcą kapitału z puli 544,9 mld dolarów. Prognozy IIF dotyczące przepływów kapitałowych w 2007 r. opierają się na założeniu niewielkiego spowolnienia wzrostu gospodarczego w stosunku do ub. roku. W USA wynieść on ma 2,4% (3,3% w ub. roku), w strefie euro 2,5% (2,8%). Wzrost na rynkach rozwijających się wynieść ma 6,8% (7,1% w ub. roku). Przepływy kapitałowe netto w 2007 r. wyniosą 1,3 mld dolarów, z czego 544,9 mld mają stanowić środki prywatne. Największym odbiorcą będą kraje rozwijające się Europy (w grupie tej, wg IIF, są Bułgaria, Czechy, Polska, Rumunia, Rosja, Słowacja, Turcja, Ukraina i Węgry).